niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 11

* z perspektywy Jess*
Wstałam bardzo wcześnie, jak na mnie. Zeszłam cicho na dół,żeby zrobić niespodziankę Ang,ale niestety ona i Cari już tam siedziały. Weszłam do kuchni, nalałam sobie soku i usiadłam na blat, próbując wejść w  temat, o którym rozmawiały dziewczyny. Mniej więcej chodziło o studia medyczne. Ang pytała się czy są bardzo trudne,a Cari mówiła jej o podstawach. Czyżby moja kumpela o nich myślała?
-Dobra dziewczyny, ja będę się zbierała, bo mam na 8 dzisiaj. - powiedziała moja siostra, wzięła swoją torbę,ucałowała nas i wyszła z domu, a my wreszcie mogłyśmy pogadać o wczorajszym dniu. Gdy tylko drzwi trzasnęły, Angie dopadła do mnie:
-Dziewczyno, co wy wczoraj robiliście?!
-No wiesz...do czegoś by doszło,ale ty to przerwałaś!
-Sorki,na serio. Ale wy wkońcu jesteście razem,czy nie?
-No nie. To znaczy......nie poprosił mnie o chodzenie, więc wiesz......
-Niedługo z nim będziesz- dodała po czym wyszła z kuchni. Chwyciłam ją za ręke.
-EEEEj, a ty i Hazza? Coś się kroi,hmmmmm?
-No wiesz.....emmmmmm....sama nie wiem.....
-Zobaczysz, wy też będziecie razem. - uśmiechnęłam się do niej, a ona również powieliła tą czynność i poszła na góre. Ja poleciałam za nią, żeby być pierwszą w łazience,ale mnie wyprzedziła,ehhhh,pójde do wanny,a co tam. Wybrałam sobie rzeczy na dzisiaj i poszłam wziąć kąpiel. Nalałam pełną wannę wody,zasłoniłam rolety i zapaliłam zapachowe świeczki. I właśnie tak relaksowałam się w rytmie mojej ulubionej piosenki Justina. No bo kto by go nie lubił?
Po jakiejś godzinie wyszłam z wanny, wskoczyłam w ciuszki i posprzątałam po sobie. Na twarz nałożyłam lekki makijaż, a moje wręcz obrzydliwe włosy uczesałam w kłosa. Noi gotowa.
Wyszłam zgrabnie z łazienki i udałam się do kuchni zrobiś sobie coś do jedzenia. Tylko że w pomieszczeniu nie znajdowała się moja najlepsza przyjaciółka- Angie, tylko jej kochaś Hazz.
-Emmm,Harry? Mogę wiedzieć co ty tu robisz?
-Oooo,słuchaj,czekam na Ang,bo pomyślałem że ucieszy ją niespodzianka jaką dla niej mam.
-No,ale jak ty tu wlazłeś?!
-Drzwi były otwarte,a ja pukałem....
-Ok,ale co to za niespodzianka?
-Zobaczysz.

*z perspektywy Angie*
Wyszłam spod prysznica i lekko otarłam się jedwabnym ręcznikiem. Nałożyłam na siebie ciuszki, trochę ogarnęłam w łazience, nałożyłam makijaż, a włosy lekko zakręciłam i wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. Udałam się na dół, bo znając Jess będę musiała jej zrobić śniadanie. Zaszłam jeszcze do salonu po moją ulubioną, złotą branzoletkę, nałożyłam ją i poszłam do kuchni. Mogłam przypuścić najgorsze,ale że zobaczę Hazze w mojej kuchni nie mogłam niestety przypuścić.
-Harry?- chłopak jak na znak się odwrócił.
-Oooo,hej.
-Mogę wiedzieć co ty tu robisz?
-Przyszedłem, bo mam coś dla ciebie.-powiedział lekko się zbliżając.
-Eeeeee,to ja może pójde, a i Ang, nie martw się, zjadłam śniadanie...- dodała Jessy i poszła na górę.

-Okeeej....wyczuwam tu jakiś podstęp.
-No wiesz...- chłopak jeszcze bardziej się przybliżył.
-No więc co tam dla mnie masz? - jeszcze bardziej się przybliżył i musnął delikatnie moje usta,szybko oddałam pocałunek i oplotłam jego kark rękoma. Chłopak chwycił mnie za pośladki i usadził na blacie i skończyliśmy pocałunek. - To była ta niespodzianka?
-Nie..nie do końca.
-Więc?
-Mam dwa bilety na Coldplay. Grają dzisiaj. Pójdziesz ze mną? Proszeeee...
-Żartujesz? Kocham Coldplay! Oczywiście że pójde!!!
-Dzięki. - tym razem chłopak wpił się w moje usta z podwojoną siłą i trwaliśmy w pocałunku jakoś ze 4 minuty.
-No to kiedy mam być gotowa?
-Bądź o 17 ,bo jeszcze gdzieś zajedziemy. - uśmiechnął się, jeszcze raz musnął mnie delikatnie , wyszeptał mi do ucha 'kocham cie' przygryzając je delikatnie i wyszedł z domu.
Czyli ja z nim chodze? Jestem z Harrym?
****************************************************
Rozdział 11...
Jest jakiś taki beznadziejny,boże, ostatnio jakoś nie mam weny.
To pewnie przez to że pod 10 rozdziałem zero komentarzy i jeszcze odeszła od tego bloga moja przyjaciółka. Swoją drogą mogła chociaż dokończyć tego imagina,którego tyle czasu pisała -.-
Nie moja wina...
Jak myślicie, ile jeszcze potrwa ta męka,bo pomimo że są wakacje, nie czuje się za dobrze...
Polecam wam jeszcze jednego bloga o 1D : http://love1dandloveallpersonscheckitout.blogspot.com/
Kocham was,ale nie daje sb ze wszystkim ostatnio rady. Dzięki że ktokolwiek to czyta, na serio i do zobaczenia w następnym <o wiele lepszym> rozdziale.

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 10

*oczami Angie*
Zastałam ich w dość nietypowej sytuacji,bo Louis miał na sobie tylko bokserki,a Jess stanik. Powoli zaczęło do mnie dochodzić, to co zobaczyłam,ale nawet nie wiedziałam jak zareagować,więc po prostu pomachałam przecząco głową z zadziornym uśmieszkiem i pobiegłam na górę zostawiając ich tam samych. Niech się cieszą życiem! Nie zabraniam. Weszłam do swojego pokoju i runęłam na łóżko. Północ już dochodziła. Zamknęłam lekko powieki i odeszłam do nieznanej krainy snów.

*oczami Jess*
Wszystko na początku zapowiadało się zupełnie normalnie. Z Louisem zrobiliśmy pyszną kolację, potem długo rozmawialiśmy  i oglądaliśmy film. Zupełnie inaczej się skończyło.
Siedziałam na kanapie przeglądając na telefonie fb i tt. Poczułam dziwne mrowienie na szyi. Potem czułe pocałunki. Byłam lekko zdziwiona. Odwróciłam się i wciągnęłam Louisa na kanapę. Nawet nie zauważyłam kiedy pozbyłam się ubrań i części bielizny. Słyszałam lekkie brzęki kluczy,ale nie zwracałam na to uwagi. Do czasu. Do czasu gdy do salonu nie weszła Ang. Ehhhhh,wszystko popsuła,a może i nie? Może to za szybko. Żebyście widzieli jej minę,no bezcenna.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytała.
-Angie?! -krzyknęliśmy razem. Ona chyba sama nie wiedziała co w tej chwili zrobić, więc się uśmiechnęła i pobiegła na górę. My wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Gdy już trochę się opanowaliśmy i się ubraliśmy -.- wyszliśmy za dom,żeby jeszcze trochę pogadać.
***
-Będę już leciał. Pewnie chłopcy się martwią. Nie powiedziałem im gdzie ide. - uśmiechnął się uroczo.
-Tak, rozumiem. Ja musze jakoś wyjaśnić Angie tą sytuację. - zaśmiałam się. - Dzięki że przyszedłeś.
-Chyba wiem jak możesz mi podziękować... - przygryzł lekko wargę.
-Czyli zwykłe 'dzięki' ci nie wystarczy?
-Nie. - powiedział po czym wpił się w moje usta z podwojoną siłą. Aż tak że przypchnął mnie do drzwi. Połozyłam ręce na jego karku, a on na moich biodrach i trwaliśmy w pocałunku przez dobre 3 minuty.  Gdy już się od siebie oderwaliśmy pocałował moje usta jeszcze raz,tym razem delikatnie, wypowiedział ciche ' zadzwonię' i odszedł.
Paranormalny dzień...

~Lola
******************************************************
I oto 10!!!
Przepraszam że taki krótki ale jakoś nie wiedziałam czy zacząć nowy dzień czy nie,więc tym razem rozdział jest bardzo krótki. Myślę że nie zniechęci was to do komentowania.
Jeśli tak to PRZEPRASZAM z całego serca...<3

sobota, 15 czerwca 2013

the enddddd



Hej wszystkim!
Chcialam sie z Wami pozegnac,odchodze z bloga. dziekuje za wszystko i wgl djdjhfifhundujckdimdkcxlm. Pisanie imaginow nie sprawia mi juz takiej przyjemnosci jak kiedys i bardziej robie to z przymusu,zreszta.....pewnie sami to zauwazyliscie? Dobra,wiec ja spadam,dzieki za wszystko i przepraszam.
Kocham Was.

~Ola

sobota, 8 czerwca 2013

help?

Hej miśki!
Jest 0:53 a ja zwyczajnie boję się iść spać. Na brata nie mam co liczyć,a rodziców nie ma w domu. uendskcjxzkns od początku.  To znowu ja. Chciałam Was uprzedzic ze nie wiem kiedy następnym razem tutaj będę,niewykluczone że będzie to dopiero po końcu roku albo po 18 czerwca (wystawienie ocen). Wtedy prawdopodobnie powrócę z kolejną częścią Harry'ego. Planuję około 5-6 części,jeżeli oczywiście będę miała wenę.

jakby komuś się może nudziło to zapraszam ;]
https://twitter.com/ukdsbkfbf
http://ask.fm/OoolciaOo
http://www.facebook.com/jknsckjens

Jednak postaram się zasnąć. Jednokierunkowych!:)

















~Emi







3.Harry część II


Na samym początku przepraszam za dość długą nieobecność,ale ostatnio duzo sie działo. Trzeba poprawiac oceny,swatac,probować coś naprawić......ale nie będę Was tutaj zanudzać. Jeszcze raz przepraszam i powracam do Was z drugą częścią Harry'ego. Mam nadzieję ,że Wam się spodoba.

Kocham.xx

~Emily

_________________________________________________________________________


-Na pewno o czymś zapomniałem...Telefon,torba,bagaż podręczny...-Harry latał po całym domu szukając kolejnych rzeczy które i tak prawdopodobnie mu się nie przydadzą,ale nieważne.
-Paszport?-zapytałam dość spokojnie i może trochę ironicznie. Przecież kto mógłby zapomnieć paszportu na wylot do USA,prawda?
Chłopak cofnął się kilka kroków i podejrzliwie na mnie spojrzał. Po kilku sekundach uwłaczającego obserwowania każdego centymetra mojej twarzy pobiegł,jak przypuszczałam,do naszej sypialni. Zaśmiałam się pod nosem,jak Boga kocham wyglądał naprawdę komicznie. Każdy włos na jego głowie był "ułożony" w inną stronę. Co mogłam poradzić na to że mój chłopak wprost uwielbiał "artystyczny nieład"? Szczerze to nawet wcale mi to nie przeszkadzało...
-Co ja bym bez ciebie zrobił.-moje przemyslenia przerwał melodyjny głos Harry'ego.Chłopak podbiegł do mnie i musnął mój policzek.
-Naprawdę musisz jechać?-spytałam smutno. Głupia. Wiadomo że musi. To jego praca.
-Kochanie,wiesz że nie chcę cię zostawiać.Obiecuję,będę dzwonić codziennie i będę przyjeżdżał tak często jak się da.-usiadł obok mnie i troskliwie objął. Oparłam głowę na jego ramieniu i modliłam się żeby tylko się nie rozryczeć. Ciszę między nami,która trwała przez dobre kilka minut przerwał dzwonek do drzwi,co znaczyło że chłopaki już są pod naszym domem. Styles niechętnie wstał z miejsca,zmierzając ku drzwiom.
-Harry! Jesteśmy spóźnieni a musimy jeszcze pojechać po Lou!-panikował Liam
-Nie przesadzaj...O [T.I] zrobiłaś śniadanie? Nie zdążyłem zjeść w domu....
-Niall,kogo ty oszukujesz...Jadłeś u siebie,u mnie,u Liam'a i zjesz pewnie też tu i u Lou.-powiedział sarkastycznie Zayn puszczając mi oczko.
-Masz przerąbane-Horan zrobił groźną minę i ruszył do kuchni gdzie jak zwykle czekały na niego wcześniej wspomniane kanapki.
-[T.I] kocham cię!-krzyknął chłopak z pełną buzią zajadając się kanapkami własnoręcznie przygotowaymi przeze mnie.
-Nie przeginaj...-oczywiście nie obyło się przez tradycyjnych dogryzek i sarkastycznych uwag.Norma.
-To...Ym...Chłopaki...Moglibyście ten...no...-Harry  chyba próbował im uzmysłowić,że chcemy się w spokoju pożegnać bez dziwnych podtekstów i okrzyków.
-Dobra to my idziemy zapakować twoje bagaże.-Liam wziął w rękę torbę Harry'ego,Zayn'owi rzucił bagaż podręczny i donośnie zawołał Niallera,który w ekspresowym tempie pojawił się w dość sporawym salonie.
-Do zobaczenia [T.I]!- najpierw przytulił mnie Niall,potem podeszłam do Zayna i na końcu do Liam'a,który z trudem utrzymywał ogromną torbę Styles'a.
-Dobra dobra,idźcie już-pospieszył ich Harry dyskretnie przyciągając mnie do siebie.Wyszli.
-Będę tęsknić.-powiedziałam wtulając się w jego tors.
-Ja bardziej.-odpowiedział całując mnie w czoło. Wiedziałam że będę tęsknić,ale nic nie mogłam zrobić. Poradzę sobie. Muszę.
Stanęłam na palcach i lekko musnęłam usta chłopaka, a on po chwili oddał pocałunek. Prawdopodobnie trwało to tak długo,że chłopcy zaczęli się ciutkę niecierpliwić. Oznaką był donośny głos klaksonu samochodowego Niall'a.
-Chyba musisz już iść. -powiedziałam ze łzami w oczach ostatni raz wtulając się w chłopaka.
-Kocham Cię.-ostatni raz wpiłam się w jego malinowe usta i pozwoliłam mu odejść. Bzdura. Przecież nie odchodził na zawsze. Niedługo wróci i będzie jak dawniej. A ja sobie poradzę. To tylko kilka miesięcy. Dopiero gdy drzwi za Harrym się zatrzasnęły zdałam sobie sprawę z tego,że kompletnie sobie nie poradzę. A najgorsze jest to że nic nie mogłam z tym zrobić i nie miałam na to wpływu. Bez przesady powiem,że przez ostatnie miesiące Styles mnie skutecznie od siebie uzależniał,a ja nie umiałam mu się sprzeciwić. W każdej godzinie,sekundzie,minucie potrzebowałam jego oczu,jego uśmiechu,jego głosu. A jak tego nie miałam nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Skubany,mógł ze mną robić co chciał a ja mu na to pozwalałam. Zaraz...może są też plusy tego całego wyjazdu? Przecież będę miała wreszcie czas dla siebie,dla przyjaciół,zakupów. Wraca stara [T.I] !


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 9

*oczami Jess*
Ehhhhh, przez całą reszte dnia nie będę miała co robić. Poszłam do kuchni i usiadłam na blacie.
-Hmmmm,musze coś ugotować...-powiedziałam pod nosem. Wyjęłam wszystkie niezbędne przyrządy do gotowania oraz jedzenie. Radio puściłam na FUL i zaczęłam gotować. Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Przyciszyłam radio i pobiegłam do salonu. Kurcze,nieznany numer. Nie  jestem jakaś bardzo bojaźliwa,ale i tak wahałam się co do odebrania.
-Raz kozia śmierć- powiedziałam sama do siebie. - Halo?
- Jessica? - od razu mogłam rozpoznać ten charakterystyczny głos.
-Louis?
- H-hej słuchaj, nie mam pojęcia jak,ale mam twój numer w kontaktach..- chciało mi się śmiać, bo jego głos wydawał się być jeszcze bardziej komiczny.
- To podejrzane- powiedziałam.
-Też tak sądzę...skoro już zadzwoniłem to...jak tam po imprezie? - powiedział nadal się jąkając.
- A może być,właściwie to strasznie się nudzę,bo Ang poszła gdzieś z Hazzą a mnie zostawiła samą...
- Ojjj,biedaku! Jeśli chcesz znam fajnego gościa,który mógłby ci potowarzyszyć w samotności...
- Naprawdę? Chciałbyś tu przyjechać?!
-YYYYY...
-To znaczy ten gość,oczywiście
- Pewnie! On też się dzisiaj strasznie nudzi...
- No to świetnie! Ponudzimy się razem. Znasz adres? .......To znaczy ten gość zna adres?- zapytałam i cicho zachichotałam.
- Tak się składa,że przyajciel tego gościa zakochał się w twojej przyjaciółce, noi adres to dla tego gościa błahostka. - powiedział po czym obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. - Będzie za 10 minut. - powiedział nadal się śmiejąc, po czym się rozłączył. Tak jak powiedział po 10 minutach był pod moim domem W sumie pod domem Caroline , ehh nie ważne. Usłyszałam donośny dzwonek do drzwi i pobiegłam otworzyć. Chwyciłam klamkę i pociągnęłam. Zza drzwi wyskoczył Lou.
-Hejka,fajny gość jest już na miejscu. A przy okazji, super chata! - powiedział i przytulił mnie na powitanie. Zaprosiłam go do środka i trochę oprowadziłam.
-Więc? Lou? Louis? Co ty robisz? - spytałam gdy ten wyjął bukiet kwiatów z wazonu. Podszedł do mnie i powiedział:
- Piękna dziewojo,czy chcesz zostać mą na zawsze?
- Ahhhh Romeo- powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek i szepnęłam mu na ucho: - Najpierw pomóż mi z kolacją.
On zrezygnowany poszedł do kuchni,a ja odstawiłam bukiet na swoje miejsce,bo by mnie siostra wychłostała...

*oczami Angie*
Gdy Harry odsłonił mi oczy zobaczyłam dach?
-Harry? Czy to jest dach?
-Tak,ale nie byle jaki dach- powiedział po czym chwycił mnie za rękę i znów zasłonił oczy. Czułam jak jego zimne ręce błądzą po mojej talii jakby obawiał się że nie może tego zrobić. Po prostu mnie złapać. Odsłonił moje oczy ponownie, a mi ukazał się Londyn. To był najpiękniejszy widok jaki widziałam. Było przeuroczo. Styles oparł swoją głowę na moim ramieniu i właśnie w takiej pozie staliśmy dobre 10 minut patrząc na piękny pejzaż. Spędziłam w Londynie może 3 dni, bo nie wiem która jest godzina,ale spędziłam tam tak mało czasu a już zdążyłam pójść na randkę, na imprezę i zobaczyć widok jakiego nigdy w życiu nie widziałam. Moje przemyślenia wyrwało poruszenie się bruneta.
-Chodź - powiedział po czym znów chwycił mnie za rękę i rozłożył koc. - No na co czekasz? Siadaj. - uśmiechnął się,a ja byłam w totalnym szoku że mogę pić wino z ledwo znanym mi chłopakiem na dachu. Lokers nalał czerwonej cieczy do kieliszków i złożyliśmy toast.
- Harry.
-Hmmm?
-Czas się zbierać - powiedziałam patrząc na zegarek na jego ręce.
- Kurcze wsumie racja... - trochę posmutniał. - Dochodzi 23.
-Tsaaaa,troche się zasiedzieliśmy. - powiedziałam wstając i otrzepując sukienkę. Zejście na dół zajęło nam trochę dużo czasu, poniewać ja i drabina to nie za dobre połączenie. Hehe. Do domu dotarliśmy jakoś wpółdo 24.
-Harry, dziękuję, to była fantasztyczna rand...- nie skończyłam, bo ten lekko musnął moje usta.
- Ja....przepraszam, chyba nie powinienem, ale ..- zarumienił się i poprawił lekko grzywkę.
-Harry, nie masz za co przepraszać. Ja już chyba pójdę. Dobranoc. - powiedziałam po czym wysłałam mu całusa na pożegnanie i weszłam do domu. Nikt nie mógłby opisać teraz moich uczuć. Są nie do opisania.
Lekko zdjęłam moje buty i kurtkę i położyłam delikatnie na komodzie. Nie miałam zamiaru budzić Jess,tym bardziej że z nią nie radze zadzierać jak ktoś ją obudzi. Gdybyście zobaczyli moją minę gdy zobaczyłam coś ponad wszystko co mogłam zobaczyć o 24.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytałam się pukając we framugę drzwi do salonu.
-Angie?!

~Lola
_________________________________________________________________
I o to magiczna 9!!!
Tak,wiem beznadziejna ale nie miałam jakoś weny....
Komentujcie -to naprawdę dodaję trochę weny,co jest mi teraz potrzebne!
Jeśli podoba wam się ten blog,udostępniajcie go na forach, to bardzo ważne...
Z góry dzięki!<3
Kocham was <3

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 8

*oczami Jess*
Noi miałam racje, jak zwykle! Moja siostrzyczka nie była za bardzo zadowolona.
-Gdzie wy do cholery byłyście?!
- Bo my....no ...ten na imprezie. - powiedziałam jąkając się.
- Nie mogłaś dać jakiegoś znaku życia?!?! Martwiłam się o was!!!
- Przepraszam Cari- powiedziałam przytulając siostrę.
-Ok, ale to ma się więcej nie powtórzyć! Jasne?
-Ok.
Po "rozmowie" z Caroline poszłam się wykąpać. Zmyłam z siebie resztki makijażu tylko po to by nałożyć go znowu. Ubrałam się w to. Włosy uczesałam w niedbalnego kitka i gotowa. Po wczorajszym "spotkaniu" z chłopakami byłam wykończona i ledwo trzymałam się na nogach,ale nie mogłam teraz odpoczywać. Co wydawało mi się teraz najgorsze to było to,że kończyła mi się kasa, a ja nie miałam oszczędności. Chyba trzeba zacząć prace...Zeszłam na dół. O dziwo siedziała tam już moja kumpela gawędząca z kimś zawzięcie przez telefon,ale i jednocześnie czytając jakąś gazetę. Przytuliłam ją od tyłu i poszłam do salonu obejrzeć cos w TV.

*oczami Ang*
Jak tylko weszłyśmy do domu dostałyśmy straszny opierdziel,ale to już chyba nie pierwszy raz. Po jakże miłej rozmowie z Cari poszłam na górę. Jess zajęła łazienkę z wanną na dole,więc ja poszłam pod prysznic, żeby zmyć z siebie resztki imprezy. Nałożyłam na siebie lekki makijaż i to . Zeszłam na dół czekając na moją kumpele, żebyśmy wreszcie mogły pogadać. Usłyszałam głos mojego telefonu dochodzący z mojej torebki. Pobiegłam szybko zobaczyć kto to. Ehhhh,żeby ktoś zobaczył moją minę jak zobaczyłam na wyświtlaczu imię Lokersa. Uśmiechnęłam się tylko i odebrałam.
- Hej, jak tam po imprezie? - powiedział Styles z chrypką w głosie.
- A nie tak źle, a u was?
- Niall ma strasznego kaca i ciągle jęczy...ale ogólnie dochodzimy do siebie.
- No nie dziwie się, dosyć dużo wypił. Co dziś porabiasz?
- A właściwie to nic, siedzę i się nudzę, a ty?
-To samo.
- No to może....- nie skończył mówić bo do kuchni wparowała Jess.
-Hej mała z kim rozmawiasz takim świtem?
-Jess, jest 13! To nie świt,a teraz się przymknij,dobrze? - powiedziałam przez zęby. - Jesteś jeszcze?
- Tak,jestem. No to może gdzieś razem wyskoczymy? I tak chciałbym z tobą o czymś pogadać.
- Proponujesz randkę?
- Yyyyyym, nooo,tenn,jeśli chcesz to tak.
- Jasne że chce! No to o której i gdzie?
- To super!!! To może o 16? Przyjadę po ciebie.
- Ok,mi pasuje, no to do zobaczenia Harry. - powiedziałam po czym się rozłączyłam. Zaczęłam piszczeć i się wydzierać na cały dom. Do kuchni znów weszła Jess.
-Emmm,wszysko ok? Rodzice zdrowi?
- Tak, jak najbardziej ok!!! Co? Jacy rodzice?
- To nie rozmawiałaś z rodzicami? - spytała wyjmując sok z lodówki.
- Nie? A właśnie! Dzięki że mi przypomniałaś! Musze dryndnąć do mamulki. - powiedziałam i wyszłam z kuchni zostawiając tam zażenowaną kumpele. Nawet nie zauważyłam jak  zleciały 2 godziny. Była 15 i musiałam zacząć się szykować. Ubrałam się w to . Nałożyłam dosyć mocny makijaż a włosy tylko lekko zakręciłam pozwalając im działaś samym. Było wpółdo a ja już byłam gotowa.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - spytała Jessica obchodząc mnie wkółko.
- Idę na randkę.
- Kim jest ten szczęściarz? - powiedziała przytulając mnie od tyłu.
- To Harry - powiedziałam z rozbawioną miną. Psikając się moim ulubionym perfumem.
- Wiedziałam, że coś do ciebie czuje! - powiedziała z miną pełnego zachwytu. Stanęła obok mnie i poprawiła sobie włosy. - Mnie nigdy coś takiego nie spotka. - powiedziała a ja zobaczyłam jak jedna,samotna łza spłynęła po jej policzku.
- Eeeej, nawet nie waż się tak mówić! Rozumiesz? Jesteś śliczna,a do tego mądra, a to bardzo rzadkie u dziewczyn...A co z Joshem? Przecież sama mówiłaś że do ciebie zarywał.
- No tak,bo tak było,ale........
-Nie ma żadnego "ale"! Zresztą chyba czekaj jak mu tam było? Louisowi też nie jesteś obojętna...
-Żartujesz? On nigdy na mnie nie spojrzy jak na kogoś kogo można pokochać. To cudowny chłopak,ale chyba nie jest mną zainteresowany.
-Hmmmm,ciekawe kto na tobie leżał i cie przytulał jak oglądaliśmy film? Albo kto cie pocałował w policzek na pożegnanie? LOUIS!- zaśmiała się cicho, a na jej policzkach zawitały śliczne rumieńce .Ewidentnie ten chłopak jej się podobał,a ona mu, a ja chciałam jej szczęścia bardziej niż swojego,dlatego musiałam coś zdziałać. Znów czas przyspieszył a na zegarku wybiła czwarta. Równo z zegarkiem usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ehhhh,co za punktualność - pomyślałam, i przypomniało mi się jak  go  poznałam. Było identycznie jak teraz. Znów poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. Chłopak wyglądał olśniewająco! Biała dosyć opięta koszulka, granatowa marynarka i czarne rurki. Był taaaki przystojny!
-Hej, prześlicznie wyglądasz. - powiedział lekko się uśmiechając,widocznie czekał na moją reakcję. Zarumieniłam się. - i do tego jeszcze te rumieńce!? Dziewczyno masz ty jakieś wady?
-Ojjjj no nie słodź tak, Styles! Mam wady, jest ich cała masa! Ty to dopiero wyglądasz! - teraz to on się lekko zarumienił. - To co idziemy?
-Tak, jasne. - zaprowadził mnie do auta i pojechaliśmy.
-Harry?
-Tak?
-A tak w ogóle to gdzie jedziemy?
-Niespodzianka. - powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Znów się zarumieniłam. Kurde, co ten chłopak ze mną robił?! Nie wiem! Nie kontrolowałam tego. Zdałam się na uczucia.
Po niecałych 20 minutach byliśmy na miejscu. Harry zasłonił mi oczy swoją chustką z marynarki.
-Harry? Co ty robisz?!?!?!
-Mówiłem że to niespodzianka, więc po prostu mi zaufaj,ok?
-Emmmm,no.....ok.

~Lola
______________________________________________________________
I oto 8!!! Ale z tego Hazzy romantyk co nje?
Błagam was! Dajcie jakiś znak że czytaliście....to naprawdę bardzo ważne!!!
Kocham was <3