*oczami Angie*
Zastałam ich w dość nietypowej sytuacji,bo Louis miał na sobie tylko bokserki,a Jess stanik. Powoli zaczęło do mnie dochodzić, to co zobaczyłam,ale nawet nie wiedziałam jak zareagować,więc po prostu pomachałam przecząco głową z zadziornym uśmieszkiem i pobiegłam na górę zostawiając ich tam samych. Niech się cieszą życiem! Nie zabraniam. Weszłam do swojego pokoju i runęłam na łóżko. Północ już dochodziła. Zamknęłam lekko powieki i odeszłam do nieznanej krainy snów.
*oczami Jess*
Wszystko na początku zapowiadało się zupełnie normalnie. Z Louisem zrobiliśmy pyszną kolację, potem długo rozmawialiśmy i oglądaliśmy film. Zupełnie inaczej się skończyło.
Siedziałam na kanapie przeglądając na telefonie fb i tt. Poczułam dziwne mrowienie na szyi. Potem czułe pocałunki. Byłam lekko zdziwiona. Odwróciłam się i wciągnęłam Louisa na kanapę. Nawet nie zauważyłam kiedy pozbyłam się ubrań i części bielizny. Słyszałam lekkie brzęki kluczy,ale nie zwracałam na to uwagi. Do czasu. Do czasu gdy do salonu nie weszła Ang. Ehhhhh,wszystko popsuła,a może i nie? Może to za szybko. Żebyście widzieli jej minę,no bezcenna.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytała.
-Angie?! -krzyknęliśmy razem. Ona chyba sama nie wiedziała co w tej chwili zrobić, więc się uśmiechnęła i pobiegła na górę. My wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Gdy już trochę się opanowaliśmy i się ubraliśmy -.- wyszliśmy za dom,żeby jeszcze trochę pogadać.
***
-Będę już leciał. Pewnie chłopcy się martwią. Nie powiedziałem im gdzie ide. - uśmiechnął się uroczo.
-Tak, rozumiem. Ja musze jakoś wyjaśnić Angie tą sytuację. - zaśmiałam się. - Dzięki że przyszedłeś.
-Chyba wiem jak możesz mi podziękować... - przygryzł lekko wargę.
-Czyli zwykłe 'dzięki' ci nie wystarczy?
-Nie. - powiedział po czym wpił się w moje usta z podwojoną siłą. Aż tak że przypchnął mnie do drzwi. Połozyłam ręce na jego karku, a on na moich biodrach i trwaliśmy w pocałunku przez dobre 3 minuty. Gdy już się od siebie oderwaliśmy pocałował moje usta jeszcze raz,tym razem delikatnie, wypowiedział ciche ' zadzwonię' i odszedł.
Paranormalny dzień...
~Lola
******************************************************
I oto 10!!!
Przepraszam że taki krótki ale jakoś nie wiedziałam czy zacząć nowy dzień czy nie,więc tym razem rozdział jest bardzo krótki. Myślę że nie zniechęci was to do komentowania.
Jeśli tak to PRZEPRASZAM z całego serca...<3
niedziela, 16 czerwca 2013
sobota, 15 czerwca 2013
the enddddd
Hej wszystkim!
Chcialam sie z Wami pozegnac,odchodze z bloga. dziekuje za wszystko i wgl djdjhfifhundujckdimdkcxlm. Pisanie imaginow nie sprawia mi juz takiej przyjemnosci jak kiedys i bardziej robie to z przymusu,zreszta.....pewnie sami to zauwazyliscie? Dobra,wiec ja spadam,dzieki za wszystko i przepraszam.
Kocham Was.
~Ola
sobota, 8 czerwca 2013
help?
Hej miśki!
Jest 0:53 a ja zwyczajnie boję się iść spać. Na brata nie mam co liczyć,a rodziców nie ma w domu. uendskcjxzkns od początku. To znowu ja. Chciałam Was uprzedzic ze nie wiem kiedy następnym razem tutaj będę,niewykluczone że będzie to dopiero po końcu roku albo po 18 czerwca (wystawienie ocen). Wtedy prawdopodobnie powrócę z kolejną częścią Harry'ego. Planuję około 5-6 części,jeżeli oczywiście będę miała wenę.
jakby komuś się może nudziło to zapraszam ;]
https://twitter.com/ukdsbkfbf
http://ask.fm/OoolciaOo
http://www.facebook.com/jknsckjens
Jednak postaram się zasnąć. Jednokierunkowych!:)
~Emi
Jest 0:53 a ja zwyczajnie boję się iść spać. Na brata nie mam co liczyć,a rodziców nie ma w domu. uendskcjxzkns od początku. To znowu ja. Chciałam Was uprzedzic ze nie wiem kiedy następnym razem tutaj będę,niewykluczone że będzie to dopiero po końcu roku albo po 18 czerwca (wystawienie ocen). Wtedy prawdopodobnie powrócę z kolejną częścią Harry'ego. Planuję około 5-6 części,jeżeli oczywiście będę miała wenę.
jakby komuś się może nudziło to zapraszam ;]
https://twitter.com/ukdsbkfbf
http://ask.fm/OoolciaOo
http://www.facebook.com/jknsckjens
Jednak postaram się zasnąć. Jednokierunkowych!:)
~Emi
3.Harry część II
Na samym początku przepraszam za dość długą nieobecność,ale ostatnio duzo sie działo. Trzeba poprawiac oceny,swatac,probować coś naprawić......ale nie będę Was tutaj zanudzać. Jeszcze raz przepraszam i powracam do Was z drugą częścią Harry'ego. Mam nadzieję ,że Wam się spodoba.
Kocham.xx
~Emily
_________________________________________________________________________
-Na pewno o czymś zapomniałem...Telefon,torba,bagaż podręczny...-Harry latał po całym domu szukając kolejnych rzeczy które i tak prawdopodobnie mu się nie przydadzą,ale nieważne.
-Paszport?-zapytałam dość spokojnie i może trochę ironicznie. Przecież kto mógłby zapomnieć paszportu na wylot do USA,prawda?
Chłopak cofnął się kilka kroków i podejrzliwie na mnie spojrzał. Po kilku sekundach uwłaczającego obserwowania każdego centymetra mojej twarzy pobiegł,jak przypuszczałam,do naszej sypialni. Zaśmiałam się pod nosem,jak Boga kocham wyglądał naprawdę komicznie. Każdy włos na jego głowie był "ułożony" w inną stronę. Co mogłam poradzić na to że mój chłopak wprost uwielbiał "artystyczny nieład"? Szczerze to nawet wcale mi to nie przeszkadzało...
-Co ja bym bez ciebie zrobił.-moje przemyslenia przerwał melodyjny głos Harry'ego.Chłopak podbiegł do mnie i musnął mój policzek.
-Naprawdę musisz jechać?-spytałam smutno. Głupia. Wiadomo że musi. To jego praca.
-Kochanie,wiesz że nie chcę cię zostawiać.Obiecuję,będę dzwonić codziennie i będę przyjeżdżał tak często jak się da.-usiadł obok mnie i troskliwie objął. Oparłam głowę na jego ramieniu i modliłam się żeby tylko się nie rozryczeć. Ciszę między nami,która trwała przez dobre kilka minut przerwał dzwonek do drzwi,co znaczyło że chłopaki już są pod naszym domem. Styles niechętnie wstał z miejsca,zmierzając ku drzwiom.
-Harry! Jesteśmy spóźnieni a musimy jeszcze pojechać po Lou!-panikował Liam
-Nie przesadzaj...O [T.I] zrobiłaś śniadanie? Nie zdążyłem zjeść w domu....
-Niall,kogo ty oszukujesz...Jadłeś u siebie,u mnie,u Liam'a i zjesz pewnie też tu i u Lou.-powiedział sarkastycznie Zayn puszczając mi oczko.
-Masz przerąbane-Horan zrobił groźną minę i ruszył do kuchni gdzie jak zwykle czekały na niego wcześniej wspomniane kanapki.
-[T.I] kocham cię!-krzyknął chłopak z pełną buzią zajadając się kanapkami własnoręcznie przygotowaymi przeze mnie.
-Nie przeginaj...-oczywiście nie obyło się przez tradycyjnych dogryzek i sarkastycznych uwag.Norma.
-To...Ym...Chłopaki...Moglibyście ten...no...-Harry chyba próbował im uzmysłowić,że chcemy się w spokoju pożegnać bez dziwnych podtekstów i okrzyków.
-Dobra to my idziemy zapakować twoje bagaże.-Liam wziął w rękę torbę Harry'ego,Zayn'owi rzucił bagaż podręczny i donośnie zawołał Niallera,który w ekspresowym tempie pojawił się w dość sporawym salonie.
-Do zobaczenia [T.I]!- najpierw przytulił mnie Niall,potem podeszłam do Zayna i na końcu do Liam'a,który z trudem utrzymywał ogromną torbę Styles'a.
-Dobra dobra,idźcie już-pospieszył ich Harry dyskretnie przyciągając mnie do siebie.Wyszli.
-Będę tęsknić.-powiedziałam wtulając się w jego tors.
-Ja bardziej.-odpowiedział całując mnie w czoło. Wiedziałam że będę tęsknić,ale nic nie mogłam zrobić. Poradzę sobie. Muszę.
Stanęłam na palcach i lekko musnęłam usta chłopaka, a on po chwili oddał pocałunek. Prawdopodobnie trwało to tak długo,że chłopcy zaczęli się ciutkę niecierpliwić. Oznaką był donośny głos klaksonu samochodowego Niall'a.
-Chyba musisz już iść. -powiedziałam ze łzami w oczach ostatni raz wtulając się w chłopaka.
-Kocham Cię.-ostatni raz wpiłam się w jego malinowe usta i pozwoliłam mu odejść. Bzdura. Przecież nie odchodził na zawsze. Niedługo wróci i będzie jak dawniej. A ja sobie poradzę. To tylko kilka miesięcy. Dopiero gdy drzwi za Harrym się zatrzasnęły zdałam sobie sprawę z tego,że kompletnie sobie nie poradzę. A najgorsze jest to że nic nie mogłam z tym zrobić i nie miałam na to wpływu. Bez przesady powiem,że przez ostatnie miesiące Styles mnie skutecznie od siebie uzależniał,a ja nie umiałam mu się sprzeciwić. W każdej godzinie,sekundzie,minucie potrzebowałam jego oczu,jego uśmiechu,jego głosu. A jak tego nie miałam nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Skubany,mógł ze mną robić co chciał a ja mu na to pozwalałam. Zaraz...może są też plusy tego całego wyjazdu? Przecież będę miała wreszcie czas dla siebie,dla przyjaciół,zakupów. Wraca stara [T.I] !
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział 9
*oczami Jess*
Ehhhhh, przez całą reszte dnia nie będę miała co robić. Poszłam do kuchni i usiadłam na blacie.
-Hmmmm,musze coś ugotować...-powiedziałam pod nosem. Wyjęłam wszystkie niezbędne przyrządy do gotowania oraz jedzenie. Radio puściłam na FUL i zaczęłam gotować. Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Przyciszyłam radio i pobiegłam do salonu. Kurcze,nieznany numer. Nie jestem jakaś bardzo bojaźliwa,ale i tak wahałam się co do odebrania.
-Raz kozia śmierć- powiedziałam sama do siebie. - Halo?
- Jessica? - od razu mogłam rozpoznać ten charakterystyczny głos.
-Louis?
- H-hej słuchaj, nie mam pojęcia jak,ale mam twój numer w kontaktach..- chciało mi się śmiać, bo jego głos wydawał się być jeszcze bardziej komiczny.
- To podejrzane- powiedziałam.
-Też tak sądzę...skoro już zadzwoniłem to...jak tam po imprezie? - powiedział nadal się jąkając.
- A może być,właściwie to strasznie się nudzę,bo Ang poszła gdzieś z Hazzą a mnie zostawiła samą...
- Ojjj,biedaku! Jeśli chcesz znam fajnego gościa,który mógłby ci potowarzyszyć w samotności...
- Naprawdę? Chciałbyś tu przyjechać?!
-YYYYY...
-To znaczy ten gość,oczywiście
- Pewnie! On też się dzisiaj strasznie nudzi...
- No to świetnie! Ponudzimy się razem. Znasz adres? .......To znaczy ten gość zna adres?- zapytałam i cicho zachichotałam.
- Tak się składa,że przyajciel tego gościa zakochał się w twojej przyjaciółce, noi adres to dla tego gościa błahostka. - powiedział po czym obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. - Będzie za 10 minut. - powiedział nadal się śmiejąc, po czym się rozłączył. Tak jak powiedział po 10 minutach był pod moim domem W sumie pod domem Caroline , ehh nie ważne. Usłyszałam donośny dzwonek do drzwi i pobiegłam otworzyć. Chwyciłam klamkę i pociągnęłam. Zza drzwi wyskoczył Lou.
-Hejka,fajny gość jest już na miejscu. A przy okazji, super chata! - powiedział i przytulił mnie na powitanie. Zaprosiłam go do środka i trochę oprowadziłam.
-Więc? Lou? Louis? Co ty robisz? - spytałam gdy ten wyjął bukiet kwiatów z wazonu. Podszedł do mnie i powiedział:
- Piękna dziewojo,czy chcesz zostać mą na zawsze?
- Ahhhh Romeo- powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek i szepnęłam mu na ucho: - Najpierw pomóż mi z kolacją.
On zrezygnowany poszedł do kuchni,a ja odstawiłam bukiet na swoje miejsce,bo by mnie siostra wychłostała...
*oczami Angie*
Gdy Harry odsłonił mi oczy zobaczyłam dach?
-Harry? Czy to jest dach?
-Tak,ale nie byle jaki dach- powiedział po czym chwycił mnie za rękę i znów zasłonił oczy. Czułam jak jego zimne ręce błądzą po mojej talii jakby obawiał się że nie może tego zrobić. Po prostu mnie złapać. Odsłonił moje oczy ponownie, a mi ukazał się Londyn. To był najpiękniejszy widok jaki widziałam. Było przeuroczo. Styles oparł swoją głowę na moim ramieniu i właśnie w takiej pozie staliśmy dobre 10 minut patrząc na piękny pejzaż. Spędziłam w Londynie może 3 dni, bo nie wiem która jest godzina,ale spędziłam tam tak mało czasu a już zdążyłam pójść na randkę, na imprezę i zobaczyć widok jakiego nigdy w życiu nie widziałam. Moje przemyślenia wyrwało poruszenie się bruneta.
-Chodź - powiedział po czym znów chwycił mnie za rękę i rozłożył koc. - No na co czekasz? Siadaj. - uśmiechnął się,a ja byłam w totalnym szoku że mogę pić wino z ledwo znanym mi chłopakiem na dachu. Lokers nalał czerwonej cieczy do kieliszków i złożyliśmy toast.
- Harry.
-Hmmm?
-Czas się zbierać - powiedziałam patrząc na zegarek na jego ręce.
- Kurcze wsumie racja... - trochę posmutniał. - Dochodzi 23.
-Tsaaaa,troche się zasiedzieliśmy. - powiedziałam wstając i otrzepując sukienkę. Zejście na dół zajęło nam trochę dużo czasu, poniewać ja i drabina to nie za dobre połączenie. Hehe. Do domu dotarliśmy jakoś wpółdo 24.
-Harry, dziękuję, to była fantasztyczna rand...- nie skończyłam, bo ten lekko musnął moje usta.
- Ja....przepraszam, chyba nie powinienem, ale ..- zarumienił się i poprawił lekko grzywkę.
-Harry, nie masz za co przepraszać. Ja już chyba pójdę. Dobranoc. - powiedziałam po czym wysłałam mu całusa na pożegnanie i weszłam do domu. Nikt nie mógłby opisać teraz moich uczuć. Są nie do opisania.
Lekko zdjęłam moje buty i kurtkę i położyłam delikatnie na komodzie. Nie miałam zamiaru budzić Jess,tym bardziej że z nią nie radze zadzierać jak ktoś ją obudzi. Gdybyście zobaczyli moją minę gdy zobaczyłam coś ponad wszystko co mogłam zobaczyć o 24.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytałam się pukając we framugę drzwi do salonu.
-Angie?!
~Lola
_________________________________________________________________
I o to magiczna 9!!!
Tak,wiem beznadziejna ale nie miałam jakoś weny....
Komentujcie -to naprawdę dodaję trochę weny,co jest mi teraz potrzebne!
Jeśli podoba wam się ten blog,udostępniajcie go na forach, to bardzo ważne...
Z góry dzięki!<3
Kocham was <3
Ehhhhh, przez całą reszte dnia nie będę miała co robić. Poszłam do kuchni i usiadłam na blacie.
-Hmmmm,musze coś ugotować...-powiedziałam pod nosem. Wyjęłam wszystkie niezbędne przyrządy do gotowania oraz jedzenie. Radio puściłam na FUL i zaczęłam gotować. Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Przyciszyłam radio i pobiegłam do salonu. Kurcze,nieznany numer. Nie jestem jakaś bardzo bojaźliwa,ale i tak wahałam się co do odebrania.
-Raz kozia śmierć- powiedziałam sama do siebie. - Halo?
- Jessica? - od razu mogłam rozpoznać ten charakterystyczny głos.
-Louis?
- H-hej słuchaj, nie mam pojęcia jak,ale mam twój numer w kontaktach..- chciało mi się śmiać, bo jego głos wydawał się być jeszcze bardziej komiczny.
- To podejrzane- powiedziałam.
-Też tak sądzę...skoro już zadzwoniłem to...jak tam po imprezie? - powiedział nadal się jąkając.
- A może być,właściwie to strasznie się nudzę,bo Ang poszła gdzieś z Hazzą a mnie zostawiła samą...
- Ojjj,biedaku! Jeśli chcesz znam fajnego gościa,który mógłby ci potowarzyszyć w samotności...
- Naprawdę? Chciałbyś tu przyjechać?!
-YYYYY...
-To znaczy ten gość,oczywiście
- Pewnie! On też się dzisiaj strasznie nudzi...
- No to świetnie! Ponudzimy się razem. Znasz adres? .......To znaczy ten gość zna adres?- zapytałam i cicho zachichotałam.
- Tak się składa,że przyajciel tego gościa zakochał się w twojej przyjaciółce, noi adres to dla tego gościa błahostka. - powiedział po czym obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. - Będzie za 10 minut. - powiedział nadal się śmiejąc, po czym się rozłączył. Tak jak powiedział po 10 minutach był pod moim domem W sumie pod domem Caroline , ehh nie ważne. Usłyszałam donośny dzwonek do drzwi i pobiegłam otworzyć. Chwyciłam klamkę i pociągnęłam. Zza drzwi wyskoczył Lou.
-Hejka,fajny gość jest już na miejscu. A przy okazji, super chata! - powiedział i przytulił mnie na powitanie. Zaprosiłam go do środka i trochę oprowadziłam.
-Więc? Lou? Louis? Co ty robisz? - spytałam gdy ten wyjął bukiet kwiatów z wazonu. Podszedł do mnie i powiedział:
- Piękna dziewojo,czy chcesz zostać mą na zawsze?
- Ahhhh Romeo- powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek i szepnęłam mu na ucho: - Najpierw pomóż mi z kolacją.
On zrezygnowany poszedł do kuchni,a ja odstawiłam bukiet na swoje miejsce,bo by mnie siostra wychłostała...
*oczami Angie*
Gdy Harry odsłonił mi oczy zobaczyłam dach?
-Harry? Czy to jest dach?
-Tak,ale nie byle jaki dach- powiedział po czym chwycił mnie za rękę i znów zasłonił oczy. Czułam jak jego zimne ręce błądzą po mojej talii jakby obawiał się że nie może tego zrobić. Po prostu mnie złapać. Odsłonił moje oczy ponownie, a mi ukazał się Londyn. To był najpiękniejszy widok jaki widziałam. Było przeuroczo. Styles oparł swoją głowę na moim ramieniu i właśnie w takiej pozie staliśmy dobre 10 minut patrząc na piękny pejzaż. Spędziłam w Londynie może 3 dni, bo nie wiem która jest godzina,ale spędziłam tam tak mało czasu a już zdążyłam pójść na randkę, na imprezę i zobaczyć widok jakiego nigdy w życiu nie widziałam. Moje przemyślenia wyrwało poruszenie się bruneta.
-Chodź - powiedział po czym znów chwycił mnie za rękę i rozłożył koc. - No na co czekasz? Siadaj. - uśmiechnął się,a ja byłam w totalnym szoku że mogę pić wino z ledwo znanym mi chłopakiem na dachu. Lokers nalał czerwonej cieczy do kieliszków i złożyliśmy toast.
- Harry.
-Hmmm?
-Czas się zbierać - powiedziałam patrząc na zegarek na jego ręce.
- Kurcze wsumie racja... - trochę posmutniał. - Dochodzi 23.
-Tsaaaa,troche się zasiedzieliśmy. - powiedziałam wstając i otrzepując sukienkę. Zejście na dół zajęło nam trochę dużo czasu, poniewać ja i drabina to nie za dobre połączenie. Hehe. Do domu dotarliśmy jakoś wpółdo 24.
-Harry, dziękuję, to była fantasztyczna rand...- nie skończyłam, bo ten lekko musnął moje usta.
- Ja....przepraszam, chyba nie powinienem, ale ..- zarumienił się i poprawił lekko grzywkę.
-Harry, nie masz za co przepraszać. Ja już chyba pójdę. Dobranoc. - powiedziałam po czym wysłałam mu całusa na pożegnanie i weszłam do domu. Nikt nie mógłby opisać teraz moich uczuć. Są nie do opisania.
Lekko zdjęłam moje buty i kurtkę i położyłam delikatnie na komodzie. Nie miałam zamiaru budzić Jess,tym bardziej że z nią nie radze zadzierać jak ktoś ją obudzi. Gdybyście zobaczyli moją minę gdy zobaczyłam coś ponad wszystko co mogłam zobaczyć o 24.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytałam się pukając we framugę drzwi do salonu.
-Angie?!
~Lola
_________________________________________________________________
I o to magiczna 9!!!
Tak,wiem beznadziejna ale nie miałam jakoś weny....
Komentujcie -to naprawdę dodaję trochę weny,co jest mi teraz potrzebne!
Jeśli podoba wam się ten blog,udostępniajcie go na forach, to bardzo ważne...
Z góry dzięki!<3
Kocham was <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
