czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 8

*oczami Jess*
Noi miałam racje, jak zwykle! Moja siostrzyczka nie była za bardzo zadowolona.
-Gdzie wy do cholery byłyście?!
- Bo my....no ...ten na imprezie. - powiedziałam jąkając się.
- Nie mogłaś dać jakiegoś znaku życia?!?! Martwiłam się o was!!!
- Przepraszam Cari- powiedziałam przytulając siostrę.
-Ok, ale to ma się więcej nie powtórzyć! Jasne?
-Ok.
Po "rozmowie" z Caroline poszłam się wykąpać. Zmyłam z siebie resztki makijażu tylko po to by nałożyć go znowu. Ubrałam się w to. Włosy uczesałam w niedbalnego kitka i gotowa. Po wczorajszym "spotkaniu" z chłopakami byłam wykończona i ledwo trzymałam się na nogach,ale nie mogłam teraz odpoczywać. Co wydawało mi się teraz najgorsze to było to,że kończyła mi się kasa, a ja nie miałam oszczędności. Chyba trzeba zacząć prace...Zeszłam na dół. O dziwo siedziała tam już moja kumpela gawędząca z kimś zawzięcie przez telefon,ale i jednocześnie czytając jakąś gazetę. Przytuliłam ją od tyłu i poszłam do salonu obejrzeć cos w TV.

*oczami Ang*
Jak tylko weszłyśmy do domu dostałyśmy straszny opierdziel,ale to już chyba nie pierwszy raz. Po jakże miłej rozmowie z Cari poszłam na górę. Jess zajęła łazienkę z wanną na dole,więc ja poszłam pod prysznic, żeby zmyć z siebie resztki imprezy. Nałożyłam na siebie lekki makijaż i to . Zeszłam na dół czekając na moją kumpele, żebyśmy wreszcie mogły pogadać. Usłyszałam głos mojego telefonu dochodzący z mojej torebki. Pobiegłam szybko zobaczyć kto to. Ehhhh,żeby ktoś zobaczył moją minę jak zobaczyłam na wyświtlaczu imię Lokersa. Uśmiechnęłam się tylko i odebrałam.
- Hej, jak tam po imprezie? - powiedział Styles z chrypką w głosie.
- A nie tak źle, a u was?
- Niall ma strasznego kaca i ciągle jęczy...ale ogólnie dochodzimy do siebie.
- No nie dziwie się, dosyć dużo wypił. Co dziś porabiasz?
- A właściwie to nic, siedzę i się nudzę, a ty?
-To samo.
- No to może....- nie skończył mówić bo do kuchni wparowała Jess.
-Hej mała z kim rozmawiasz takim świtem?
-Jess, jest 13! To nie świt,a teraz się przymknij,dobrze? - powiedziałam przez zęby. - Jesteś jeszcze?
- Tak,jestem. No to może gdzieś razem wyskoczymy? I tak chciałbym z tobą o czymś pogadać.
- Proponujesz randkę?
- Yyyyyym, nooo,tenn,jeśli chcesz to tak.
- Jasne że chce! No to o której i gdzie?
- To super!!! To może o 16? Przyjadę po ciebie.
- Ok,mi pasuje, no to do zobaczenia Harry. - powiedziałam po czym się rozłączyłam. Zaczęłam piszczeć i się wydzierać na cały dom. Do kuchni znów weszła Jess.
-Emmm,wszysko ok? Rodzice zdrowi?
- Tak, jak najbardziej ok!!! Co? Jacy rodzice?
- To nie rozmawiałaś z rodzicami? - spytała wyjmując sok z lodówki.
- Nie? A właśnie! Dzięki że mi przypomniałaś! Musze dryndnąć do mamulki. - powiedziałam i wyszłam z kuchni zostawiając tam zażenowaną kumpele. Nawet nie zauważyłam jak  zleciały 2 godziny. Była 15 i musiałam zacząć się szykować. Ubrałam się w to . Nałożyłam dosyć mocny makijaż a włosy tylko lekko zakręciłam pozwalając im działaś samym. Było wpółdo a ja już byłam gotowa.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - spytała Jessica obchodząc mnie wkółko.
- Idę na randkę.
- Kim jest ten szczęściarz? - powiedziała przytulając mnie od tyłu.
- To Harry - powiedziałam z rozbawioną miną. Psikając się moim ulubionym perfumem.
- Wiedziałam, że coś do ciebie czuje! - powiedziała z miną pełnego zachwytu. Stanęła obok mnie i poprawiła sobie włosy. - Mnie nigdy coś takiego nie spotka. - powiedziała a ja zobaczyłam jak jedna,samotna łza spłynęła po jej policzku.
- Eeeej, nawet nie waż się tak mówić! Rozumiesz? Jesteś śliczna,a do tego mądra, a to bardzo rzadkie u dziewczyn...A co z Joshem? Przecież sama mówiłaś że do ciebie zarywał.
- No tak,bo tak było,ale........
-Nie ma żadnego "ale"! Zresztą chyba czekaj jak mu tam było? Louisowi też nie jesteś obojętna...
-Żartujesz? On nigdy na mnie nie spojrzy jak na kogoś kogo można pokochać. To cudowny chłopak,ale chyba nie jest mną zainteresowany.
-Hmmmm,ciekawe kto na tobie leżał i cie przytulał jak oglądaliśmy film? Albo kto cie pocałował w policzek na pożegnanie? LOUIS!- zaśmiała się cicho, a na jej policzkach zawitały śliczne rumieńce .Ewidentnie ten chłopak jej się podobał,a ona mu, a ja chciałam jej szczęścia bardziej niż swojego,dlatego musiałam coś zdziałać. Znów czas przyspieszył a na zegarku wybiła czwarta. Równo z zegarkiem usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ehhhh,co za punktualność - pomyślałam, i przypomniało mi się jak  go  poznałam. Było identycznie jak teraz. Znów poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. Chłopak wyglądał olśniewająco! Biała dosyć opięta koszulka, granatowa marynarka i czarne rurki. Był taaaki przystojny!
-Hej, prześlicznie wyglądasz. - powiedział lekko się uśmiechając,widocznie czekał na moją reakcję. Zarumieniłam się. - i do tego jeszcze te rumieńce!? Dziewczyno masz ty jakieś wady?
-Ojjjj no nie słodź tak, Styles! Mam wady, jest ich cała masa! Ty to dopiero wyglądasz! - teraz to on się lekko zarumienił. - To co idziemy?
-Tak, jasne. - zaprowadził mnie do auta i pojechaliśmy.
-Harry?
-Tak?
-A tak w ogóle to gdzie jedziemy?
-Niespodzianka. - powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Znów się zarumieniłam. Kurde, co ten chłopak ze mną robił?! Nie wiem! Nie kontrolowałam tego. Zdałam się na uczucia.
Po niecałych 20 minutach byliśmy na miejscu. Harry zasłonił mi oczy swoją chustką z marynarki.
-Harry? Co ty robisz?!?!?!
-Mówiłem że to niespodzianka, więc po prostu mi zaufaj,ok?
-Emmmm,no.....ok.

~Lola
______________________________________________________________
I oto 8!!! Ale z tego Hazzy romantyk co nje?
Błagam was! Dajcie jakiś znak że czytaliście....to naprawdę bardzo ważne!!!
Kocham was <3

1 komentarz:

  1. Cudo :p Kiedy next??? Chce wiedzieć gdzie harry ja zabral?.

    OdpowiedzUsuń