*oczami Jess*
Noi miałam racje, jak zwykle! Moja siostrzyczka nie była za bardzo zadowolona.
-Gdzie wy do cholery byłyście?!
- Bo my....no ...ten na imprezie. - powiedziałam jąkając się.
- Nie mogłaś dać jakiegoś znaku życia?!?! Martwiłam się o was!!!
- Przepraszam Cari- powiedziałam przytulając siostrę.
-Ok, ale to ma się więcej nie powtórzyć! Jasne?
-Ok.
Po "rozmowie" z Caroline poszłam się wykąpać. Zmyłam z siebie resztki makijażu tylko po to by nałożyć go znowu. Ubrałam się w to. Włosy uczesałam w niedbalnego kitka i gotowa. Po wczorajszym "spotkaniu" z chłopakami byłam wykończona i ledwo trzymałam się na nogach,ale nie mogłam teraz odpoczywać. Co wydawało mi się teraz najgorsze to było to,że kończyła mi się kasa, a ja nie miałam oszczędności. Chyba trzeba zacząć prace...Zeszłam na dół. O dziwo siedziała tam już moja kumpela gawędząca z kimś zawzięcie przez telefon,ale i jednocześnie czytając jakąś gazetę. Przytuliłam ją od tyłu i poszłam do salonu obejrzeć cos w TV.
*oczami Ang*
Jak tylko weszłyśmy do domu dostałyśmy straszny opierdziel,ale to już chyba nie pierwszy raz. Po jakże miłej rozmowie z Cari poszłam na górę. Jess zajęła łazienkę z wanną na dole,więc ja poszłam pod prysznic, żeby zmyć z siebie resztki imprezy. Nałożyłam na siebie lekki makijaż i to . Zeszłam na dół czekając na moją kumpele, żebyśmy wreszcie mogły pogadać. Usłyszałam głos mojego telefonu dochodzący z mojej torebki. Pobiegłam szybko zobaczyć kto to. Ehhhh,żeby ktoś zobaczył moją minę jak zobaczyłam na wyświtlaczu imię Lokersa. Uśmiechnęłam się tylko i odebrałam.
- Hej, jak tam po imprezie? - powiedział Styles z chrypką w głosie.
- A nie tak źle, a u was?
- Niall ma strasznego kaca i ciągle jęczy...ale ogólnie dochodzimy do siebie.
- No nie dziwie się, dosyć dużo wypił. Co dziś porabiasz?
- A właściwie to nic, siedzę i się nudzę, a ty?
-To samo.
- No to może....- nie skończył mówić bo do kuchni wparowała Jess.
-Hej mała z kim rozmawiasz takim świtem?
-Jess, jest 13! To nie świt,a teraz się przymknij,dobrze? - powiedziałam przez zęby. - Jesteś jeszcze?
- Tak,jestem. No to może gdzieś razem wyskoczymy? I tak chciałbym z tobą o czymś pogadać.
- Proponujesz randkę?
- Yyyyyym, nooo,tenn,jeśli chcesz to tak.
- Jasne że chce! No to o której i gdzie?
- To super!!! To może o 16? Przyjadę po ciebie.
- Ok,mi pasuje, no to do zobaczenia Harry. - powiedziałam po czym się rozłączyłam. Zaczęłam piszczeć i się wydzierać na cały dom. Do kuchni znów weszła Jess.
-Emmm,wszysko ok? Rodzice zdrowi?
- Tak, jak najbardziej ok!!! Co? Jacy rodzice?
- To nie rozmawiałaś z rodzicami? - spytała wyjmując sok z lodówki.
- Nie? A właśnie! Dzięki że mi przypomniałaś! Musze dryndnąć do mamulki. - powiedziałam i wyszłam z kuchni zostawiając tam zażenowaną kumpele. Nawet nie zauważyłam jak zleciały 2 godziny. Była 15 i musiałam zacząć się szykować. Ubrałam się w to . Nałożyłam dosyć mocny makijaż a włosy tylko lekko zakręciłam pozwalając im działaś samym. Było wpółdo a ja już byłam gotowa.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - spytała Jessica obchodząc mnie wkółko.
- Idę na randkę.
- Kim jest ten szczęściarz? - powiedziała przytulając mnie od tyłu.
- To Harry - powiedziałam z rozbawioną miną. Psikając się moim ulubionym perfumem.
- Wiedziałam, że coś do ciebie czuje! - powiedziała z miną pełnego zachwytu. Stanęła obok mnie i poprawiła sobie włosy. - Mnie nigdy coś takiego nie spotka. - powiedziała a ja zobaczyłam jak jedna,samotna łza spłynęła po jej policzku.
- Eeeej, nawet nie waż się tak mówić! Rozumiesz? Jesteś śliczna,a do tego mądra, a to bardzo rzadkie u dziewczyn...A co z Joshem? Przecież sama mówiłaś że do ciebie zarywał.
- No tak,bo tak było,ale........
-Nie ma żadnego "ale"! Zresztą chyba czekaj jak mu tam było? Louisowi też nie jesteś obojętna...
-Żartujesz? On nigdy na mnie nie spojrzy jak na kogoś kogo można pokochać. To cudowny chłopak,ale chyba nie jest mną zainteresowany.
-Hmmmm,ciekawe kto na tobie leżał i cie przytulał jak oglądaliśmy film? Albo kto cie pocałował w policzek na pożegnanie? LOUIS!- zaśmiała się cicho, a na jej policzkach zawitały śliczne rumieńce .Ewidentnie ten chłopak jej się podobał,a ona mu, a ja chciałam jej szczęścia bardziej niż swojego,dlatego musiałam coś zdziałać. Znów czas przyspieszył a na zegarku wybiła czwarta. Równo z zegarkiem usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ehhhh,co za punktualność - pomyślałam, i przypomniało mi się jak go poznałam. Było identycznie jak teraz. Znów poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. Chłopak wyglądał olśniewająco! Biała dosyć opięta koszulka, granatowa marynarka i czarne rurki. Był taaaki przystojny!
-Hej, prześlicznie wyglądasz. - powiedział lekko się uśmiechając,widocznie czekał na moją reakcję. Zarumieniłam się. - i do tego jeszcze te rumieńce!? Dziewczyno masz ty jakieś wady?
-Ojjjj no nie słodź tak, Styles! Mam wady, jest ich cała masa! Ty to dopiero wyglądasz! - teraz to on się lekko zarumienił. - To co idziemy?
-Tak, jasne. - zaprowadził mnie do auta i pojechaliśmy.
-Harry?
-Tak?
-A tak w ogóle to gdzie jedziemy?
-Niespodzianka. - powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Znów się zarumieniłam. Kurde, co ten chłopak ze mną robił?! Nie wiem! Nie kontrolowałam tego. Zdałam się na uczucia.
Po niecałych 20 minutach byliśmy na miejscu. Harry zasłonił mi oczy swoją chustką z marynarki.
-Harry? Co ty robisz?!?!?!
-Mówiłem że to niespodzianka, więc po prostu mi zaufaj,ok?
-Emmmm,no.....ok.
~Lola
______________________________________________________________
I oto 8!!! Ale z tego Hazzy romantyk co nje?
Błagam was! Dajcie jakiś znak że czytaliście....to naprawdę bardzo ważne!!!
Kocham was <3
czwartek, 30 maja 2013
sobota, 25 maja 2013
Ogłoszonko. WAŻNE!
Siemka :33 Mam nadzieję, że podoba wam się nasz blog <3
Mam sprawę. Chodzi o to że na blogu w lewym górnym rogu jest ankieta.
Miśki, chodzi o to że każda osoba,która odwiedziła naszego bloga niech zaznaczy to co myśli. To naprawdę bardzo ważne, ponieważ nie wiemy czy ten blog przypadł wam do gustu czy też nie.
Komentarze są, ale nie umywają się do liczby osób która tu zagląda, no bo jest ich powyżej 200!!!
Dlatego bardzo was proszę o uzupełnienie ankiety. :)
Trwa ona do: 20.06.13r. do godz. 19. To naprawdę szmat czasu!
Uprzejme dzięki za uwagę :) <3
~Lola
Mam sprawę. Chodzi o to że na blogu w lewym górnym rogu jest ankieta.
Miśki, chodzi o to że każda osoba,która odwiedziła naszego bloga niech zaznaczy to co myśli. To naprawdę bardzo ważne, ponieważ nie wiemy czy ten blog przypadł wam do gustu czy też nie.
Komentarze są, ale nie umywają się do liczby osób która tu zagląda, no bo jest ich powyżej 200!!!
Dlatego bardzo was proszę o uzupełnienie ankiety. :)
Trwa ona do: 20.06.13r. do godz. 19. To naprawdę szmat czasu!
Uprzejme dzięki za uwagę :) <3
~Lola
Rozdział 7
*oczami Jess*
- Co ty tu robisz? - powiedział Louis wyraźnie zdezorientowany.
- Ja...no ja przyszłam z Angie do Harry'ego na impreze.
- To...wy się znacie?- spytał tak samo jak my zdziwiony Styles.
- Tak , zdążyliśmy się już poznać - powiedziałam uśmiechając się. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Gdy już nam trochę przeszło ,wszyscy się poznaliśmy.
- Hej, jestem Daniele a to jest Liam- powiedziała brunetka.
-Hej miło poznać! Jestem Jess,a to jest Angie. Potem podeszła jeszcze do mnie blondynka z chłopakiem o ciemnej karnacji.
- Jestem Perrie , a to jest mój bad boy Zayn- uśmiechnęła się promiennie. Potem podszedł do nas jeszcze blondyn - Niall i jeszcze raz przywitałyśmy się z Harrym. Impreza zapowiadała się cudowna i taka była. Sama nie pożałowałam sobie alkoholu. Kurde, ile ja tego wypiłam? Chyba zdecydowanie za dużo, bo po paru godzinach siedziałam u Louisa na kolanach.
*oczami Angie*
Nie miałam pojęcia że Jess zna Louisa,ale myślę , że to przeznaczenie, że się tu spotkali. Poznałam po kolei wszystkich. Perrie- dziewczynę Zayna, Zayna-chłopaka Perrie, Danielle-dziewczynę Liama, Liama-chłopaka Danielle oraz Nialla....i Louisa. Bardzo ich wszystkich polubiłam.
Impreza po godzinie nabrała tempa, a ja chyba przesadziłam z alkoholem. Zresztą nie tylko ja. Harry i Jess też byli wstawieni, już nie powiem o Niallu albo Zaynie,którzy byli kompletnie pijani. Siedziałam na skórzanej kanapie obok Stylesa. Wtedy nie przeszkadzało mi że mnie obmacuje i się do mnie dobiera. Poczułam jego rękę na moich udach. Schodziła coraz niżej. Nagle przestała.
- Gramy w butelkę!!!- krzyknął Zayn, trzymając pustą butlę po wódce. Nie za bardzo lubiłam tą grę, ale przegapić takie wyzwania to grzech! Zaczęłam kręcić. Wypadło oczywiście na Harry'ego.
-No to prawda czy wyzwanie?- spytałam.
- Wyzwanie. - powiedział Harry, a wszyscy razem zrobili takie OOOOOOOOOOOOŁ.
- No więc całuj Ang przez całą minutę! - powiedział Zayn majtając dziwnie brwiami.
- Spoko, Ang zgadzasz się?
- Ok - powiedziałam (jak mówiłam byłam nieźle wstawiona).
- Czekajcie wezmę stoper. - powiedział Niall i pobiegł do kuchni. Zaraz wrócił i go nastawił.
- Ok, na 3 zaczynasz Styles. - powiedziała Perrie.
- 1!2!3! - wykrzyknęli wszyscy, a my zaczęliśmy się całować. Pocałunek był namiętny, ale delikatny. Boże jak on całuje. Złapał mnie w talii i przyciągnąłdo siebie,a ja włożyłam rękę w jego śliczne loczki. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność! Jednak dana mi była tylko minuta.
- Koniec. - powiedział Lou,a my oderwaliśmy się od siebie. Chwile jeszcze graliśmy. Potem przyszło nam do głowy że obejrzymy jakiś horror. Liam włączył. Usiedliśmy tak: na sofie: ja,Harry, Perrie i Zayn i Niall a na podłodze przed kanapą siedzieli Louis, Jess, Liam i Dan. Nie zauważyłam kiedy ale zasnęłam.
*oczami Jess*
Wstałam jako pierwsza z towarzystwa. Tak praktycznie nie wstałam, bo na mnie leżał Lou. Tak słodko wyglądał jak spał. Drugie co przykuło mój wzrok to Angie która leżała na torsie Hazzy. Poruszyłam się lekko,ale to wystarczyło żeby obudził się Louis, Lou budząc się uderzył ręką Liama,który obudził przy tym Danielle. Dan obudziła Pezz a ona Zayna, za to Malik Stylesaprzez co obudziła się też Ang. Poszło jak domino,wszyscy się obudzili, prócz Nialla. Horan spał jak zabity.
-Cholera! Moja głowa. - powiedział Zayn.
-Nie tylko twoja- powiedziałam.
- Ja pierdole, ale mam kaca - powiedziała Angie wstając z Hazzy. Chyba się polubili.
-Ja też - powiedział Louis podnosząc się z mojego brzucha. Uśmiechnął się do mnie delikatnie podniósł się i pomógł też mi. Poszłam do kuchni za Louisem. Zrobiliśmy wszystkim aspirynę i wróciliśmy ze szklankami pełnymi cieczy. Wypiliśmy bez zabrania tchu. Gdy już wszyscy się ogranęliśmy i jakimś cudem obudziliśmy Horana zaczęłyśmy się zbierać.
-Dobra, my już będziemy się zbierać. - powiedziała Ang całując Stylesa w policzek. Ja też zrobiłam to samo w stronę Louisa. Nie wiem jak ale jakoś wróciłśmy.
-Cari nie będzie szczęśliwa- pomyślałam wchodząc do domu.
~Lola
_______________________________________________________________
I oto 7!!!! Biba na całego! Nie ma co! Proszę powiedzcie że się podoba. Zajęło mi to z godzine! <3 Ale czego się dla was nie robi! <3
Proszę o jakikolwiek znak że czytaliście...to naprawdę ważne <3
Kocham was <3
- Co ty tu robisz? - powiedział Louis wyraźnie zdezorientowany.
- Ja...no ja przyszłam z Angie do Harry'ego na impreze.
- To...wy się znacie?- spytał tak samo jak my zdziwiony Styles.
- Tak , zdążyliśmy się już poznać - powiedziałam uśmiechając się. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Gdy już nam trochę przeszło ,wszyscy się poznaliśmy.
- Hej, jestem Daniele a to jest Liam- powiedziała brunetka.
-Hej miło poznać! Jestem Jess,a to jest Angie. Potem podeszła jeszcze do mnie blondynka z chłopakiem o ciemnej karnacji.
- Jestem Perrie , a to jest mój bad boy Zayn- uśmiechnęła się promiennie. Potem podszedł do nas jeszcze blondyn - Niall i jeszcze raz przywitałyśmy się z Harrym. Impreza zapowiadała się cudowna i taka była. Sama nie pożałowałam sobie alkoholu. Kurde, ile ja tego wypiłam? Chyba zdecydowanie za dużo, bo po paru godzinach siedziałam u Louisa na kolanach.
*oczami Angie*
Nie miałam pojęcia że Jess zna Louisa,ale myślę , że to przeznaczenie, że się tu spotkali. Poznałam po kolei wszystkich. Perrie- dziewczynę Zayna, Zayna-chłopaka Perrie, Danielle-dziewczynę Liama, Liama-chłopaka Danielle oraz Nialla....i Louisa. Bardzo ich wszystkich polubiłam.
Impreza po godzinie nabrała tempa, a ja chyba przesadziłam z alkoholem. Zresztą nie tylko ja. Harry i Jess też byli wstawieni, już nie powiem o Niallu albo Zaynie,którzy byli kompletnie pijani. Siedziałam na skórzanej kanapie obok Stylesa. Wtedy nie przeszkadzało mi że mnie obmacuje i się do mnie dobiera. Poczułam jego rękę na moich udach. Schodziła coraz niżej. Nagle przestała.
- Gramy w butelkę!!!- krzyknął Zayn, trzymając pustą butlę po wódce. Nie za bardzo lubiłam tą grę, ale przegapić takie wyzwania to grzech! Zaczęłam kręcić. Wypadło oczywiście na Harry'ego.
-No to prawda czy wyzwanie?- spytałam.
- Wyzwanie. - powiedział Harry, a wszyscy razem zrobili takie OOOOOOOOOOOOŁ.
- No więc całuj Ang przez całą minutę! - powiedział Zayn majtając dziwnie brwiami.
- Spoko, Ang zgadzasz się?
- Ok - powiedziałam (jak mówiłam byłam nieźle wstawiona).
- Czekajcie wezmę stoper. - powiedział Niall i pobiegł do kuchni. Zaraz wrócił i go nastawił.
- Ok, na 3 zaczynasz Styles. - powiedziała Perrie.
- 1!2!3! - wykrzyknęli wszyscy, a my zaczęliśmy się całować. Pocałunek był namiętny, ale delikatny. Boże jak on całuje. Złapał mnie w talii i przyciągnąłdo siebie,a ja włożyłam rękę w jego śliczne loczki. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność! Jednak dana mi była tylko minuta.
- Koniec. - powiedział Lou,a my oderwaliśmy się od siebie. Chwile jeszcze graliśmy. Potem przyszło nam do głowy że obejrzymy jakiś horror. Liam włączył. Usiedliśmy tak: na sofie: ja,Harry, Perrie i Zayn i Niall a na podłodze przed kanapą siedzieli Louis, Jess, Liam i Dan. Nie zauważyłam kiedy ale zasnęłam.
*oczami Jess*
Wstałam jako pierwsza z towarzystwa. Tak praktycznie nie wstałam, bo na mnie leżał Lou. Tak słodko wyglądał jak spał. Drugie co przykuło mój wzrok to Angie która leżała na torsie Hazzy. Poruszyłam się lekko,ale to wystarczyło żeby obudził się Louis, Lou budząc się uderzył ręką Liama,który obudził przy tym Danielle. Dan obudziła Pezz a ona Zayna, za to Malik Stylesaprzez co obudziła się też Ang. Poszło jak domino,wszyscy się obudzili, prócz Nialla. Horan spał jak zabity.
-Cholera! Moja głowa. - powiedział Zayn.
-Nie tylko twoja- powiedziałam.
- Ja pierdole, ale mam kaca - powiedziała Angie wstając z Hazzy. Chyba się polubili.
-Ja też - powiedział Louis podnosząc się z mojego brzucha. Uśmiechnął się do mnie delikatnie podniósł się i pomógł też mi. Poszłam do kuchni za Louisem. Zrobiliśmy wszystkim aspirynę i wróciliśmy ze szklankami pełnymi cieczy. Wypiliśmy bez zabrania tchu. Gdy już wszyscy się ogranęliśmy i jakimś cudem obudziliśmy Horana zaczęłyśmy się zbierać.
-Dobra, my już będziemy się zbierać. - powiedziała Ang całując Stylesa w policzek. Ja też zrobiłam to samo w stronę Louisa. Nie wiem jak ale jakoś wróciłśmy.
-Cari nie będzie szczęśliwa- pomyślałam wchodząc do domu.
~Lola
_______________________________________________________________
I oto 7!!!! Biba na całego! Nie ma co! Proszę powiedzcie że się podoba. Zajęło mi to z godzine! <3 Ale czego się dla was nie robi! <3
Proszę o jakikolwiek znak że czytaliście...to naprawdę ważne <3
Kocham was <3
piątek, 24 maja 2013
Rozdział 6
*oczami Angie*
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Przetarłam oczy i chwyciłam telefon :
"Hej. Spisałem sobie twój numer z walizki,chyba się nie gniewasz? A i zastanawiam się jak wpadniesz do mnie na impreze skoro nie masz mojego adresu? :) spokojnie oto on : Regent Street 16. Chciałbym cię zobaczyć u mnie dzisiaj. Harry ;)"
Nie mogłam uwierzyć! Ten koleś ewidentnie do mnie zarywał! I jeszcze spisał mój numer!!! Musiałam mu zaraz odpisać.
-" No wiesz? Gniewam się! Wystarczyło poprosić o telefon, a nie używać podstępu! Dzięki za adres :) Jednak skąd możesz wiedzieć, że nie wzięłam go specjalnie, żeby tam nie iść? :) Jestem brunetką Harry :) "
- "Przepraszam :( Aż tak bardzo mnie nie lubisz? :( "
- " Harry! Ja ciebie praktycznie w ogóle nie znam!!!"
- " Nieprawda!!! Znasz mnie! Przez 6 i pól minuty da się człowieka poznać! "
- " Nie da się! Ty to liczyłeś?!"
- "DA! I koniec,ale jeśli tylko chciałabyś mnie poznać to proszę bardzo! Jestem otwarty na nowe znajomości... <3 Oczywiście że liczyłem.<33 "
Czy mi się zdaję czy on właśnie wysłał mi serduszko?! Nie no WTF?!
- "Ja też jestem otwarta na nowe znajomości, tylko zależy jakie...Kończe Harry, pa :("
- " Pa :( Ale będziesz na imprezie?"
- " Postaram się :)"
- " Ok! <3"
Boziu co za typ!!!
*oczami Jess*
Wstałam dosyć wcześnie. Wzięłam długi i relaksujący prysznic. Umówiłyśmy się z Ang że idziemy na zakupy, bo Harry zaprosił nas na impreze w jego domu. Widać że ewidentnie podoba mu się Angelica, a ja chcę żeby byli razem. Już na oko pasują do siebie! Ubrałam dzisiaj bordowy sweterek, czarne leginsy i do tego czarne converse. W Londynie jest o wiele zimniej niż w Exeter, tam gdzie mieszkam dlatego nałożyłam na siebie też czarną skórzaną kurtkę i lekki makijaż. I gotowa! Mogłam iść z Angie na te zakupy, wkońcu musimy jakoś wyglądać na tej imprezie.
-Angie! Pospiesz się!!! -krzyknęłam
- Tak,tak już ide!!
Cari była na zajęciach więc to my musiałyśmy zamknąć tą chatę. Zamówiłyśmy taksówkę bo same jeszcze nie ogarniałyśmy tego miasta. Nie minęło 10 minut a my już byłyśmy przed ogromnym centrum handlowym. Szalałyśmy po sklepach jak dzikie. Angie poszła na chwilę do Reserved po branzoletkę bo ją widziała na wystawie, a ja pobiegłam do butiku naprzeciwko sklepu w którym jest Ang. Ja jako niezadara biegłam patrząc tylko w jeden punkt - na torebkę,którą musiałam mieć, i chłopak który chyba też nie za dużo ogarniał nie mogliśmy się po prostu minąć. NIE. Zderzyliśmy się ale w mistrzowski sposób! Tak że upadliśmy oboje...
- O mój boże! Tak strasznie cię przepraszam! - powiedziałam do chłopaka wstając.
- Nie no spoko, nic się nie stało, a ty cała jesteś? - powiedział patrząc się na mnie z troską.
-Chyba tak- powiedziałam,po czym odydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. W końcu spojrzeliśmy sobie w oczy. A ja odpłynęłam. Czy to możliwe żebym zakochała się w chłopaku którego nie znam? No.......ok znam, minute,ale nawet nie wiem jak ma na imie!
- Jestem Louis- powiedział podając mi dłoń. Noi wykrakałam, teraz to już znam jego imię.
- Jestem Jess- powiedziałam lekko się uśmiechając. Nagle zawibrował mi telefon i zabrzmiał mój dzwonek : klik . Chłopak tylko się uśmiechnął i patrzył w podłogę.
- Halo?
- Gdzie ty do jasnej..
- A.A.A nie kończ! Jestem na przeciwko twojego sklepu.
- To może łaskawie już przyjedziesz? Bo mamy 2 godziny do imprezy. -wykrzyczała już mocno wkurzona Angie.
- Ok,ok już ide- powiedziałam po czym się rozłączyłam.- Emmm,musze już iść kumpela się wkurza że zniknęłam.
- Ok rozumiem. - powiedział uśmiechając się serdecznie. - Miło było cię poznać. Mam nadzieje że jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy haha...
- Też mam taką nadzieję. Pa. Louis odprowadził mnie wrokiem, po czym go spuścił i poszedł przed siebie. Hmmmmm...Louis. Teraz to imie będzie mnie dręczyć przez całe wakacje, no bo to chyba logiczne że już go nie zobaczę co nie ? Po powrocie od razu zabrałyśmy się do strojenia i malowania. Angie jako Angie założyła to : klik a ja to : klik . Byłyśmy gotowe. PARTY TIME!
*oczami Angie*
Ku naszemu zdumieniu 15 minut przed imprezą pod naszym domem stanęła limuzyna, a na niej przyklejona karteczka zaadresowana do mnie:
" No kochana, czas mnie poznać. Ten koleś zawiezie cię prosto na moją imprezkę, zapraszam, Harry :) xx <3"
- Czy to po nas przyjechał ten wóz? - powiedziała zdziwiona Jess wychodząc z Cari z domu.
-Tak, po nas, nie pytaj, Harry. - powiedziałam wchodząc wgłąb auta.
- No to siostra, uważaj na siebie- powiedziała Caroline stukając paznokciamy o dach limuzyny.
- Oczywiście siostra. - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi od limo. - No to jedziemy. - Na miejscu byłyśmy 5 minut przed uroczystością. Wyszłyśmy z luksusowego autka i stanęłyśmy jak wryte. Dom niejakiego Harry'ego wydawał się być jakimś snem. Wyglądał on tak : klik .
*oczami Jessici*
Ale z tego Harry'ego bogacz. Limo i taka chata. Jednym słowem WOW! Zaczynam go lubić. Zadzwoniłyśmy domofonem. Po chwili otworzył nam nie kto inny jak Hazz. Ze mną przywitał się zwykłym "Cześć" ale z Ang.........
Weszłyśmy do salonu. Zobaczyłam tam ładną blondynkę siedzącą na kolanach jakiegoś chłopaka o ciemnej karnacji, potem zobaczyłam jeszcze jednego chłopaka z brunetką, widziałam oczywiście Hazze,którego wszędzie było pełno, i LOUISA?! Tego z centrum?!
- Louis?! -krzyknęłam zdziwiona.
- Jess?!- on chyba też był zdziwiony.
-Zayn?! - krzyknął chłopak ciemniej karnacji. Przypuszczam że miał na imię Zayn.
~Lola
_______________________________________________________________________
NOI jestem!!! Po zebraniu nie było tak źle.......więc oto i ja! I moja 6 część! Mam nadzieję że wam się spodoba. Proszę o jakieś komentarze,bo boję się że się nie podoba. :(((((((((((((((((((((
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Przetarłam oczy i chwyciłam telefon :
"Hej. Spisałem sobie twój numer z walizki,chyba się nie gniewasz? A i zastanawiam się jak wpadniesz do mnie na impreze skoro nie masz mojego adresu? :) spokojnie oto on : Regent Street 16. Chciałbym cię zobaczyć u mnie dzisiaj. Harry ;)"
Nie mogłam uwierzyć! Ten koleś ewidentnie do mnie zarywał! I jeszcze spisał mój numer!!! Musiałam mu zaraz odpisać.
-" No wiesz? Gniewam się! Wystarczyło poprosić o telefon, a nie używać podstępu! Dzięki za adres :) Jednak skąd możesz wiedzieć, że nie wzięłam go specjalnie, żeby tam nie iść? :) Jestem brunetką Harry :) "
- "Przepraszam :( Aż tak bardzo mnie nie lubisz? :( "
- " Harry! Ja ciebie praktycznie w ogóle nie znam!!!"
- " Nieprawda!!! Znasz mnie! Przez 6 i pól minuty da się człowieka poznać! "
- " Nie da się! Ty to liczyłeś?!"
- "DA! I koniec,ale jeśli tylko chciałabyś mnie poznać to proszę bardzo! Jestem otwarty na nowe znajomości... <3 Oczywiście że liczyłem.<33 "
Czy mi się zdaję czy on właśnie wysłał mi serduszko?! Nie no WTF?!
- "Ja też jestem otwarta na nowe znajomości, tylko zależy jakie...Kończe Harry, pa :("
- " Pa :( Ale będziesz na imprezie?"
- " Postaram się :)"
- " Ok! <3"
Boziu co za typ!!!
*oczami Jess*
Wstałam dosyć wcześnie. Wzięłam długi i relaksujący prysznic. Umówiłyśmy się z Ang że idziemy na zakupy, bo Harry zaprosił nas na impreze w jego domu. Widać że ewidentnie podoba mu się Angelica, a ja chcę żeby byli razem. Już na oko pasują do siebie! Ubrałam dzisiaj bordowy sweterek, czarne leginsy i do tego czarne converse. W Londynie jest o wiele zimniej niż w Exeter, tam gdzie mieszkam dlatego nałożyłam na siebie też czarną skórzaną kurtkę i lekki makijaż. I gotowa! Mogłam iść z Angie na te zakupy, wkońcu musimy jakoś wyglądać na tej imprezie.
-Angie! Pospiesz się!!! -krzyknęłam
- Tak,tak już ide!!
Cari była na zajęciach więc to my musiałyśmy zamknąć tą chatę. Zamówiłyśmy taksówkę bo same jeszcze nie ogarniałyśmy tego miasta. Nie minęło 10 minut a my już byłyśmy przed ogromnym centrum handlowym. Szalałyśmy po sklepach jak dzikie. Angie poszła na chwilę do Reserved po branzoletkę bo ją widziała na wystawie, a ja pobiegłam do butiku naprzeciwko sklepu w którym jest Ang. Ja jako niezadara biegłam patrząc tylko w jeden punkt - na torebkę,którą musiałam mieć, i chłopak który chyba też nie za dużo ogarniał nie mogliśmy się po prostu minąć. NIE. Zderzyliśmy się ale w mistrzowski sposób! Tak że upadliśmy oboje...
- O mój boże! Tak strasznie cię przepraszam! - powiedziałam do chłopaka wstając.
- Nie no spoko, nic się nie stało, a ty cała jesteś? - powiedział patrząc się na mnie z troską.
-Chyba tak- powiedziałam,po czym odydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. W końcu spojrzeliśmy sobie w oczy. A ja odpłynęłam. Czy to możliwe żebym zakochała się w chłopaku którego nie znam? No.......ok znam, minute,ale nawet nie wiem jak ma na imie!
- Jestem Louis- powiedział podając mi dłoń. Noi wykrakałam, teraz to już znam jego imię.
- Jestem Jess- powiedziałam lekko się uśmiechając. Nagle zawibrował mi telefon i zabrzmiał mój dzwonek : klik . Chłopak tylko się uśmiechnął i patrzył w podłogę.
- Halo?
- Gdzie ty do jasnej..
- A.A.A nie kończ! Jestem na przeciwko twojego sklepu.
- To może łaskawie już przyjedziesz? Bo mamy 2 godziny do imprezy. -wykrzyczała już mocno wkurzona Angie.
- Ok,ok już ide- powiedziałam po czym się rozłączyłam.- Emmm,musze już iść kumpela się wkurza że zniknęłam.
- Ok rozumiem. - powiedział uśmiechając się serdecznie. - Miło było cię poznać. Mam nadzieje że jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy haha...
- Też mam taką nadzieję. Pa. Louis odprowadził mnie wrokiem, po czym go spuścił i poszedł przed siebie. Hmmmmm...Louis. Teraz to imie będzie mnie dręczyć przez całe wakacje, no bo to chyba logiczne że już go nie zobaczę co nie ? Po powrocie od razu zabrałyśmy się do strojenia i malowania. Angie jako Angie założyła to : klik a ja to : klik . Byłyśmy gotowe. PARTY TIME!
*oczami Angie*
Ku naszemu zdumieniu 15 minut przed imprezą pod naszym domem stanęła limuzyna, a na niej przyklejona karteczka zaadresowana do mnie:
" No kochana, czas mnie poznać. Ten koleś zawiezie cię prosto na moją imprezkę, zapraszam, Harry :) xx <3"
- Czy to po nas przyjechał ten wóz? - powiedziała zdziwiona Jess wychodząc z Cari z domu.
-Tak, po nas, nie pytaj, Harry. - powiedziałam wchodząc wgłąb auta.
- No to siostra, uważaj na siebie- powiedziała Caroline stukając paznokciamy o dach limuzyny.
- Oczywiście siostra. - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi od limo. - No to jedziemy. - Na miejscu byłyśmy 5 minut przed uroczystością. Wyszłyśmy z luksusowego autka i stanęłyśmy jak wryte. Dom niejakiego Harry'ego wydawał się być jakimś snem. Wyglądał on tak : klik .
*oczami Jessici*
Ale z tego Harry'ego bogacz. Limo i taka chata. Jednym słowem WOW! Zaczynam go lubić. Zadzwoniłyśmy domofonem. Po chwili otworzył nam nie kto inny jak Hazz. Ze mną przywitał się zwykłym "Cześć" ale z Ang.........
Weszłyśmy do salonu. Zobaczyłam tam ładną blondynkę siedzącą na kolanach jakiegoś chłopaka o ciemnej karnacji, potem zobaczyłam jeszcze jednego chłopaka z brunetką, widziałam oczywiście Hazze,którego wszędzie było pełno, i LOUISA?! Tego z centrum?!
- Louis?! -krzyknęłam zdziwiona.
- Jess?!- on chyba też był zdziwiony.
-Zayn?! - krzyknął chłopak ciemniej karnacji. Przypuszczam że miał na imię Zayn.
~Lola
_______________________________________________________________________
NOI jestem!!! Po zebraniu nie było tak źle.......więc oto i ja! I moja 6 część! Mam nadzieję że wam się spodoba. Proszę o jakieś komentarze,bo boję się że się nie podoba. :(((((((((((((((((((((
środa, 22 maja 2013
Rozdział 5
*oczami Angie*
-Jak to nie twoja walizka?!?! -wrzasnęła Jess.
- Nooo...normalnie, wygląd taki sam, ale ciuchy inne!
- Jezu,nie wierze! - powiedziała Jess wyraźnie wkurzona. -Czekaj,czekaj! Może ta walizka jest podpisana co? - popatrzyłyśmy na siebie i równocześnie pobiegłyśmy do mojego pokoju.
- Ta walizka jest jakiegoś Harry'ego Stylesa - zrobiłam minę WTF?!
- Skądś znam to imię. Dobra nieważne. Sprawdź czy jest numer telefonu.- kierowała mnie Jessy.
- Jest! - wrzasnęłam wygrzebując z przegródki małą karteczkę. - Trzeba by zadzwonić. Co nie?
- No co ty nie powiesz?! - powiedziała z ironią chwytając mojego białego iphone'a.
-Ja zadzwonię. - powiedziałam po czym wzięłam telefon i wykręciłam numer chłopaka. Jeden sygnał,drugi sygnał, trze.....
- Halo? - odezwał się męski głos w telefonie.
- Cześć.- palnęłam
- Hej? Znamy się? - powiedział, a ja już widziałam jego zażenowaną minę.
- Nie, tylko mam twoją walizkę. Przez przypadek ją wzięłam. - odpowiedziała mi cisza, po czym usłyszałam głos jakiegoś innego chłopaka:
- OOO Stary! To twój stanik?
- Nie! - wrzasnął. - Spadaj! Już!- usłyszałam tylko trzask drzwi - Jesteś tam jeszcze?
-Tak, tak jestem. - powiedziałam spokojniej.
- O rany! A Ja chyba mam twoją walizkę,tak?
- No raczej tak.
- No to może.........yhh,ehhh, spotkamy się i oddamy sobie to co nasze?
- Dobry pomysł- powiedziałam ironicznie.- To gdzie i kiedy?
- Przyjadę do ciebie, podaj adres.
- Oxford street 69.
- hahahahahahahahahahahahahahahahaha-chłopak zaczął się śmiać.
- Co cię tak bawi?- powiedziałam trochę zażenowana.
- Moja ulubiona liczba,nieważne....przyjadę po 8 <p.m> ok ?
- Ok. - Tak jak było umówione o 20 czekałam na niejakiego Harry'ego. Za zegarze wybiła właśnie ósma, a ktoś zapukał do drzwi.
- Hehe, co za punktualność - pomyślałam. Chwyciłam jego walizkę i położyłam na komodzie w przedpokoju. Poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. W progu ukazał się chłopak. Jednym słowem : Boże!!! Kręcone,błyszczące włosy, koszulka w kratkę nadająca chłopięcego uroku, umięśniony tors spoczywający pod koszulką, piękne i głębokie zielone oczy. Oniemiałam. Zatkało mnie.
- Hej, chyba mam coś twojego. - uśmiechnął się lekko wyjmując zza siebie moją walizkę.
- Hej, tak ja chyba też mam coś twojego. - odwzajemniłam uśmiech i podałam mu jego bagaż.
-Dzięki. - powiedział, po czym przybliżył się do mnie. Miałam coraz gorsze myśli. A co jeśli to jakiś zboczeniec?! Jednak myliłam się.
- Harry, Harry Styles - uśmiechnął się promiennie podając mi swoją rękę.
- hah Angelica, Angelica Edwards- znów odwzajemniłam uśmiech. W najgorszym dla mnie momencie zeszła Jess.
- Hej, Angie, może mi przedstawisz swojego kolegę,co? - poszwiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Harry to jest Jessica-moja kumpela, Jessica to jest Harry. Znam go od 2 minut. Coś jeszcze? - mój wymowny wzrok mówił wszystko.
- Ja już sobie pójde, nie chce przeszkadzać. pa Harry miło było cię poznać. - poszła na górę.
- No to? Ja już chyba pójdę. Miło było cie poznać Angie.
- Mi ciebie też Harry. - miałam już zamknąć drzwi,ale ten przytrzymał je nogą.
-Coś nie tak?
- Nie chcesz przypadkiem wpaść jutro do mnie? Będzie impreza.
- To zaproszenie?
-Yyyyyh,tak - podrapał się po czole.
- Ok , wpadne,ale nie obiecuję i wezmę ze sobą Jess. - znowu mało brakowało, miałam zamknąć drzwi ale ten znów przytrzymał je nogą i pocałował mnie w policzek. Co to było? Czy to coś miało znaczyć?
- Pa Harry, do jutra- tym razem drzwi się zamknęły, a ja ze szczęścia nie mogłam. Pobiegłam wszystko opowiedzieć Jessice. Paranormalny dzień!!!!
~Lola
________________________________________________________________________
Piszę wam dzisiaj NEXTA bo już do końca tygodnia nie wejdę. Jest zebranie.
Zebranie=szlaban=szlaban=0 kompa= 0 kompa=brak nextów= brak nextów= smutna ja i wy :((
PRZEPRASZAM <3333
Kocham was
-Jak to nie twoja walizka?!?! -wrzasnęła Jess.
- Nooo...normalnie, wygląd taki sam, ale ciuchy inne!
- Jezu,nie wierze! - powiedziała Jess wyraźnie wkurzona. -Czekaj,czekaj! Może ta walizka jest podpisana co? - popatrzyłyśmy na siebie i równocześnie pobiegłyśmy do mojego pokoju.
- Ta walizka jest jakiegoś Harry'ego Stylesa - zrobiłam minę WTF?!
- Skądś znam to imię. Dobra nieważne. Sprawdź czy jest numer telefonu.- kierowała mnie Jessy.
- Jest! - wrzasnęłam wygrzebując z przegródki małą karteczkę. - Trzeba by zadzwonić. Co nie?
- No co ty nie powiesz?! - powiedziała z ironią chwytając mojego białego iphone'a.
-Ja zadzwonię. - powiedziałam po czym wzięłam telefon i wykręciłam numer chłopaka. Jeden sygnał,drugi sygnał, trze.....
- Halo? - odezwał się męski głos w telefonie.
- Cześć.- palnęłam
- Hej? Znamy się? - powiedział, a ja już widziałam jego zażenowaną minę.
- Nie, tylko mam twoją walizkę. Przez przypadek ją wzięłam. - odpowiedziała mi cisza, po czym usłyszałam głos jakiegoś innego chłopaka:
- OOO Stary! To twój stanik?
- Nie! - wrzasnął. - Spadaj! Już!- usłyszałam tylko trzask drzwi - Jesteś tam jeszcze?
-Tak, tak jestem. - powiedziałam spokojniej.
- O rany! A Ja chyba mam twoją walizkę,tak?
- No raczej tak.
- No to może.........yhh,ehhh, spotkamy się i oddamy sobie to co nasze?
- Dobry pomysł- powiedziałam ironicznie.- To gdzie i kiedy?
- Przyjadę do ciebie, podaj adres.
- Oxford street 69.
- hahahahahahahahahahahahahahahahaha-chłopak zaczął się śmiać.
- Co cię tak bawi?- powiedziałam trochę zażenowana.
- Moja ulubiona liczba,nieważne....przyjadę po 8 <p.m> ok ?
- Ok. - Tak jak było umówione o 20 czekałam na niejakiego Harry'ego. Za zegarze wybiła właśnie ósma, a ktoś zapukał do drzwi.
- Hehe, co za punktualność - pomyślałam. Chwyciłam jego walizkę i położyłam na komodzie w przedpokoju. Poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. W progu ukazał się chłopak. Jednym słowem : Boże!!! Kręcone,błyszczące włosy, koszulka w kratkę nadająca chłopięcego uroku, umięśniony tors spoczywający pod koszulką, piękne i głębokie zielone oczy. Oniemiałam. Zatkało mnie.
- Hej, chyba mam coś twojego. - uśmiechnął się lekko wyjmując zza siebie moją walizkę.
- Hej, tak ja chyba też mam coś twojego. - odwzajemniłam uśmiech i podałam mu jego bagaż.
-Dzięki. - powiedział, po czym przybliżył się do mnie. Miałam coraz gorsze myśli. A co jeśli to jakiś zboczeniec?! Jednak myliłam się.
- Harry, Harry Styles - uśmiechnął się promiennie podając mi swoją rękę.
- hah Angelica, Angelica Edwards- znów odwzajemniłam uśmiech. W najgorszym dla mnie momencie zeszła Jess.
- Hej, Angie, może mi przedstawisz swojego kolegę,co? - poszwiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Harry to jest Jessica-moja kumpela, Jessica to jest Harry. Znam go od 2 minut. Coś jeszcze? - mój wymowny wzrok mówił wszystko.
- Ja już sobie pójde, nie chce przeszkadzać. pa Harry miło było cię poznać. - poszła na górę.
- No to? Ja już chyba pójdę. Miło było cie poznać Angie.
- Mi ciebie też Harry. - miałam już zamknąć drzwi,ale ten przytrzymał je nogą.
-Coś nie tak?
- Nie chcesz przypadkiem wpaść jutro do mnie? Będzie impreza.
- To zaproszenie?
-Yyyyyh,tak - podrapał się po czole.
- Ok , wpadne,ale nie obiecuję i wezmę ze sobą Jess. - znowu mało brakowało, miałam zamknąć drzwi ale ten znów przytrzymał je nogą i pocałował mnie w policzek. Co to było? Czy to coś miało znaczyć?
- Pa Harry, do jutra- tym razem drzwi się zamknęły, a ja ze szczęścia nie mogłam. Pobiegłam wszystko opowiedzieć Jessice. Paranormalny dzień!!!!
~Lola
________________________________________________________________________
Piszę wam dzisiaj NEXTA bo już do końca tygodnia nie wejdę. Jest zebranie.
Zebranie=szlaban=szlaban=0 kompa= 0 kompa=brak nextów= brak nextów= smutna ja i wy :((
PRZEPRASZAM <3333
Kocham was
2.Harry część I
Miśki powracam z kilkuczęściowym imaginem o naszym kochanym Harrym!
PS Nie wiem czy jutro coś dodam,ale obiecuję,że w weekend wszystko nadrobię8)
xx
~ Em
__________________________________________________________________
-Musimy pogadać.- Harry podszedł do mnie i zagrodził mi drogę do salonu
-Tak? Interesujące. Bo ja odniosłam inne wrażenie.-powiedziałam nadzwyczaj spokojnie
-[T.I] ile mam cie przepraszać?
-Nie musisz wcale.
-Wkurzasz się o byle gówno.
-Byle gówno? Może pamiętasz byłeś wczoraj na wywiadzie z chłopakami? I co powiedziałeś,jak zapytano o to czy masz dziewczynę? Pamiętasz czy przypomnieć?!-byłam naprawdę zdenerwowana i z chęcią wybiegłabym teraz z domu.
-Jeny [T.I] nie rozumiesz że jak im powiem że jesteśmy razem to nie będziesz miała normalnego życia?-chłopak chyba rzeczywiście próbował mnie uspokoić,co mu nie za bardzo wychodziło.
-Sądzę,że problem tkwi w czym innym. Może po prostu się wstydzisz że twoja dziewczyn nie jest taka Perrie? Albo Danielle,Eleanor czy Selena? - powiedziałam z trudem opanowując łzy napływające do moich oczu.
-Przecież wiesz że bardzo cię kocham.-chłopak podszedł do mnie i przytulił. No dobra, to była moja słabość, nie potrafiłam długo być na niego zła.
-Ja ciebie też.- spojrzałam w jego zielone tęczówki i już miałam go pocałować,ale niespodziewanie Zayn postanowił nas odwiedzić.
-HARRY!-krzyknął wbiegając do mieszkania o mało nie potykając się o własne nogi-Nie przeszkadzam,prawda?
Zaśmiałam się tylko patrząc na widocznie podekscytowanego Malika.
-Sprężaj się.Mam ciekawsze zajęcia- Hazz uśmiechnął się ukazując swoje zniewalające dołeczki. Dałabym sobie rękę obciąć, że właśnie wtedy do mnie mrugnął.
-Mamy trasę koncertową po USA!-krzyknął Zayn i rzucił się na Hazzę. Posmutniałam. Nie,to nie tak,że nie cieszyłam się z jego szczęścia. Ja po prostu nie byłam gotowa na kolejną kilkumiesięczną rozłąkę z nim. Chyba jeszcze się nie przyzwyczaiłam do tego jak to jest być dziewczyną Harry'ego Stylesa z One Direction. Cóż,takie życie.
-To super! Kiedy lecimy?-spytał równie "podjarany" Styles.
-Mamy tydzień.-odpowiedział smutno Zayn i spojrzał na mnie. Starałam się ukryć moje uczucia i chyba nawet nieźle mi to wychodziło. Moja twarz była kompletnie bez wyrazu,co w ogóle nie odzwierciedlało tego,co się działo w moim sercu. Czułam jakby rozpadało się na miliony malutkich kawałeczków. Zdecydowanie za bardzo się do niego przywiązałam.
-Kochanie wszystko ok?-spytał troskliwie Hazzy i mocno mnie przytulił. Jak ja wytrzymam bez kilka miesięcy?!
-Tak,wszystko okej.Chyba-powiedziałam ze łzami w oczach wtulając się w ciepłą bluzą Harry'ego. Chłopak pocałował mnie w czoło i kontnuował ustalanie szczegółów z przyjacielem.
Ja tylko powtarzałam sobie mantrę: "Poradzisz sobie [T.I]. Jesteś silna,pamiętaj" Chyba nie miałam innego wyjścia.
Rozdział 4
*oczami Angie*
Dziś sobota. Dzień wyjazdu.Byłam taka podjarana że w ogóle nie zasnęłam dzisiejszej nocy. Zdążyłam się spakować, rozpakować i jeszcze raz spakować.
Wstałam już o 5. Wzięłam prysznic, a potem włożyłam na siebie nowe ciuszki, które kupiłyśmy z Jess przedwczoraj. A więc założyłam kremową bluzkę z napisem "Yo bitches" , nowe dżinsowe spodenki, szarą czapkę żulówkę i szare converse. Już o 6 zeszłam na dół, o dziwo moja mama wraz z siostrą siedziały przy ławie w salonie.
- Hej, jak tam dzień? - powiedziałam uśmiechnięta jak nigdy.
- A dobrze,dobrze -mama odwzajemniła uśmiech, za to Aby była naburmuszona. Podeszłam do siostrzyczki.
- Słonko, co jest?
- Nic. - powiedziała.
- No ale przecież widze.
- No bo wyjeżdżasz, a nas nie zabierasz ze sobą i zapomnisz o nas, zostawisz, nie wrócisz!!!- zaczęła płakać. No jasne, no bo co 6-latka mogła zrozumieć.
- Co ty mówisz?! Prawda, nie zabieram was ze sobą, ale to nie znaczy że o was zapomnę! I zostawię!
- Obiecujesz?- powiedziała krztusząc się łzami.
- Tak,obiecuję! - przytuliłam mocno siostrzyczkę i podałam jej chusteczki. O 9 miałam być gotowa,więc byłam. Z serialu w Tv wyrwał mnie dźwięk sms-a. Popatrzyłam na ekran.
" Jest 9. Ja, gotowa, a ty? Jess xoxo "
odpowiedziałam:
-" Ja tak na 1000000000% ale moja rodzinka coś nie :(( Aby płakała."
- " Nie gadaj?! Biedna! :((("
- " No wiem! Strasznie mi jej szkoda :////////"
- "Pozdrów ją ode mnie. Za 10 minut będziemy u cb z Cari, do zobaczonka <333 J <3"
- "ok. papa <3"
Tak skończyła się nasza rozmowa. Zaraz tu będą! AAAAA!
*oczami Jess*
Dziś wyspałam się jak nigdy. Gdy tylko zwlekłam się z łóżka pomyślałam ze będę za tym łóżkiem tęsknić, wkońcu to one towarzyszyło mi zawsze gdy wstawałam i się kładłam. Poszłam wziąć poranny prysznic. Dzisiaj założyłam na siebie bluzkę w niebiesko-szare paski, szare rurki i do tego moje czarne Vansy i kochane Raybany. Nałożyłam na siebie też trochę makijażu, wkońcu nie pojade do Londynu czysta!!! Już po 8 byłam gotowa. Gdy zeszłam na dół coś przekąsić przed podróżą zastał mnie totalny chaos! Wszystko było powyjmowane, jakieś papiery,rozlana kawa taty,ubrania, kanapki bez talerza na podłodze. Boże! Co tu się dzieje?!
-Ahhhh,no tak Caroline przyjechała- pomyślałam stukając się palcem w głowę.
- Hej, już wstałaś? Chcesz coś na śniadanie? - powiedziała Cari zarzuczając włosy do tyłu.
- Tak, jak widać, siostra a tak w ogóle to co ty robisz?
- Pakuje się. No to chcesz coś na śnidanie?
- Nie dzięki. Zrobie sobie sama. A ty tu ogarnij. - poszłam do kuchni, zrobiłam sobie tradycyjne śniadanie czyli płatki z mlekiem. Do salonu weszli rodzice.
- O mój boże! Co tutaj się wyprawia?! - krzyknęła moja mama.
- No mówić mi zaraz kto wylał moją kawe?!- powiedział tata mocno wkurzony.
- To nie ja! - krzyknęłam z kuchni - Ja sobie robie śniadanie!
- Posprzątam obiecuję! - powiedziała Cari ze sztucznym uśmieszkiem. Jak zwykle musiałam jej pomóc, no ale ma tylko mnie! A ja ją widze raz na rok,więc jak tu jej nie pomóc? Ogarnęłyśmy totalny bałagan po czym pomogłam się jej spakować, bo oczywiście sama tego nie zrobiła. Czasem się czuję jakbym to ja była od niej starsza. Ehhhh te dzieci . Po wszystkim wysłałam sms-a do Angie:
"Jest 9. Ja, gotowa, a ty? Jess xoxo"
Nie musiałam długo czekać i dostałam odpowiedź. :
" Ja tak na 1000000000% ale moja rodzinka coś nie :(( Aby płakała.
Odpisałam:
-" Nie gadaj?! Biedna! :(("
- " No wiem! Strasznie mi jej szkoda :////////"
- " Pozdrów ją ode mnie. Za 10 minut będziemy u cb z Cari, do zobaczonka <333 J <3"
- " ok, papa <3"
Tak jak powiedziałam, tak było, po domem Ang byłyśmy o 17:10. Dokładnie 10 minut po sms-ie. Piszczałyśmy przez całą drogę z domu Ang do lotniska. Zdecydowanie za bardzo się jarałyśmy.
Lotnisko. Odprawa. Londyn. Wyszłam z samolotu i zaciągnęłam się powietrzem nowego miejsca. Już czas na odbiór bagaży. Odebrałam swoją walizkę w kwiatki i dużą białą torbę. Angie też odebrała swoją czarną walizkę i torbę z nadrukiem wierzy Eifla . No to co? Jedziemy. Już po ok. 20 minutach byłyśmy pod domem Cari. Wyglądał on tak : klik. Spojrzałam na siostrę zdezorientowana.
- emm,Cari ten......no to na pewno twój dom?
- Tak - uśmiechnęła się i wzięła moją walizkę. Każda z nas miała oddzielny,super wypasiony pokój. Gdy już po części się rozpakowałam, do mojego pokoju wparowała Angie.
- Jess! Nie uwierzysz! To nie moja walizka! - wydarła się Ang . Patrzyłam na nią zdezorientowana.
- Jak to nie twoja?!- krzyknęłam.
~Lola
________________________________________________________
Oto część 4!!! Dzięki za miłe <poprzednie > komentarze. Myślę że ta część też wam przypadnie do gustu <333 Czytasz=komentujesz <3
Dziś sobota. Dzień wyjazdu.Byłam taka podjarana że w ogóle nie zasnęłam dzisiejszej nocy. Zdążyłam się spakować, rozpakować i jeszcze raz spakować.
Wstałam już o 5. Wzięłam prysznic, a potem włożyłam na siebie nowe ciuszki, które kupiłyśmy z Jess przedwczoraj. A więc założyłam kremową bluzkę z napisem "Yo bitches" , nowe dżinsowe spodenki, szarą czapkę żulówkę i szare converse. Już o 6 zeszłam na dół, o dziwo moja mama wraz z siostrą siedziały przy ławie w salonie.
- Hej, jak tam dzień? - powiedziałam uśmiechnięta jak nigdy.
- A dobrze,dobrze -mama odwzajemniła uśmiech, za to Aby była naburmuszona. Podeszłam do siostrzyczki.
- Słonko, co jest?
- Nic. - powiedziała.
- No ale przecież widze.
- No bo wyjeżdżasz, a nas nie zabierasz ze sobą i zapomnisz o nas, zostawisz, nie wrócisz!!!- zaczęła płakać. No jasne, no bo co 6-latka mogła zrozumieć.
- Co ty mówisz?! Prawda, nie zabieram was ze sobą, ale to nie znaczy że o was zapomnę! I zostawię!
- Obiecujesz?- powiedziała krztusząc się łzami.
- Tak,obiecuję! - przytuliłam mocno siostrzyczkę i podałam jej chusteczki. O 9 miałam być gotowa,więc byłam. Z serialu w Tv wyrwał mnie dźwięk sms-a. Popatrzyłam na ekran.
" Jest 9. Ja, gotowa, a ty? Jess xoxo "
odpowiedziałam:
-" Ja tak na 1000000000% ale moja rodzinka coś nie :(( Aby płakała."
- " Nie gadaj?! Biedna! :((("
- " No wiem! Strasznie mi jej szkoda :////////"
- "Pozdrów ją ode mnie. Za 10 minut będziemy u cb z Cari, do zobaczonka <333 J <3"
- "ok. papa <3"
Tak skończyła się nasza rozmowa. Zaraz tu będą! AAAAA!
*oczami Jess*
Dziś wyspałam się jak nigdy. Gdy tylko zwlekłam się z łóżka pomyślałam ze będę za tym łóżkiem tęsknić, wkońcu to one towarzyszyło mi zawsze gdy wstawałam i się kładłam. Poszłam wziąć poranny prysznic. Dzisiaj założyłam na siebie bluzkę w niebiesko-szare paski, szare rurki i do tego moje czarne Vansy i kochane Raybany. Nałożyłam na siebie też trochę makijażu, wkońcu nie pojade do Londynu czysta!!! Już po 8 byłam gotowa. Gdy zeszłam na dół coś przekąsić przed podróżą zastał mnie totalny chaos! Wszystko było powyjmowane, jakieś papiery,rozlana kawa taty,ubrania, kanapki bez talerza na podłodze. Boże! Co tu się dzieje?!
-Ahhhh,no tak Caroline przyjechała- pomyślałam stukając się palcem w głowę.
- Hej, już wstałaś? Chcesz coś na śniadanie? - powiedziała Cari zarzuczając włosy do tyłu.
- Tak, jak widać, siostra a tak w ogóle to co ty robisz?
- Pakuje się. No to chcesz coś na śnidanie?
- Nie dzięki. Zrobie sobie sama. A ty tu ogarnij. - poszłam do kuchni, zrobiłam sobie tradycyjne śniadanie czyli płatki z mlekiem. Do salonu weszli rodzice.
- O mój boże! Co tutaj się wyprawia?! - krzyknęła moja mama.
- No mówić mi zaraz kto wylał moją kawe?!- powiedział tata mocno wkurzony.
- To nie ja! - krzyknęłam z kuchni - Ja sobie robie śniadanie!
- Posprzątam obiecuję! - powiedziała Cari ze sztucznym uśmieszkiem. Jak zwykle musiałam jej pomóc, no ale ma tylko mnie! A ja ją widze raz na rok,więc jak tu jej nie pomóc? Ogarnęłyśmy totalny bałagan po czym pomogłam się jej spakować, bo oczywiście sama tego nie zrobiła. Czasem się czuję jakbym to ja była od niej starsza. Ehhhh te dzieci . Po wszystkim wysłałam sms-a do Angie:
"Jest 9. Ja, gotowa, a ty? Jess xoxo"
Nie musiałam długo czekać i dostałam odpowiedź. :
" Ja tak na 1000000000% ale moja rodzinka coś nie :(( Aby płakała.
Odpisałam:
-" Nie gadaj?! Biedna! :(("
- " No wiem! Strasznie mi jej szkoda :////////"
- " Pozdrów ją ode mnie. Za 10 minut będziemy u cb z Cari, do zobaczonka <333 J <3"
- " ok, papa <3"
Tak jak powiedziałam, tak było, po domem Ang byłyśmy o 17:10. Dokładnie 10 minut po sms-ie. Piszczałyśmy przez całą drogę z domu Ang do lotniska. Zdecydowanie za bardzo się jarałyśmy.
Lotnisko. Odprawa. Londyn. Wyszłam z samolotu i zaciągnęłam się powietrzem nowego miejsca. Już czas na odbiór bagaży. Odebrałam swoją walizkę w kwiatki i dużą białą torbę. Angie też odebrała swoją czarną walizkę i torbę z nadrukiem wierzy Eifla . No to co? Jedziemy. Już po ok. 20 minutach byłyśmy pod domem Cari. Wyglądał on tak : klik. Spojrzałam na siostrę zdezorientowana.
- emm,Cari ten......no to na pewno twój dom?
- Tak - uśmiechnęła się i wzięła moją walizkę. Każda z nas miała oddzielny,super wypasiony pokój. Gdy już po części się rozpakowałam, do mojego pokoju wparowała Angie.
- Jess! Nie uwierzysz! To nie moja walizka! - wydarła się Ang . Patrzyłam na nią zdezorientowana.
- Jak to nie twoja?!- krzyknęłam.
~Lola
________________________________________________________
Oto część 4!!! Dzięki za miłe <poprzednie > komentarze. Myślę że ta część też wam przypadnie do gustu <333 Czytasz=komentujesz <3
1. Niall (smutny)
Siema,siema! Z góry Was przepraszam,co prawda miałam dodać coś wczoraj,ale niestety ze względu na moje przerażające oceny musiałam się uczyć:(. Pomyślałam że na początku dodam smutnego imagina o Niallu (zaznaczam,że ryczałam pisząc go). Mam nadzieję,że Wam się spodoba8)
Nasza zasada? Czytasz = komentujesz <3
~ Em
__________________________________________________________________
"Niall,na samym początku muszę Cię przeprosić. Przeprosić za to,że nie dotrzymałam obietnicy. Pamiętasz,obiecałam Ci że zawsze będę przy Tobie? A wyszło jak wyszło. Naprawdę chciałam zostać Chciałabym teraz być przy Tobie,robić Ci kolację,przytulać Cię. Naprawdę chciałabym,ale nie mogę. Proszę Cię,nie płacz,wystarczy że ja płaczę pisząc ten list. I znasz mnie bardzo dobrze,więc pewnie wiesz jak nienawidzę takich tandetnych pisemek. Ale wiesz też,że nie potrafiłabym spojrzeć ostatni raz w twoje cudowne oczy i powiedzieć że odchodzę na zawsze. Proszę Cię też,żebyś zapamiętał mnie taką,jaka byłam w dniu zaręczyn. Była wtedy uśmiechnięta i bez przesady powiem że był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Pamiętasz? Jak byliśmy w Paryżu na wieży Eiffla? Odgrywaliśmy scenę z Titanica i wtedy Ty powiedziałeś że nie chcesz żeby ktoś nas kiedykolwiek rozdzielił. A potem przytulając mnie zapytałeś czy zostanę z Tobą na zawsze. Niall kocham cię i dlatego znów muszę Cię przeprosić za to że nie dotrzymałam obietnicy i że nie dotrwałam do naszego ślubu. Chciałam,naprawdę chciałam. Ale choroba po prostu mnie wykańcza. Nie mam już na nic siły. Chciałabym powiedzieć Ci to prosto w oczy,ale rozpłakałabym się,a nie chcę żebyś widział jak płaczę. Ten list piszę z nadzieją,że kiedyś,kiedy mnie już tutaj nie będzie znajdziesz go i przypomnisz sobie wszystkie nasze wspomnienia i to jacy byliśmy szczęśliwi. Ciągle mam przed oczami nasze pierwsze spotkanie. Szczerze powiem że nie myślałam że kiedykolwiek zakocham się w kimś kto wylał na mnie kawę. Nie zapowiadało się ciekawie... Ale potem coś do siebie poczuliśmy. Przez rok byliśmy razem naprawdę szczęśliwi. Nowy dom,zaręczyny narodziny Emmy i coś co wszystko popsuło:moja choroba. Choroba popsuła wszystko. Zanim się z Tobą pożegnam muszę Cię jeszcze o coś poprosić. Opiekuj się Emmą. Ona jest taka do Ciebie podobna. Wiem,że jesteś cudownym ojcem i wiem że sobie beze mnie poradzisz. Musisz sobie poradzić. Błagam Cię,zrób to dla mnie i bądź szczęśliwy. Mam nadzieję,że znajdziesz sobie dziewczynę która będzie Cię kochać chociaż po części tak jak ja kocham Ciebie i Emmę. Zrób to dla mnie,proszę. Teraz najgorsza część listu-muszę się pożegnać. Kocham Cię. Kocham to jak uwielbiasz jedzenie,to że jesteś niesamowitym patriotą i Twoja piękne oczy w które mogłabym patrzeć godzinami. Kocham w tobie dosłownie wszystko. I zawsze będę. Pamiętaj o tym. Obiecuję,że tam u góry (o ile tam trafię) pogadam z kim trzeba i sprawię żebyście byli szczęśliwi- Ty i Emma. Ona jest taka słodka,błagam nie pozwól jej skrzywdzić. Jest moim kochanym słoneczkiem. A ty,Niall jesteś moim księciem z bajki. Na zawsze. Przepraszam.
Twoja [T.I]"
Na kartkę zaczęły spływać pierwsze krople łez. Niall płakał,ciągle ponownie zagłębiając się w treść listu pozostawionego przez [T.I]. Nie mógł uwierzyć,że jeszcze kilka dni temu swoją delikatną dłonią kreśliła literki na papierze. Nie mógł uwierzyć że odeszła i zostawiła go zupełnie samego. Zaraz,on wcale nie jest sam. Przez łzy spojrzał na dziecięce łóżeczko znajdujące się w sypialni. Leżała tam kilkumiesięczna dziewczynka która była naprawdę śliczna. Miała brązowe włoski,niebieskie oczy,malinowe usta i jasną karnację. Gdy na nią spojrzał mimowolnie się uśmiechnął.
-Poradzimy sobie kochanie. Dla mamusi-powiedział ocierając łzy i biorąc dziewczynkę na ręce.-Na pewno sobie poradzimy.
Nasza zasada? Czytasz = komentujesz <3
~ Em
__________________________________________________________________
"Niall,na samym początku muszę Cię przeprosić. Przeprosić za to,że nie dotrzymałam obietnicy. Pamiętasz,obiecałam Ci że zawsze będę przy Tobie? A wyszło jak wyszło. Naprawdę chciałam zostać Chciałabym teraz być przy Tobie,robić Ci kolację,przytulać Cię. Naprawdę chciałabym,ale nie mogę. Proszę Cię,nie płacz,wystarczy że ja płaczę pisząc ten list. I znasz mnie bardzo dobrze,więc pewnie wiesz jak nienawidzę takich tandetnych pisemek. Ale wiesz też,że nie potrafiłabym spojrzeć ostatni raz w twoje cudowne oczy i powiedzieć że odchodzę na zawsze. Proszę Cię też,żebyś zapamiętał mnie taką,jaka byłam w dniu zaręczyn. Była wtedy uśmiechnięta i bez przesady powiem że był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Pamiętasz? Jak byliśmy w Paryżu na wieży Eiffla? Odgrywaliśmy scenę z Titanica i wtedy Ty powiedziałeś że nie chcesz żeby ktoś nas kiedykolwiek rozdzielił. A potem przytulając mnie zapytałeś czy zostanę z Tobą na zawsze. Niall kocham cię i dlatego znów muszę Cię przeprosić za to że nie dotrzymałam obietnicy i że nie dotrwałam do naszego ślubu. Chciałam,naprawdę chciałam. Ale choroba po prostu mnie wykańcza. Nie mam już na nic siły. Chciałabym powiedzieć Ci to prosto w oczy,ale rozpłakałabym się,a nie chcę żebyś widział jak płaczę. Ten list piszę z nadzieją,że kiedyś,kiedy mnie już tutaj nie będzie znajdziesz go i przypomnisz sobie wszystkie nasze wspomnienia i to jacy byliśmy szczęśliwi. Ciągle mam przed oczami nasze pierwsze spotkanie. Szczerze powiem że nie myślałam że kiedykolwiek zakocham się w kimś kto wylał na mnie kawę. Nie zapowiadało się ciekawie... Ale potem coś do siebie poczuliśmy. Przez rok byliśmy razem naprawdę szczęśliwi. Nowy dom,zaręczyny narodziny Emmy i coś co wszystko popsuło:moja choroba. Choroba popsuła wszystko. Zanim się z Tobą pożegnam muszę Cię jeszcze o coś poprosić. Opiekuj się Emmą. Ona jest taka do Ciebie podobna. Wiem,że jesteś cudownym ojcem i wiem że sobie beze mnie poradzisz. Musisz sobie poradzić. Błagam Cię,zrób to dla mnie i bądź szczęśliwy. Mam nadzieję,że znajdziesz sobie dziewczynę która będzie Cię kochać chociaż po części tak jak ja kocham Ciebie i Emmę. Zrób to dla mnie,proszę. Teraz najgorsza część listu-muszę się pożegnać. Kocham Cię. Kocham to jak uwielbiasz jedzenie,to że jesteś niesamowitym patriotą i Twoja piękne oczy w które mogłabym patrzeć godzinami. Kocham w tobie dosłownie wszystko. I zawsze będę. Pamiętaj o tym. Obiecuję,że tam u góry (o ile tam trafię) pogadam z kim trzeba i sprawię żebyście byli szczęśliwi- Ty i Emma. Ona jest taka słodka,błagam nie pozwól jej skrzywdzić. Jest moim kochanym słoneczkiem. A ty,Niall jesteś moim księciem z bajki. Na zawsze. Przepraszam.
Twoja [T.I]"
Na kartkę zaczęły spływać pierwsze krople łez. Niall płakał,ciągle ponownie zagłębiając się w treść listu pozostawionego przez [T.I]. Nie mógł uwierzyć,że jeszcze kilka dni temu swoją delikatną dłonią kreśliła literki na papierze. Nie mógł uwierzyć że odeszła i zostawiła go zupełnie samego. Zaraz,on wcale nie jest sam. Przez łzy spojrzał na dziecięce łóżeczko znajdujące się w sypialni. Leżała tam kilkumiesięczna dziewczynka która była naprawdę śliczna. Miała brązowe włoski,niebieskie oczy,malinowe usta i jasną karnację. Gdy na nią spojrzał mimowolnie się uśmiechnął.
-Poradzimy sobie kochanie. Dla mamusi-powiedział ocierając łzy i biorąc dziewczynkę na ręce.-Na pewno sobie poradzimy.
poniedziałek, 20 maja 2013
Rozdział 3
*oczami Angie*
Ze szkoły wróciłyśmy busem. Umówiłam się z mamą, że od razu po szkole pójdę z Jess do niej do domu, a mama i Aby dojdą wieczorem. Gdy tylko weszłyśmy rozległ się pisk, a zza framugi salonu wybiegła przeszczęśliwa Caroline. Moje pierwsze wrażenie : WOW. Smukła bondynka, długie nogi, śliczna. Nie wiem czy już wspominałam, ale zawsze chciałam być jak ona. Była wzorem do naśladowania zarówno dla mnie jak i dla Jessici. Pierwsza oczywiście rzuciła się na nią Jess,potem ja ją delikatnie przytuliłam i poszłyśmy we trójkę do salonu.
*oczami Jess*
Ze szkoły jak zwykle wracałyśmy tym obskurnym busem, ale miał to do siebie,że nawet jak był obskurny, a na każdej ścianie była pornografia miał swój urok. Był taki...taki przytulny.
Dużo rozmawiałyśmy o mojej siostrze, o tym jak może wyglądać i jaka jest....wkońcu rok, to szmat czasu!
Gdy tylko weszłyśmy do domu usłyszałam pisk,a zza rogu wyskoczyła Cari. Tak strasznie się uczieszyłam. Dopadłam do niej. Przytulałam,całowałam (w policzek). My z Cari miałyśmy świetne stonsunki siostrzane. Nie wiem czy jeszcze ktoś był tak dogadany z siostrą jak ja.
Gdy już się "przywitałyśmy" Angie również ją przytuliła. Pozwoliłam jej.
Poszłyśmy do salonu. W pokoju siedziały nasze obydwie mamy i mój tata wraz z Aby bawiącą się pluszakami. Troche mnie to zdziwiło,bo podobno p.Withword miała przyjść wieczorem. Czułam jakiś podstęp. Przeszliśmy do rozmowy:
-Boże, dziewczyny jak wy żeście wyrosły!-powiedziała Cari z uśmieszkiem.
- Daj spokój! Jak ty się zmieniłaś! - Ang zabrała głos.
- Aaaa,no właśnie ,bym zapomniała, dziewczyny mam...........mamy do was sprawę- spojrzała porozumiewawczo na nasze mamy i na tate.
- Mów. - powiedziałam.
- Ok,więc podjęliśmy taką decyzje, że skoro macie 17 lat..... - przerwała biorąc łyk kawy.
- Ahhhh,no mów! - krzyknęłam.
- Skoro jesteście już PRAWIE pełnoletnie, to należy wam się trochę od życia, więc....... nie chciałybyście przypadkiem pojechać do mnie, do Londynu na wakacje?
- Żartujesz?! - wykrzyknęłyśmy na raz z niedowierzaniem.
- Nie, mówię na serio poważnie!
- AAAAAAAAAAAAAAA!!!- zaczęłyśmy się wydzierać.
- O rany! dziewczyny! Wystarzczyło powiedzieć, że nie chcecie jeschać! - powiedziała z ironią.
- Chcemy!
- Ok, więc wyjeżdżamy w sobote. - powiedziała po czym udała się do kuchni po ciasto.
*oczami Angelici*
Nie mogłam uwierzyć ,że jadę do Londynu!!!! I to jeszcze z Jessicą-moją najlepszą kumpelą. Po fantastycznym spotkaniu poszłśmy z mamą i Aby do domu jeszcze raz dziękując za wizytę. Po powrocie jeszcze chwilę rozmawiałam z mamą. Powiedziała że koszty wyjazdu i pobytu pokryje w całości mój tata. Obiecał to mamie. (moi rodzice wzięli rozwód). To chyba był najcudowniejszy dzień w moim życiu!!!
*oczami Jess*
Gdy Angie i jej mama i siostra wyszły zaczęłam ustalać szczegóły z Cari <koszt itp.>.
Po wszystkich przeżyciach wzięłam długa kąpiel i runęłam na łóżko szczęścliwa jak nigdy! Najlepszy dzień w moim zyciu!!!!
Ze szkoły wróciłyśmy busem. Umówiłam się z mamą, że od razu po szkole pójdę z Jess do niej do domu, a mama i Aby dojdą wieczorem. Gdy tylko weszłyśmy rozległ się pisk, a zza framugi salonu wybiegła przeszczęśliwa Caroline. Moje pierwsze wrażenie : WOW. Smukła bondynka, długie nogi, śliczna. Nie wiem czy już wspominałam, ale zawsze chciałam być jak ona. Była wzorem do naśladowania zarówno dla mnie jak i dla Jessici. Pierwsza oczywiście rzuciła się na nią Jess,potem ja ją delikatnie przytuliłam i poszłyśmy we trójkę do salonu.
*oczami Jess*
Ze szkoły jak zwykle wracałyśmy tym obskurnym busem, ale miał to do siebie,że nawet jak był obskurny, a na każdej ścianie była pornografia miał swój urok. Był taki...taki przytulny.
Dużo rozmawiałyśmy o mojej siostrze, o tym jak może wyglądać i jaka jest....wkońcu rok, to szmat czasu!
Gdy tylko weszłyśmy do domu usłyszałam pisk,a zza rogu wyskoczyła Cari. Tak strasznie się uczieszyłam. Dopadłam do niej. Przytulałam,całowałam (w policzek). My z Cari miałyśmy świetne stonsunki siostrzane. Nie wiem czy jeszcze ktoś był tak dogadany z siostrą jak ja.
Gdy już się "przywitałyśmy" Angie również ją przytuliła. Pozwoliłam jej.
Poszłyśmy do salonu. W pokoju siedziały nasze obydwie mamy i mój tata wraz z Aby bawiącą się pluszakami. Troche mnie to zdziwiło,bo podobno p.Withword miała przyjść wieczorem. Czułam jakiś podstęp. Przeszliśmy do rozmowy:
-Boże, dziewczyny jak wy żeście wyrosły!-powiedziała Cari z uśmieszkiem.
- Daj spokój! Jak ty się zmieniłaś! - Ang zabrała głos.
- Aaaa,no właśnie ,bym zapomniała, dziewczyny mam...........mamy do was sprawę- spojrzała porozumiewawczo na nasze mamy i na tate.
- Mów. - powiedziałam.
- Ok,więc podjęliśmy taką decyzje, że skoro macie 17 lat..... - przerwała biorąc łyk kawy.
- Ahhhh,no mów! - krzyknęłam.
- Skoro jesteście już PRAWIE pełnoletnie, to należy wam się trochę od życia, więc....... nie chciałybyście przypadkiem pojechać do mnie, do Londynu na wakacje?
- Żartujesz?! - wykrzyknęłyśmy na raz z niedowierzaniem.
- Nie, mówię na serio poważnie!
- AAAAAAAAAAAAAAA!!!- zaczęłyśmy się wydzierać.
- O rany! dziewczyny! Wystarzczyło powiedzieć, że nie chcecie jeschać! - powiedziała z ironią.
- Chcemy!
- Ok, więc wyjeżdżamy w sobote. - powiedziała po czym udała się do kuchni po ciasto.
*oczami Angelici*
Nie mogłam uwierzyć ,że jadę do Londynu!!!! I to jeszcze z Jessicą-moją najlepszą kumpelą. Po fantastycznym spotkaniu poszłśmy z mamą i Aby do domu jeszcze raz dziękując za wizytę. Po powrocie jeszcze chwilę rozmawiałam z mamą. Powiedziała że koszty wyjazdu i pobytu pokryje w całości mój tata. Obiecał to mamie. (moi rodzice wzięli rozwód). To chyba był najcudowniejszy dzień w moim życiu!!!
*oczami Jess*
Gdy Angie i jej mama i siostra wyszły zaczęłam ustalać szczegóły z Cari <koszt itp.>.
Po wszystkich przeżyciach wzięłam długa kąpiel i runęłam na łóżko szczęścliwa jak nigdy! Najlepszy dzień w moim zyciu!!!!
Newsik
Tak,tak mamy nową blogerkę! <3 Ona w szczególe zajmuje się imaginami,chociaż kto wie? Może opowiadanie też pomoże pisać <3 Kocham was i dzięki że po 2 dniach mamy już tyle wyświetleń, cieszę się że ktoś tu zagląda<3 Jednak martwi mnie ilość komentarzy :((((
Ustalmy : czytasz= komentujesz
Wam to zajmie minute,a nam daję radoche i wenę. <3 Kocham was
~Lola (kasia) <tak się bd podpisywać>
Ustalmy : czytasz= komentujesz
Wam to zajmie minute,a nam daję radoche i wenę. <3 Kocham was
~Lola (kasia) <tak się bd podpisywać>
Ogłoszenie parafialne
Elo wszystkim! Razem z Kasią postanowiłyśmy,że będę współtwórczynią tego bloga z czego bardzo się cieszę8) Będę się podpisywac Emily lub Em. To chyba tyle na początek. Aaa zapomniałabym: Kasia zajmuje się opowiadaniami a ja będę dodawać imaginy :) Serdecznie wszystkich pozdrawiam i mam nadzieje ze mnie polubicie<3
~ Em
~ Em
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział 2
*oczami Jessici*
Dziś wtorek. Wstałam już o 5, ponieważ moja kochana siostrzyczka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przyjeżdża dzisiaj. Tylko coś sprostuje. Moja siostra ma 23 lata i mieszka w Londynie, studiuje tam. Więc tak jak już mówiłam przyjeżdża nas odwiedzić. Szczerze to okropnie się cieszę,bo nie widziałam jej od dobrego roku.
Wstałam pare minut po 5. Wzięłam relaksujący prysznic. Owinięta ręcznikiem poszłam dobrać jakiś komplet na dzisiaj. Wybrałam zwiewną sukienkę w kwiatki, do tego dżinsową kamizelkę i moje ulubione buty na koturnie. Dziś również, wyjątkowo nałożyłam mocniejszy makijaż, Wkońcu taka okazja nie zdaża się codziennie! Włosy wyprostowałam i nałożyłam na nie czarną opaskę z dużą kokardą. Dziś o wiele szybciej się pozbierałam,więc miałam dużo czasu do wyjścia po Ang. Zeszłam na dół. Moja mama właśnie kończyła robić śniadanie, a tata czytał gazetę pijąc poranną kawę.
-Ehhh,jak zwykle - pomyślałam wchodząc do kuchni.
-Hej, jak tam dzionek? - powiedziałam z zadziornym uśmieszkiem
- A dobrze,dobrze. Wiesz że przyjeżdża do nas...
- Tak wiem, Caroline- przerwałam mamie.
- A,czyli do ciebie też dzwoniła.
-Tak. -uśmiechnęłam się tylko.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - powiedział tata wychylając oczy spod gazety.
- No wiesz, jak się ma chłopaka,to się musi dobrze wyglądać. - powiedziała mama z porozumiewawczym wzrokiem w stronę taty.
- Ja nie mam chłopaka! O co wam chodzi?
- Ehhh,no wiesz , wczoraj zostawiłaś laptopa w kuchni, był otwarty, więc....A tak w ogóle to kto to ten Josh?
- CO?!?! Czytałaś moje rozmowy na facebook'u?!?! - nie mogłam uwierzyć, że moja własna rodzicielka, takie coś!- Josh to tylko kolega- sprostowałam
- Oh, oczywiście. - powiedział tata z triumfalną miną.- A właśnie zaproś panią Withword do nas dzisiaj, na spotkanie z Caroline,jeśli tylko będzie chciała.
-Właśnie, właśnie - powiedziała mama zapinając sukienkę. - powiedz że do niej zadzwonię i obmówimy szczegóły.
-Ok - odburknęłam (nadal gniewałam się za laptopa)
Dochodziła 7 więc zjadłam śniadanie i wyszłam z domu bez słowa, udając poważnie obrażoną na rodziców. Pod domem Angie byłam równo 7:20. Jak zwykle zadzwoniłam do drzwi, jednak dzisiaj otworzyła mi Aby - młodsza siostra Ang.
- Hej Jess - powiedziała promiennie
- Hej mała. Wpuścisz mnie?
- Jasne! - powiedziała po czym otworzyła mi drzwi.
-Dzień dobry! - powiedziałam,a raczej krzyknęłam. Ze schodów zbiegła Angelica, a potem jej mama.
- O, Jessica ! Miło cię widzieć.- powiedziała mama Angie
-Mi również miło panią widzieć. Ja i rodzice dzisiaj was serdecznie zapraszamy do nas do domu, bo Caroline przyjeżdża. Mama do pani zadzwoni i ustalicie szczegóły. - powiedziałam serdecznie.
- Oh, naprawdę? Bardzo mi miło, dobrze niech przedzwoni.
- No to pa! - krzyknęła Ang chwytając mnie za ramie.
- Do widzenia - krzyknęłam,ale pani nie zdążyła nic odpowiedzieć , bo Ang zamknęła drzwi. W szkole , jak to w szkole. Myślałam że umrę na ostatniej lekcji. Już nie mogłam się doczekać spotkania z moją siostrą. Cieszył mnie jeden,jedyny fakt, że do wakacji zostały 4 dni!!!
*oczami Angie*
Już o 5 dostałam sms-a od Jess że jej siostra przyjeżdża, kto wie? Troche mnie to zdziwiło. Odkąd pamiętam ta dziewczyna była dla mnie przykładem...
Wstałam,bo po sms-ie jakoś nie mogłam już zasnąć. Wzięłam gorący prysznic, i powoli choć niechętnie zaczęłam się pakować. Został mi tylko strój na dzisiaj. Hmmm...dosyć długo wybierałam,ale wkońcu zdecydowałam się na biały,luźny t-shirt z numerkiem , który wsumie służył mi jako tunika, do tego białe podkolanówki z czarnymi końcówkami i czarne vansy. Założyłam też białą opaskę z dużą kokardą,ponieważ Jess powiedziała że też ją ubiera. Nałożyłam też mocniejszy makijaż i GOTOWA. Jeszcze chwile patrzyłam na siebie w lustrze z niedowierzaniem że można być aż tak brzydkim. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Po chwili usłyszałam również donośny głos mojej kochanej Jess. Zbiegłam na dół. Zaraz za mną moja mama. Jessica to wie jak się mojej matce podlizać. Zaprosiła nas dzisiaj na spotkanie z siostrą Jessici, kto jak kto ,ale ja ją wielbie.
- Dobra Jess idziemy - wyszeptałam. Ona tu by jeszcze tutaj została i gawędziła sobie z moja mamusią. Chwyciłam ją za ramię i wyszłyśmy z tego wariatkowa. Hmmmm...dzisiaj w szkole przystawiał się do Jess taki jej kumpel-Josh, szczerze? Nie lubie gościa. No bo za kogo on się uważa? Rzuca każdą, jak tylko pójdzie z nim do łóżka. Na szczęście do wakacji zostały już tylko 4 dni !! YAAAAAAAY !!
_______________________________________________
i o to część 2, proszę bądźcie wyrozumiali :D
BŁAGAM o jakiś komentarz. Chociaż jakiś znak,że czytaliście XD <33
Dziś wtorek. Wstałam już o 5, ponieważ moja kochana siostrzyczka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przyjeżdża dzisiaj. Tylko coś sprostuje. Moja siostra ma 23 lata i mieszka w Londynie, studiuje tam. Więc tak jak już mówiłam przyjeżdża nas odwiedzić. Szczerze to okropnie się cieszę,bo nie widziałam jej od dobrego roku.
Wstałam pare minut po 5. Wzięłam relaksujący prysznic. Owinięta ręcznikiem poszłam dobrać jakiś komplet na dzisiaj. Wybrałam zwiewną sukienkę w kwiatki, do tego dżinsową kamizelkę i moje ulubione buty na koturnie. Dziś również, wyjątkowo nałożyłam mocniejszy makijaż, Wkońcu taka okazja nie zdaża się codziennie! Włosy wyprostowałam i nałożyłam na nie czarną opaskę z dużą kokardą. Dziś o wiele szybciej się pozbierałam,więc miałam dużo czasu do wyjścia po Ang. Zeszłam na dół. Moja mama właśnie kończyła robić śniadanie, a tata czytał gazetę pijąc poranną kawę.
-Ehhh,jak zwykle - pomyślałam wchodząc do kuchni.
-Hej, jak tam dzionek? - powiedziałam z zadziornym uśmieszkiem
- A dobrze,dobrze. Wiesz że przyjeżdża do nas...
- Tak wiem, Caroline- przerwałam mamie.
- A,czyli do ciebie też dzwoniła.
-Tak. -uśmiechnęłam się tylko.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - powiedział tata wychylając oczy spod gazety.
- No wiesz, jak się ma chłopaka,to się musi dobrze wyglądać. - powiedziała mama z porozumiewawczym wzrokiem w stronę taty.
- Ja nie mam chłopaka! O co wam chodzi?
- Ehhh,no wiesz , wczoraj zostawiłaś laptopa w kuchni, był otwarty, więc....A tak w ogóle to kto to ten Josh?
- CO?!?! Czytałaś moje rozmowy na facebook'u?!?! - nie mogłam uwierzyć, że moja własna rodzicielka, takie coś!- Josh to tylko kolega- sprostowałam
- Oh, oczywiście. - powiedział tata z triumfalną miną.- A właśnie zaproś panią Withword do nas dzisiaj, na spotkanie z Caroline,jeśli tylko będzie chciała.
-Właśnie, właśnie - powiedziała mama zapinając sukienkę. - powiedz że do niej zadzwonię i obmówimy szczegóły.
-Ok - odburknęłam (nadal gniewałam się za laptopa)
Dochodziła 7 więc zjadłam śniadanie i wyszłam z domu bez słowa, udając poważnie obrażoną na rodziców. Pod domem Angie byłam równo 7:20. Jak zwykle zadzwoniłam do drzwi, jednak dzisiaj otworzyła mi Aby - młodsza siostra Ang.
- Hej Jess - powiedziała promiennie
- Hej mała. Wpuścisz mnie?
- Jasne! - powiedziała po czym otworzyła mi drzwi.
-Dzień dobry! - powiedziałam,a raczej krzyknęłam. Ze schodów zbiegła Angelica, a potem jej mama.
- O, Jessica ! Miło cię widzieć.- powiedziała mama Angie
-Mi również miło panią widzieć. Ja i rodzice dzisiaj was serdecznie zapraszamy do nas do domu, bo Caroline przyjeżdża. Mama do pani zadzwoni i ustalicie szczegóły. - powiedziałam serdecznie.
- Oh, naprawdę? Bardzo mi miło, dobrze niech przedzwoni.
- No to pa! - krzyknęła Ang chwytając mnie za ramie.
- Do widzenia - krzyknęłam,ale pani nie zdążyła nic odpowiedzieć , bo Ang zamknęła drzwi. W szkole , jak to w szkole. Myślałam że umrę na ostatniej lekcji. Już nie mogłam się doczekać spotkania z moją siostrą. Cieszył mnie jeden,jedyny fakt, że do wakacji zostały 4 dni!!!
*oczami Angie*
Już o 5 dostałam sms-a od Jess że jej siostra przyjeżdża, kto wie? Troche mnie to zdziwiło. Odkąd pamiętam ta dziewczyna była dla mnie przykładem...
Wstałam,bo po sms-ie jakoś nie mogłam już zasnąć. Wzięłam gorący prysznic, i powoli choć niechętnie zaczęłam się pakować. Został mi tylko strój na dzisiaj. Hmmm...dosyć długo wybierałam,ale wkońcu zdecydowałam się na biały,luźny t-shirt z numerkiem , który wsumie służył mi jako tunika, do tego białe podkolanówki z czarnymi końcówkami i czarne vansy. Założyłam też białą opaskę z dużą kokardą,ponieważ Jess powiedziała że też ją ubiera. Nałożyłam też mocniejszy makijaż i GOTOWA. Jeszcze chwile patrzyłam na siebie w lustrze z niedowierzaniem że można być aż tak brzydkim. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Po chwili usłyszałam również donośny głos mojej kochanej Jess. Zbiegłam na dół. Zaraz za mną moja mama. Jessica to wie jak się mojej matce podlizać. Zaprosiła nas dzisiaj na spotkanie z siostrą Jessici, kto jak kto ,ale ja ją wielbie.
- Dobra Jess idziemy - wyszeptałam. Ona tu by jeszcze tutaj została i gawędziła sobie z moja mamusią. Chwyciłam ją za ramię i wyszłyśmy z tego wariatkowa. Hmmmm...dzisiaj w szkole przystawiał się do Jess taki jej kumpel-Josh, szczerze? Nie lubie gościa. No bo za kogo on się uważa? Rzuca każdą, jak tylko pójdzie z nim do łóżka. Na szczęście do wakacji zostały już tylko 4 dni !! YAAAAAAAY !!
_______________________________________________
i o to część 2, proszę bądźcie wyrozumiali :D
BŁAGAM o jakiś komentarz. Chociaż jakiś znak,że czytaliście XD <33
Rozdział 1
*oczami Angie*
Dziś poniedziałek,Ehhhh 9 lekcji. Kurde co za debil wymyślił że mamy 5 dni lekcyjnych,a 2 dni wolne??!?! Przysięgam że gdybym go poznała, to zabiłabym własnymi rękami. Jak zwykle wstałam o 6. Założyłam swój szlafrok w kwiatki i kapcie i zeszłam na dół. W domu nie było już żywej duszy, zresztą zawsze tak jest, jednak dziś na blacie kuchennym czekało na mnie śniadanie z kartką obok:
" Kochanie, przepraszam ,ale musiałam wcześniej wyjść, tu masz kanapki, twoje ulubione z nutellą, powodzenie w szkole, kocham cię, Mama"
- Ugh, jasne. - pomyślałam zajadając się kanapkami. Po pysznym śniadaniu poszłam się w coś ubrać. Zdecydowałam się na czarną bluzkę na ramiączka, dżinsowe spodenki i bordowe converse, do tego dżinsowa kamizelka i lekki, naprawde lekki makijaż. Jeszcze te włosy. Nie żeby coś ,ale ja ich poprostu nie cierpię. Są kręcone, a rano, szczególnie rano trudno je okiełznać. Dałam rade. Niedbalny koczek pasował do zestawienia idealnie. Z łazienki usłyszałam głos sms-a.
"Hej, będe za 5 minut, zbieraj sie! Jess xoxo"
O matko! Jessica będzie tu za 5 minut a ja jeszcze nie spakowana!!! Szybko chwyciłam torbę i plan i zaczełam wrzucać książki z ekstremalną szybkością.
*oczami Jessici*
Dziś poniedziałek. Fajnie. Nie powiem że kocham szkołę, ale nienawidzić to też nie. Jak to mam w zwyczaju wstałam już o 5:30. Nie chcę żeby taki piękny dzień się marnował. Wskoczyłam pod prysznic. Po ok.10 minutach wyszłam w poszukiwaniu suszarki do włosów i jakiś ciuszków na dziś. Po długim wyborze zdecydowałam się na szarą bluzkę na ramiączka, dżinsowe spodenki i błękitne converse. Do tego też moje czrne RayBany. Chwyciłam suszarkę i po ok.2 minutach moje włosy były pełne blasku, tak to ten nowy szampon. Miałam jeszcze 5 minut, więc chwyciłam wcześniej zapakowaną torbę i ruszyłam na dół. W kuchni stała mama. Najwyraźniej rozmawiała z kimś przez telefon.
- Mamo, ja już będe lecieć. - powiedziałam całując ją w policzek na pożegnanie.
- Poczekaj chwilę- powiedziała do telefonu- Ok, i baw się dobrze.
-Mamo, idę do szkoły! - poker face
- A co? W szkole nie można się dobrze bawić?
- Pa . - powiedziałam na odchodne i wyszłam z domu. Do Angie idzie się około 10 min , więc tak jak zakładałam byłam u niej 7:20. Zadzwoniłam do drzwi. po niespełna 3 sekundach otworzyła mi moja najlepsza kumpela.
- Hej - powiedziała promiennie się uśmiechając
- Hej - odwzajemniłam uśmiech - To co idziemy?
- Tak jasne. - Angie zamknęła porządnie dom i poszłyśmy do szkoły. W szkole jak to w szkole. 9 lekcji z czego na każdej albo kartkówka, albo pytanie się. Nauczyciele uważają że to i tak za mało. Po lekcjach udałyśmy się jeszcze z Ang do butiku za rogiem. Kupiłam sobie nową bluzkę, a Angie spodnie. Po zakupach wróciłam do domu.
- Już jestem! - wrzasnęłam wchodząc.
- O, hej, i jak tam w szkole?-spytała mama wychodząc z salonu
- Ok.
- O, coś podejrzane to "ok" , coś się stało?
- Nie, poprostu jestem wykończona! 9 lekcji!!!
Po zjedzonym obiedzie i odrobionych lekcjach runęłam na łóżko i zasnęłam.
*oczami Angie*
Po zakupach z Jess poszłam do domu, pewnie tak samo jak ona. Gdy tylko przełożyłam jedną nogę przez próg dopadła do mnie młodsza siostra.
- Angie! Czemu cie tak długo nie było?
- Byłam w szkole,a teraz mnie puść , bo musze rozebrać buty.
-Angie?
-Tak?
- Mama kupiła mi nową baję. Poczytasz? - posłałam błagalny wzrok na mamę a ona tylko powiedziała:
- Słonko, Angelica jest strasznie zmęczona , wiesz? Ale jutro napewno ci przeczyta.
- Ale ja nie chce jutro! Ja chce dzisiaj!!
- Dobrze,postaram się dzisiaj - powiedziałam przerzucając oczami
Po obiedzie i rozmowie z mamą,poszłam odrobić lekcje. Nie było ich aż tak dużo. Postanowiłam jednak przeczytać Aby tą bajkę. Gdy już doszłam do momentu kulminacyjnego, gdy syrenka wyznaje miłość chłopakowi moja siostra zasnęła. Odłożyłam książkę i sama też poszłam spać, wkońcu jutro wtorek, i 10 lekcji! Jak można to przegapić?!?!
*********************************************
Noi o to moja część 1 !! Prosze o małą krytykę, bo jestem jeszcze zielona w pisaniu ^^. Bardzo prosze też o jakieś komentarze, czy się podoba czy nie? <33
Subskrybuj:
Posty (Atom)