sobota, 8 czerwca 2013

3.Harry część II


Na samym początku przepraszam za dość długą nieobecność,ale ostatnio duzo sie działo. Trzeba poprawiac oceny,swatac,probować coś naprawić......ale nie będę Was tutaj zanudzać. Jeszcze raz przepraszam i powracam do Was z drugą częścią Harry'ego. Mam nadzieję ,że Wam się spodoba.

Kocham.xx

~Emily

_________________________________________________________________________


-Na pewno o czymś zapomniałem...Telefon,torba,bagaż podręczny...-Harry latał po całym domu szukając kolejnych rzeczy które i tak prawdopodobnie mu się nie przydadzą,ale nieważne.
-Paszport?-zapytałam dość spokojnie i może trochę ironicznie. Przecież kto mógłby zapomnieć paszportu na wylot do USA,prawda?
Chłopak cofnął się kilka kroków i podejrzliwie na mnie spojrzał. Po kilku sekundach uwłaczającego obserwowania każdego centymetra mojej twarzy pobiegł,jak przypuszczałam,do naszej sypialni. Zaśmiałam się pod nosem,jak Boga kocham wyglądał naprawdę komicznie. Każdy włos na jego głowie był "ułożony" w inną stronę. Co mogłam poradzić na to że mój chłopak wprost uwielbiał "artystyczny nieład"? Szczerze to nawet wcale mi to nie przeszkadzało...
-Co ja bym bez ciebie zrobił.-moje przemyslenia przerwał melodyjny głos Harry'ego.Chłopak podbiegł do mnie i musnął mój policzek.
-Naprawdę musisz jechać?-spytałam smutno. Głupia. Wiadomo że musi. To jego praca.
-Kochanie,wiesz że nie chcę cię zostawiać.Obiecuję,będę dzwonić codziennie i będę przyjeżdżał tak często jak się da.-usiadł obok mnie i troskliwie objął. Oparłam głowę na jego ramieniu i modliłam się żeby tylko się nie rozryczeć. Ciszę między nami,która trwała przez dobre kilka minut przerwał dzwonek do drzwi,co znaczyło że chłopaki już są pod naszym domem. Styles niechętnie wstał z miejsca,zmierzając ku drzwiom.
-Harry! Jesteśmy spóźnieni a musimy jeszcze pojechać po Lou!-panikował Liam
-Nie przesadzaj...O [T.I] zrobiłaś śniadanie? Nie zdążyłem zjeść w domu....
-Niall,kogo ty oszukujesz...Jadłeś u siebie,u mnie,u Liam'a i zjesz pewnie też tu i u Lou.-powiedział sarkastycznie Zayn puszczając mi oczko.
-Masz przerąbane-Horan zrobił groźną minę i ruszył do kuchni gdzie jak zwykle czekały na niego wcześniej wspomniane kanapki.
-[T.I] kocham cię!-krzyknął chłopak z pełną buzią zajadając się kanapkami własnoręcznie przygotowaymi przeze mnie.
-Nie przeginaj...-oczywiście nie obyło się przez tradycyjnych dogryzek i sarkastycznych uwag.Norma.
-To...Ym...Chłopaki...Moglibyście ten...no...-Harry  chyba próbował im uzmysłowić,że chcemy się w spokoju pożegnać bez dziwnych podtekstów i okrzyków.
-Dobra to my idziemy zapakować twoje bagaże.-Liam wziął w rękę torbę Harry'ego,Zayn'owi rzucił bagaż podręczny i donośnie zawołał Niallera,który w ekspresowym tempie pojawił się w dość sporawym salonie.
-Do zobaczenia [T.I]!- najpierw przytulił mnie Niall,potem podeszłam do Zayna i na końcu do Liam'a,który z trudem utrzymywał ogromną torbę Styles'a.
-Dobra dobra,idźcie już-pospieszył ich Harry dyskretnie przyciągając mnie do siebie.Wyszli.
-Będę tęsknić.-powiedziałam wtulając się w jego tors.
-Ja bardziej.-odpowiedział całując mnie w czoło. Wiedziałam że będę tęsknić,ale nic nie mogłam zrobić. Poradzę sobie. Muszę.
Stanęłam na palcach i lekko musnęłam usta chłopaka, a on po chwili oddał pocałunek. Prawdopodobnie trwało to tak długo,że chłopcy zaczęli się ciutkę niecierpliwić. Oznaką był donośny głos klaksonu samochodowego Niall'a.
-Chyba musisz już iść. -powiedziałam ze łzami w oczach ostatni raz wtulając się w chłopaka.
-Kocham Cię.-ostatni raz wpiłam się w jego malinowe usta i pozwoliłam mu odejść. Bzdura. Przecież nie odchodził na zawsze. Niedługo wróci i będzie jak dawniej. A ja sobie poradzę. To tylko kilka miesięcy. Dopiero gdy drzwi za Harrym się zatrzasnęły zdałam sobie sprawę z tego,że kompletnie sobie nie poradzę. A najgorsze jest to że nic nie mogłam z tym zrobić i nie miałam na to wpływu. Bez przesady powiem,że przez ostatnie miesiące Styles mnie skutecznie od siebie uzależniał,a ja nie umiałam mu się sprzeciwić. W każdej godzinie,sekundzie,minucie potrzebowałam jego oczu,jego uśmiechu,jego głosu. A jak tego nie miałam nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Skubany,mógł ze mną robić co chciał a ja mu na to pozwalałam. Zaraz...może są też plusy tego całego wyjazdu? Przecież będę miała wreszcie czas dla siebie,dla przyjaciół,zakupów. Wraca stara [T.I] !


2 komentarze: