niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 2

*oczami Jessici*
Dziś wtorek. Wstałam już o 5, ponieważ moja kochana siostrzyczka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przyjeżdża dzisiaj. Tylko coś sprostuje. Moja siostra ma 23 lata i mieszka w Londynie, studiuje tam. Więc tak jak już mówiłam przyjeżdża nas odwiedzić. Szczerze to okropnie się cieszę,bo nie widziałam jej od dobrego roku.
Wstałam pare minut po 5. Wzięłam relaksujący prysznic. Owinięta ręcznikiem poszłam dobrać jakiś komplet na dzisiaj. Wybrałam zwiewną sukienkę w  kwiatki, do tego dżinsową kamizelkę i moje ulubione buty na koturnie. Dziś również, wyjątkowo nałożyłam mocniejszy makijaż, Wkońcu taka okazja nie zdaża się codziennie! Włosy wyprostowałam i nałożyłam na nie czarną opaskę z dużą kokardą. Dziś o wiele szybciej się pozbierałam,więc miałam dużo czasu do wyjścia po Ang. Zeszłam na dół. Moja mama właśnie kończyła robić śniadanie, a tata czytał gazetę pijąc poranną kawę.
-Ehhh,jak zwykle - pomyślałam wchodząc do kuchni.
-Hej, jak tam dzionek? - powiedziałam z zadziornym uśmieszkiem
- A dobrze,dobrze. Wiesz że przyjeżdża do nas...
- Tak wiem, Caroline- przerwałam mamie.
- A,czyli do ciebie też dzwoniła.
-Tak. -uśmiechnęłam się tylko.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - powiedział tata wychylając oczy  spod gazety.
- No wiesz, jak się ma chłopaka,to się musi dobrze wyglądać. - powiedziała mama z porozumiewawczym wzrokiem w stronę taty.
- Ja nie mam chłopaka! O co wam chodzi?
- Ehhh,no wiesz , wczoraj zostawiłaś laptopa w kuchni, był otwarty, więc....A tak w ogóle to kto to ten Josh?
- CO?!?! Czytałaś moje rozmowy na facebook'u?!?! - nie mogłam uwierzyć, że moja własna rodzicielka, takie coś!- Josh to tylko kolega- sprostowałam
- Oh, oczywiście. - powiedział tata z triumfalną miną.- A właśnie zaproś panią Withword do nas dzisiaj, na spotkanie z Caroline,jeśli tylko będzie chciała.
-Właśnie, właśnie - powiedziała mama zapinając sukienkę. - powiedz że do niej zadzwonię i obmówimy szczegóły.
-Ok - odburknęłam (nadal gniewałam się za laptopa)
 Dochodziła 7 więc zjadłam śniadanie i wyszłam z domu bez słowa, udając poważnie obrażoną na rodziców. Pod domem Angie byłam równo 7:20. Jak zwykle zadzwoniłam do drzwi, jednak dzisiaj otworzyła mi Aby - młodsza siostra Ang.
- Hej Jess - powiedziała promiennie
- Hej mała. Wpuścisz mnie?
- Jasne! - powiedziała po czym otworzyła mi drzwi.
-Dzień dobry! - powiedziałam,a raczej krzyknęłam. Ze schodów zbiegła Angelica, a potem jej mama.
- O, Jessica ! Miło cię widzieć.- powiedziała mama Angie
-Mi również miło panią widzieć. Ja i rodzice dzisiaj was serdecznie zapraszamy do nas do domu, bo Caroline przyjeżdża. Mama do pani zadzwoni i ustalicie szczegóły. - powiedziałam serdecznie.
- Oh, naprawdę?  Bardzo mi miło, dobrze niech przedzwoni.
- No to pa! - krzyknęła Ang chwytając mnie za ramie.
- Do widzenia - krzyknęłam,ale pani nie zdążyła nic odpowiedzieć , bo Ang zamknęła drzwi. W szkole , jak to w szkole. Myślałam że umrę na ostatniej lekcji. Już nie mogłam się doczekać spotkania z moją siostrą. Cieszył mnie jeden,jedyny fakt, że do wakacji zostały 4 dni!!!

*oczami Angie*
Już o 5 dostałam sms-a od Jess że jej siostra przyjeżdża, kto wie? Troche mnie to zdziwiło. Odkąd pamiętam ta dziewczyna była dla mnie przykładem...
Wstałam,bo po sms-ie jakoś nie mogłam już zasnąć. Wzięłam gorący prysznic, i powoli choć niechętnie zaczęłam się pakować. Został mi tylko strój na dzisiaj. Hmmm...dosyć długo wybierałam,ale wkońcu zdecydowałam się na biały,luźny t-shirt z numerkiem , który wsumie służył mi jako tunika, do tego białe podkolanówki z czarnymi końcówkami i czarne vansy. Założyłam też białą opaskę z dużą kokardą,ponieważ Jess powiedziała że też ją ubiera. Nałożyłam też mocniejszy makijaż i GOTOWA. Jeszcze chwile patrzyłam na siebie w lustrze z niedowierzaniem że można być aż tak brzydkim. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Po chwili usłyszałam  również donośny głos mojej kochanej Jess. Zbiegłam na dół. Zaraz za mną moja mama. Jessica to wie jak się mojej matce podlizać. Zaprosiła nas dzisiaj na spotkanie z siostrą Jessici, kto jak kto ,ale ja ją wielbie.
- Dobra Jess idziemy - wyszeptałam. Ona tu by jeszcze tutaj została i gawędziła sobie z moja mamusią. Chwyciłam ją za ramię i wyszłyśmy z tego wariatkowa. Hmmmm...dzisiaj w szkole przystawiał się do Jess taki jej kumpel-Josh, szczerze? Nie lubie gościa. No bo za kogo on się uważa? Rzuca każdą, jak tylko pójdzie z nim do łóżka. Na szczęście do wakacji zostały już tylko 4 dni !! YAAAAAAAY !!
_______________________________________________
i o to część 2, proszę bądźcie wyrozumiali :D
BŁAGAM o jakiś komentarz. Chociaż jakiś znak,że czytaliście XD <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz