niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 11

* z perspektywy Jess*
Wstałam bardzo wcześnie, jak na mnie. Zeszłam cicho na dół,żeby zrobić niespodziankę Ang,ale niestety ona i Cari już tam siedziały. Weszłam do kuchni, nalałam sobie soku i usiadłam na blat, próbując wejść w  temat, o którym rozmawiały dziewczyny. Mniej więcej chodziło o studia medyczne. Ang pytała się czy są bardzo trudne,a Cari mówiła jej o podstawach. Czyżby moja kumpela o nich myślała?
-Dobra dziewczyny, ja będę się zbierała, bo mam na 8 dzisiaj. - powiedziała moja siostra, wzięła swoją torbę,ucałowała nas i wyszła z domu, a my wreszcie mogłyśmy pogadać o wczorajszym dniu. Gdy tylko drzwi trzasnęły, Angie dopadła do mnie:
-Dziewczyno, co wy wczoraj robiliście?!
-No wiesz...do czegoś by doszło,ale ty to przerwałaś!
-Sorki,na serio. Ale wy wkońcu jesteście razem,czy nie?
-No nie. To znaczy......nie poprosił mnie o chodzenie, więc wiesz......
-Niedługo z nim będziesz- dodała po czym wyszła z kuchni. Chwyciłam ją za ręke.
-EEEEj, a ty i Hazza? Coś się kroi,hmmmmm?
-No wiesz.....emmmmmm....sama nie wiem.....
-Zobaczysz, wy też będziecie razem. - uśmiechnęłam się do niej, a ona również powieliła tą czynność i poszła na góre. Ja poleciałam za nią, żeby być pierwszą w łazience,ale mnie wyprzedziła,ehhhh,pójde do wanny,a co tam. Wybrałam sobie rzeczy na dzisiaj i poszłam wziąć kąpiel. Nalałam pełną wannę wody,zasłoniłam rolety i zapaliłam zapachowe świeczki. I właśnie tak relaksowałam się w rytmie mojej ulubionej piosenki Justina. No bo kto by go nie lubił?
Po jakiejś godzinie wyszłam z wanny, wskoczyłam w ciuszki i posprzątałam po sobie. Na twarz nałożyłam lekki makijaż, a moje wręcz obrzydliwe włosy uczesałam w kłosa. Noi gotowa.
Wyszłam zgrabnie z łazienki i udałam się do kuchni zrobiś sobie coś do jedzenia. Tylko że w pomieszczeniu nie znajdowała się moja najlepsza przyjaciółka- Angie, tylko jej kochaś Hazz.
-Emmm,Harry? Mogę wiedzieć co ty tu robisz?
-Oooo,słuchaj,czekam na Ang,bo pomyślałem że ucieszy ją niespodzianka jaką dla niej mam.
-No,ale jak ty tu wlazłeś?!
-Drzwi były otwarte,a ja pukałem....
-Ok,ale co to za niespodzianka?
-Zobaczysz.

*z perspektywy Angie*
Wyszłam spod prysznica i lekko otarłam się jedwabnym ręcznikiem. Nałożyłam na siebie ciuszki, trochę ogarnęłam w łazience, nałożyłam makijaż, a włosy lekko zakręciłam i wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. Udałam się na dół, bo znając Jess będę musiała jej zrobić śniadanie. Zaszłam jeszcze do salonu po moją ulubioną, złotą branzoletkę, nałożyłam ją i poszłam do kuchni. Mogłam przypuścić najgorsze,ale że zobaczę Hazze w mojej kuchni nie mogłam niestety przypuścić.
-Harry?- chłopak jak na znak się odwrócił.
-Oooo,hej.
-Mogę wiedzieć co ty tu robisz?
-Przyszedłem, bo mam coś dla ciebie.-powiedział lekko się zbliżając.
-Eeeeee,to ja może pójde, a i Ang, nie martw się, zjadłam śniadanie...- dodała Jessy i poszła na górę.

-Okeeej....wyczuwam tu jakiś podstęp.
-No wiesz...- chłopak jeszcze bardziej się przybliżył.
-No więc co tam dla mnie masz? - jeszcze bardziej się przybliżył i musnął delikatnie moje usta,szybko oddałam pocałunek i oplotłam jego kark rękoma. Chłopak chwycił mnie za pośladki i usadził na blacie i skończyliśmy pocałunek. - To była ta niespodzianka?
-Nie..nie do końca.
-Więc?
-Mam dwa bilety na Coldplay. Grają dzisiaj. Pójdziesz ze mną? Proszeeee...
-Żartujesz? Kocham Coldplay! Oczywiście że pójde!!!
-Dzięki. - tym razem chłopak wpił się w moje usta z podwojoną siłą i trwaliśmy w pocałunku jakoś ze 4 minuty.
-No to kiedy mam być gotowa?
-Bądź o 17 ,bo jeszcze gdzieś zajedziemy. - uśmiechnął się, jeszcze raz musnął mnie delikatnie , wyszeptał mi do ucha 'kocham cie' przygryzając je delikatnie i wyszedł z domu.
Czyli ja z nim chodze? Jestem z Harrym?
****************************************************
Rozdział 11...
Jest jakiś taki beznadziejny,boże, ostatnio jakoś nie mam weny.
To pewnie przez to że pod 10 rozdziałem zero komentarzy i jeszcze odeszła od tego bloga moja przyjaciółka. Swoją drogą mogła chociaż dokończyć tego imagina,którego tyle czasu pisała -.-
Nie moja wina...
Jak myślicie, ile jeszcze potrwa ta męka,bo pomimo że są wakacje, nie czuje się za dobrze...
Polecam wam jeszcze jednego bloga o 1D : http://love1dandloveallpersonscheckitout.blogspot.com/
Kocham was,ale nie daje sb ze wszystkim ostatnio rady. Dzięki że ktokolwiek to czyta, na serio i do zobaczenia w następnym <o wiele lepszym> rozdziale.

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 10

*oczami Angie*
Zastałam ich w dość nietypowej sytuacji,bo Louis miał na sobie tylko bokserki,a Jess stanik. Powoli zaczęło do mnie dochodzić, to co zobaczyłam,ale nawet nie wiedziałam jak zareagować,więc po prostu pomachałam przecząco głową z zadziornym uśmieszkiem i pobiegłam na górę zostawiając ich tam samych. Niech się cieszą życiem! Nie zabraniam. Weszłam do swojego pokoju i runęłam na łóżko. Północ już dochodziła. Zamknęłam lekko powieki i odeszłam do nieznanej krainy snów.

*oczami Jess*
Wszystko na początku zapowiadało się zupełnie normalnie. Z Louisem zrobiliśmy pyszną kolację, potem długo rozmawialiśmy  i oglądaliśmy film. Zupełnie inaczej się skończyło.
Siedziałam na kanapie przeglądając na telefonie fb i tt. Poczułam dziwne mrowienie na szyi. Potem czułe pocałunki. Byłam lekko zdziwiona. Odwróciłam się i wciągnęłam Louisa na kanapę. Nawet nie zauważyłam kiedy pozbyłam się ubrań i części bielizny. Słyszałam lekkie brzęki kluczy,ale nie zwracałam na to uwagi. Do czasu. Do czasu gdy do salonu nie weszła Ang. Ehhhhh,wszystko popsuła,a może i nie? Może to za szybko. Żebyście widzieli jej minę,no bezcenna.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytała.
-Angie?! -krzyknęliśmy razem. Ona chyba sama nie wiedziała co w tej chwili zrobić, więc się uśmiechnęła i pobiegła na górę. My wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Gdy już trochę się opanowaliśmy i się ubraliśmy -.- wyszliśmy za dom,żeby jeszcze trochę pogadać.
***
-Będę już leciał. Pewnie chłopcy się martwią. Nie powiedziałem im gdzie ide. - uśmiechnął się uroczo.
-Tak, rozumiem. Ja musze jakoś wyjaśnić Angie tą sytuację. - zaśmiałam się. - Dzięki że przyszedłeś.
-Chyba wiem jak możesz mi podziękować... - przygryzł lekko wargę.
-Czyli zwykłe 'dzięki' ci nie wystarczy?
-Nie. - powiedział po czym wpił się w moje usta z podwojoną siłą. Aż tak że przypchnął mnie do drzwi. Połozyłam ręce na jego karku, a on na moich biodrach i trwaliśmy w pocałunku przez dobre 3 minuty.  Gdy już się od siebie oderwaliśmy pocałował moje usta jeszcze raz,tym razem delikatnie, wypowiedział ciche ' zadzwonię' i odszedł.
Paranormalny dzień...

~Lola
******************************************************
I oto 10!!!
Przepraszam że taki krótki ale jakoś nie wiedziałam czy zacząć nowy dzień czy nie,więc tym razem rozdział jest bardzo krótki. Myślę że nie zniechęci was to do komentowania.
Jeśli tak to PRZEPRASZAM z całego serca...<3

sobota, 15 czerwca 2013

the enddddd



Hej wszystkim!
Chcialam sie z Wami pozegnac,odchodze z bloga. dziekuje za wszystko i wgl djdjhfifhundujckdimdkcxlm. Pisanie imaginow nie sprawia mi juz takiej przyjemnosci jak kiedys i bardziej robie to z przymusu,zreszta.....pewnie sami to zauwazyliscie? Dobra,wiec ja spadam,dzieki za wszystko i przepraszam.
Kocham Was.

~Ola

sobota, 8 czerwca 2013

help?

Hej miśki!
Jest 0:53 a ja zwyczajnie boję się iść spać. Na brata nie mam co liczyć,a rodziców nie ma w domu. uendskcjxzkns od początku.  To znowu ja. Chciałam Was uprzedzic ze nie wiem kiedy następnym razem tutaj będę,niewykluczone że będzie to dopiero po końcu roku albo po 18 czerwca (wystawienie ocen). Wtedy prawdopodobnie powrócę z kolejną częścią Harry'ego. Planuję około 5-6 części,jeżeli oczywiście będę miała wenę.

jakby komuś się może nudziło to zapraszam ;]
https://twitter.com/ukdsbkfbf
http://ask.fm/OoolciaOo
http://www.facebook.com/jknsckjens

Jednak postaram się zasnąć. Jednokierunkowych!:)

















~Emi







3.Harry część II


Na samym początku przepraszam za dość długą nieobecność,ale ostatnio duzo sie działo. Trzeba poprawiac oceny,swatac,probować coś naprawić......ale nie będę Was tutaj zanudzać. Jeszcze raz przepraszam i powracam do Was z drugą częścią Harry'ego. Mam nadzieję ,że Wam się spodoba.

Kocham.xx

~Emily

_________________________________________________________________________


-Na pewno o czymś zapomniałem...Telefon,torba,bagaż podręczny...-Harry latał po całym domu szukając kolejnych rzeczy które i tak prawdopodobnie mu się nie przydadzą,ale nieważne.
-Paszport?-zapytałam dość spokojnie i może trochę ironicznie. Przecież kto mógłby zapomnieć paszportu na wylot do USA,prawda?
Chłopak cofnął się kilka kroków i podejrzliwie na mnie spojrzał. Po kilku sekundach uwłaczającego obserwowania każdego centymetra mojej twarzy pobiegł,jak przypuszczałam,do naszej sypialni. Zaśmiałam się pod nosem,jak Boga kocham wyglądał naprawdę komicznie. Każdy włos na jego głowie był "ułożony" w inną stronę. Co mogłam poradzić na to że mój chłopak wprost uwielbiał "artystyczny nieład"? Szczerze to nawet wcale mi to nie przeszkadzało...
-Co ja bym bez ciebie zrobił.-moje przemyslenia przerwał melodyjny głos Harry'ego.Chłopak podbiegł do mnie i musnął mój policzek.
-Naprawdę musisz jechać?-spytałam smutno. Głupia. Wiadomo że musi. To jego praca.
-Kochanie,wiesz że nie chcę cię zostawiać.Obiecuję,będę dzwonić codziennie i będę przyjeżdżał tak często jak się da.-usiadł obok mnie i troskliwie objął. Oparłam głowę na jego ramieniu i modliłam się żeby tylko się nie rozryczeć. Ciszę między nami,która trwała przez dobre kilka minut przerwał dzwonek do drzwi,co znaczyło że chłopaki już są pod naszym domem. Styles niechętnie wstał z miejsca,zmierzając ku drzwiom.
-Harry! Jesteśmy spóźnieni a musimy jeszcze pojechać po Lou!-panikował Liam
-Nie przesadzaj...O [T.I] zrobiłaś śniadanie? Nie zdążyłem zjeść w domu....
-Niall,kogo ty oszukujesz...Jadłeś u siebie,u mnie,u Liam'a i zjesz pewnie też tu i u Lou.-powiedział sarkastycznie Zayn puszczając mi oczko.
-Masz przerąbane-Horan zrobił groźną minę i ruszył do kuchni gdzie jak zwykle czekały na niego wcześniej wspomniane kanapki.
-[T.I] kocham cię!-krzyknął chłopak z pełną buzią zajadając się kanapkami własnoręcznie przygotowaymi przeze mnie.
-Nie przeginaj...-oczywiście nie obyło się przez tradycyjnych dogryzek i sarkastycznych uwag.Norma.
-To...Ym...Chłopaki...Moglibyście ten...no...-Harry  chyba próbował im uzmysłowić,że chcemy się w spokoju pożegnać bez dziwnych podtekstów i okrzyków.
-Dobra to my idziemy zapakować twoje bagaże.-Liam wziął w rękę torbę Harry'ego,Zayn'owi rzucił bagaż podręczny i donośnie zawołał Niallera,który w ekspresowym tempie pojawił się w dość sporawym salonie.
-Do zobaczenia [T.I]!- najpierw przytulił mnie Niall,potem podeszłam do Zayna i na końcu do Liam'a,który z trudem utrzymywał ogromną torbę Styles'a.
-Dobra dobra,idźcie już-pospieszył ich Harry dyskretnie przyciągając mnie do siebie.Wyszli.
-Będę tęsknić.-powiedziałam wtulając się w jego tors.
-Ja bardziej.-odpowiedział całując mnie w czoło. Wiedziałam że będę tęsknić,ale nic nie mogłam zrobić. Poradzę sobie. Muszę.
Stanęłam na palcach i lekko musnęłam usta chłopaka, a on po chwili oddał pocałunek. Prawdopodobnie trwało to tak długo,że chłopcy zaczęli się ciutkę niecierpliwić. Oznaką był donośny głos klaksonu samochodowego Niall'a.
-Chyba musisz już iść. -powiedziałam ze łzami w oczach ostatni raz wtulając się w chłopaka.
-Kocham Cię.-ostatni raz wpiłam się w jego malinowe usta i pozwoliłam mu odejść. Bzdura. Przecież nie odchodził na zawsze. Niedługo wróci i będzie jak dawniej. A ja sobie poradzę. To tylko kilka miesięcy. Dopiero gdy drzwi za Harrym się zatrzasnęły zdałam sobie sprawę z tego,że kompletnie sobie nie poradzę. A najgorsze jest to że nic nie mogłam z tym zrobić i nie miałam na to wpływu. Bez przesady powiem,że przez ostatnie miesiące Styles mnie skutecznie od siebie uzależniał,a ja nie umiałam mu się sprzeciwić. W każdej godzinie,sekundzie,minucie potrzebowałam jego oczu,jego uśmiechu,jego głosu. A jak tego nie miałam nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Skubany,mógł ze mną robić co chciał a ja mu na to pozwalałam. Zaraz...może są też plusy tego całego wyjazdu? Przecież będę miała wreszcie czas dla siebie,dla przyjaciół,zakupów. Wraca stara [T.I] !


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 9

*oczami Jess*
Ehhhhh, przez całą reszte dnia nie będę miała co robić. Poszłam do kuchni i usiadłam na blacie.
-Hmmmm,musze coś ugotować...-powiedziałam pod nosem. Wyjęłam wszystkie niezbędne przyrządy do gotowania oraz jedzenie. Radio puściłam na FUL i zaczęłam gotować. Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Przyciszyłam radio i pobiegłam do salonu. Kurcze,nieznany numer. Nie  jestem jakaś bardzo bojaźliwa,ale i tak wahałam się co do odebrania.
-Raz kozia śmierć- powiedziałam sama do siebie. - Halo?
- Jessica? - od razu mogłam rozpoznać ten charakterystyczny głos.
-Louis?
- H-hej słuchaj, nie mam pojęcia jak,ale mam twój numer w kontaktach..- chciało mi się śmiać, bo jego głos wydawał się być jeszcze bardziej komiczny.
- To podejrzane- powiedziałam.
-Też tak sądzę...skoro już zadzwoniłem to...jak tam po imprezie? - powiedział nadal się jąkając.
- A może być,właściwie to strasznie się nudzę,bo Ang poszła gdzieś z Hazzą a mnie zostawiła samą...
- Ojjj,biedaku! Jeśli chcesz znam fajnego gościa,który mógłby ci potowarzyszyć w samotności...
- Naprawdę? Chciałbyś tu przyjechać?!
-YYYYY...
-To znaczy ten gość,oczywiście
- Pewnie! On też się dzisiaj strasznie nudzi...
- No to świetnie! Ponudzimy się razem. Znasz adres? .......To znaczy ten gość zna adres?- zapytałam i cicho zachichotałam.
- Tak się składa,że przyajciel tego gościa zakochał się w twojej przyjaciółce, noi adres to dla tego gościa błahostka. - powiedział po czym obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. - Będzie za 10 minut. - powiedział nadal się śmiejąc, po czym się rozłączył. Tak jak powiedział po 10 minutach był pod moim domem W sumie pod domem Caroline , ehh nie ważne. Usłyszałam donośny dzwonek do drzwi i pobiegłam otworzyć. Chwyciłam klamkę i pociągnęłam. Zza drzwi wyskoczył Lou.
-Hejka,fajny gość jest już na miejscu. A przy okazji, super chata! - powiedział i przytulił mnie na powitanie. Zaprosiłam go do środka i trochę oprowadziłam.
-Więc? Lou? Louis? Co ty robisz? - spytałam gdy ten wyjął bukiet kwiatów z wazonu. Podszedł do mnie i powiedział:
- Piękna dziewojo,czy chcesz zostać mą na zawsze?
- Ahhhh Romeo- powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek i szepnęłam mu na ucho: - Najpierw pomóż mi z kolacją.
On zrezygnowany poszedł do kuchni,a ja odstawiłam bukiet na swoje miejsce,bo by mnie siostra wychłostała...

*oczami Angie*
Gdy Harry odsłonił mi oczy zobaczyłam dach?
-Harry? Czy to jest dach?
-Tak,ale nie byle jaki dach- powiedział po czym chwycił mnie za rękę i znów zasłonił oczy. Czułam jak jego zimne ręce błądzą po mojej talii jakby obawiał się że nie może tego zrobić. Po prostu mnie złapać. Odsłonił moje oczy ponownie, a mi ukazał się Londyn. To był najpiękniejszy widok jaki widziałam. Było przeuroczo. Styles oparł swoją głowę na moim ramieniu i właśnie w takiej pozie staliśmy dobre 10 minut patrząc na piękny pejzaż. Spędziłam w Londynie może 3 dni, bo nie wiem która jest godzina,ale spędziłam tam tak mało czasu a już zdążyłam pójść na randkę, na imprezę i zobaczyć widok jakiego nigdy w życiu nie widziałam. Moje przemyślenia wyrwało poruszenie się bruneta.
-Chodź - powiedział po czym znów chwycił mnie za rękę i rozłożył koc. - No na co czekasz? Siadaj. - uśmiechnął się,a ja byłam w totalnym szoku że mogę pić wino z ledwo znanym mi chłopakiem na dachu. Lokers nalał czerwonej cieczy do kieliszków i złożyliśmy toast.
- Harry.
-Hmmm?
-Czas się zbierać - powiedziałam patrząc na zegarek na jego ręce.
- Kurcze wsumie racja... - trochę posmutniał. - Dochodzi 23.
-Tsaaaa,troche się zasiedzieliśmy. - powiedziałam wstając i otrzepując sukienkę. Zejście na dół zajęło nam trochę dużo czasu, poniewać ja i drabina to nie za dobre połączenie. Hehe. Do domu dotarliśmy jakoś wpółdo 24.
-Harry, dziękuję, to była fantasztyczna rand...- nie skończyłam, bo ten lekko musnął moje usta.
- Ja....przepraszam, chyba nie powinienem, ale ..- zarumienił się i poprawił lekko grzywkę.
-Harry, nie masz za co przepraszać. Ja już chyba pójdę. Dobranoc. - powiedziałam po czym wysłałam mu całusa na pożegnanie i weszłam do domu. Nikt nie mógłby opisać teraz moich uczuć. Są nie do opisania.
Lekko zdjęłam moje buty i kurtkę i położyłam delikatnie na komodzie. Nie miałam zamiaru budzić Jess,tym bardziej że z nią nie radze zadzierać jak ktoś ją obudzi. Gdybyście zobaczyli moją minę gdy zobaczyłam coś ponad wszystko co mogłam zobaczyć o 24.
-Emmmm.Louis? Jess? Co wy robicie? - spytałam się pukając we framugę drzwi do salonu.
-Angie?!

~Lola
_________________________________________________________________
I o to magiczna 9!!!
Tak,wiem beznadziejna ale nie miałam jakoś weny....
Komentujcie -to naprawdę dodaję trochę weny,co jest mi teraz potrzebne!
Jeśli podoba wam się ten blog,udostępniajcie go na forach, to bardzo ważne...
Z góry dzięki!<3
Kocham was <3

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 8

*oczami Jess*
Noi miałam racje, jak zwykle! Moja siostrzyczka nie była za bardzo zadowolona.
-Gdzie wy do cholery byłyście?!
- Bo my....no ...ten na imprezie. - powiedziałam jąkając się.
- Nie mogłaś dać jakiegoś znaku życia?!?! Martwiłam się o was!!!
- Przepraszam Cari- powiedziałam przytulając siostrę.
-Ok, ale to ma się więcej nie powtórzyć! Jasne?
-Ok.
Po "rozmowie" z Caroline poszłam się wykąpać. Zmyłam z siebie resztki makijażu tylko po to by nałożyć go znowu. Ubrałam się w to. Włosy uczesałam w niedbalnego kitka i gotowa. Po wczorajszym "spotkaniu" z chłopakami byłam wykończona i ledwo trzymałam się na nogach,ale nie mogłam teraz odpoczywać. Co wydawało mi się teraz najgorsze to było to,że kończyła mi się kasa, a ja nie miałam oszczędności. Chyba trzeba zacząć prace...Zeszłam na dół. O dziwo siedziała tam już moja kumpela gawędząca z kimś zawzięcie przez telefon,ale i jednocześnie czytając jakąś gazetę. Przytuliłam ją od tyłu i poszłam do salonu obejrzeć cos w TV.

*oczami Ang*
Jak tylko weszłyśmy do domu dostałyśmy straszny opierdziel,ale to już chyba nie pierwszy raz. Po jakże miłej rozmowie z Cari poszłam na górę. Jess zajęła łazienkę z wanną na dole,więc ja poszłam pod prysznic, żeby zmyć z siebie resztki imprezy. Nałożyłam na siebie lekki makijaż i to . Zeszłam na dół czekając na moją kumpele, żebyśmy wreszcie mogły pogadać. Usłyszałam głos mojego telefonu dochodzący z mojej torebki. Pobiegłam szybko zobaczyć kto to. Ehhhh,żeby ktoś zobaczył moją minę jak zobaczyłam na wyświtlaczu imię Lokersa. Uśmiechnęłam się tylko i odebrałam.
- Hej, jak tam po imprezie? - powiedział Styles z chrypką w głosie.
- A nie tak źle, a u was?
- Niall ma strasznego kaca i ciągle jęczy...ale ogólnie dochodzimy do siebie.
- No nie dziwie się, dosyć dużo wypił. Co dziś porabiasz?
- A właściwie to nic, siedzę i się nudzę, a ty?
-To samo.
- No to może....- nie skończył mówić bo do kuchni wparowała Jess.
-Hej mała z kim rozmawiasz takim świtem?
-Jess, jest 13! To nie świt,a teraz się przymknij,dobrze? - powiedziałam przez zęby. - Jesteś jeszcze?
- Tak,jestem. No to może gdzieś razem wyskoczymy? I tak chciałbym z tobą o czymś pogadać.
- Proponujesz randkę?
- Yyyyyym, nooo,tenn,jeśli chcesz to tak.
- Jasne że chce! No to o której i gdzie?
- To super!!! To może o 16? Przyjadę po ciebie.
- Ok,mi pasuje, no to do zobaczenia Harry. - powiedziałam po czym się rozłączyłam. Zaczęłam piszczeć i się wydzierać na cały dom. Do kuchni znów weszła Jess.
-Emmm,wszysko ok? Rodzice zdrowi?
- Tak, jak najbardziej ok!!! Co? Jacy rodzice?
- To nie rozmawiałaś z rodzicami? - spytała wyjmując sok z lodówki.
- Nie? A właśnie! Dzięki że mi przypomniałaś! Musze dryndnąć do mamulki. - powiedziałam i wyszłam z kuchni zostawiając tam zażenowaną kumpele. Nawet nie zauważyłam jak  zleciały 2 godziny. Była 15 i musiałam zacząć się szykować. Ubrałam się w to . Nałożyłam dosyć mocny makijaż a włosy tylko lekko zakręciłam pozwalając im działaś samym. Było wpółdo a ja już byłam gotowa.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - spytała Jessica obchodząc mnie wkółko.
- Idę na randkę.
- Kim jest ten szczęściarz? - powiedziała przytulając mnie od tyłu.
- To Harry - powiedziałam z rozbawioną miną. Psikając się moim ulubionym perfumem.
- Wiedziałam, że coś do ciebie czuje! - powiedziała z miną pełnego zachwytu. Stanęła obok mnie i poprawiła sobie włosy. - Mnie nigdy coś takiego nie spotka. - powiedziała a ja zobaczyłam jak jedna,samotna łza spłynęła po jej policzku.
- Eeeej, nawet nie waż się tak mówić! Rozumiesz? Jesteś śliczna,a do tego mądra, a to bardzo rzadkie u dziewczyn...A co z Joshem? Przecież sama mówiłaś że do ciebie zarywał.
- No tak,bo tak było,ale........
-Nie ma żadnego "ale"! Zresztą chyba czekaj jak mu tam było? Louisowi też nie jesteś obojętna...
-Żartujesz? On nigdy na mnie nie spojrzy jak na kogoś kogo można pokochać. To cudowny chłopak,ale chyba nie jest mną zainteresowany.
-Hmmmm,ciekawe kto na tobie leżał i cie przytulał jak oglądaliśmy film? Albo kto cie pocałował w policzek na pożegnanie? LOUIS!- zaśmiała się cicho, a na jej policzkach zawitały śliczne rumieńce .Ewidentnie ten chłopak jej się podobał,a ona mu, a ja chciałam jej szczęścia bardziej niż swojego,dlatego musiałam coś zdziałać. Znów czas przyspieszył a na zegarku wybiła czwarta. Równo z zegarkiem usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ehhhh,co za punktualność - pomyślałam, i przypomniało mi się jak  go  poznałam. Było identycznie jak teraz. Znów poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. Chłopak wyglądał olśniewająco! Biała dosyć opięta koszulka, granatowa marynarka i czarne rurki. Był taaaki przystojny!
-Hej, prześlicznie wyglądasz. - powiedział lekko się uśmiechając,widocznie czekał na moją reakcję. Zarumieniłam się. - i do tego jeszcze te rumieńce!? Dziewczyno masz ty jakieś wady?
-Ojjjj no nie słodź tak, Styles! Mam wady, jest ich cała masa! Ty to dopiero wyglądasz! - teraz to on się lekko zarumienił. - To co idziemy?
-Tak, jasne. - zaprowadził mnie do auta i pojechaliśmy.
-Harry?
-Tak?
-A tak w ogóle to gdzie jedziemy?
-Niespodzianka. - powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Znów się zarumieniłam. Kurde, co ten chłopak ze mną robił?! Nie wiem! Nie kontrolowałam tego. Zdałam się na uczucia.
Po niecałych 20 minutach byliśmy na miejscu. Harry zasłonił mi oczy swoją chustką z marynarki.
-Harry? Co ty robisz?!?!?!
-Mówiłem że to niespodzianka, więc po prostu mi zaufaj,ok?
-Emmmm,no.....ok.

~Lola
______________________________________________________________
I oto 8!!! Ale z tego Hazzy romantyk co nje?
Błagam was! Dajcie jakiś znak że czytaliście....to naprawdę bardzo ważne!!!
Kocham was <3

sobota, 25 maja 2013

Ogłoszonko. WAŻNE!

Siemka :33 Mam nadzieję, że podoba wam się nasz blog <3
Mam sprawę. Chodzi o to że na blogu w lewym górnym rogu jest ankieta.
Miśki, chodzi o to że każda osoba,która odwiedziła naszego bloga niech zaznaczy to co myśli. To naprawdę bardzo ważne, ponieważ nie wiemy czy ten blog przypadł wam do gustu czy też nie.
Komentarze są, ale nie umywają się do liczby osób która tu zagląda, no bo jest ich powyżej 200!!!
Dlatego bardzo was proszę o uzupełnienie ankiety. :)
Trwa ona do: 20.06.13r. do godz. 19. To naprawdę szmat czasu!
Uprzejme dzięki za uwagę :) <3
~Lola

Rozdział 7

*oczami Jess*
- Co ty tu robisz? - powiedział Louis wyraźnie zdezorientowany.
- Ja...no ja przyszłam z Angie do Harry'ego na impreze.
- To...wy się znacie?- spytał tak samo jak my zdziwiony Styles.
- Tak , zdążyliśmy się już poznać - powiedziałam uśmiechając się. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Gdy już nam trochę przeszło ,wszyscy się poznaliśmy.
- Hej, jestem Daniele a to jest Liam- powiedziała brunetka.
-Hej miło poznać! Jestem Jess,a to jest Angie. Potem podeszła jeszcze do mnie blondynka z chłopakiem o ciemnej karnacji.
- Jestem Perrie , a to jest mój bad boy Zayn- uśmiechnęła się promiennie. Potem podszedł do nas jeszcze blondyn - Niall i jeszcze raz przywitałyśmy się z Harrym. Impreza zapowiadała się cudowna i taka była. Sama nie pożałowałam sobie alkoholu. Kurde, ile ja tego wypiłam? Chyba zdecydowanie za dużo, bo po paru godzinach siedziałam u Louisa na kolanach.

*oczami Angie*
Nie miałam pojęcia że Jess zna Louisa,ale myślę , że to przeznaczenie, że się tu spotkali. Poznałam po kolei wszystkich. Perrie- dziewczynę Zayna, Zayna-chłopaka Perrie, Danielle-dziewczynę Liama, Liama-chłopaka Danielle oraz Nialla....i Louisa. Bardzo ich wszystkich polubiłam.
Impreza po godzinie nabrała tempa, a ja chyba przesadziłam z alkoholem. Zresztą nie tylko ja. Harry i Jess też byli wstawieni, już nie powiem o Niallu albo Zaynie,którzy byli kompletnie pijani. Siedziałam na skórzanej kanapie obok Stylesa. Wtedy nie przeszkadzało mi że mnie obmacuje i się do mnie dobiera. Poczułam jego rękę na moich udach. Schodziła coraz niżej. Nagle przestała.
- Gramy w butelkę!!!- krzyknął Zayn, trzymając pustą butlę po wódce. Nie za bardzo lubiłam tą grę, ale przegapić takie wyzwania to grzech! Zaczęłam kręcić. Wypadło oczywiście na Harry'ego.
-No to prawda czy wyzwanie?- spytałam.
- Wyzwanie. - powiedział Harry, a wszyscy razem zrobili takie OOOOOOOOOOOOŁ.
- No więc całuj Ang przez całą minutę! - powiedział Zayn majtając dziwnie brwiami.
- Spoko, Ang zgadzasz się?
- Ok - powiedziałam (jak mówiłam byłam nieźle wstawiona).
- Czekajcie wezmę stoper. - powiedział Niall i pobiegł do kuchni. Zaraz wrócił i go nastawił.
- Ok, na 3 zaczynasz Styles.  - powiedziała Perrie.
- 1!2!3! - wykrzyknęli wszyscy, a my zaczęliśmy się całować. Pocałunek był namiętny, ale delikatny. Boże jak on całuje. Złapał mnie w talii i przyciągnąłdo siebie,a  ja włożyłam rękę w jego śliczne loczki. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność! Jednak dana mi była tylko minuta.
- Koniec. - powiedział Lou,a my oderwaliśmy się od siebie. Chwile jeszcze graliśmy. Potem przyszło nam do głowy że obejrzymy jakiś horror. Liam włączył. Usiedliśmy tak: na sofie: ja,Harry, Perrie i Zayn i Niall  a na podłodze   przed kanapą siedzieli Louis, Jess, Liam i Dan. Nie zauważyłam kiedy ale zasnęłam.

*oczami Jess*
Wstałam jako pierwsza z towarzystwa. Tak praktycznie nie wstałam, bo na mnie leżał Lou. Tak słodko wyglądał jak spał. Drugie co przykuło mój wzrok to Angie która leżała na torsie Hazzy. Poruszyłam się lekko,ale to wystarczyło żeby obudził się Louis, Lou budząc się uderzył ręką Liama,który obudził przy tym Danielle. Dan obudziła Pezz a ona Zayna, za to Malik Stylesaprzez co obudziła się też Ang. Poszło jak domino,wszyscy się obudzili, prócz Nialla. Horan spał jak   zabity.
-Cholera! Moja głowa. - powiedział Zayn.
-Nie tylko twoja- powiedziałam.
- Ja pierdole, ale mam kaca - powiedziała Angie wstając z Hazzy. Chyba się polubili.
-Ja też - powiedział Louis podnosząc się z mojego brzucha. Uśmiechnął się do mnie delikatnie podniósł się i pomógł też mi. Poszłam do kuchni za Louisem. Zrobiliśmy wszystkim aspirynę i wróciliśmy ze szklankami pełnymi cieczy. Wypiliśmy bez zabrania tchu. Gdy już wszyscy się ogranęliśmy i jakimś cudem obudziliśmy Horana zaczęłyśmy się zbierać.
-Dobra, my już będziemy się zbierać. - powiedziała Ang całując Stylesa w policzek. Ja też zrobiłam to samo w stronę Louisa. Nie wiem jak ale jakoś wróciłśmy.
-Cari nie będzie szczęśliwa- pomyślałam wchodząc do domu.

~Lola
_______________________________________________________________
I oto 7!!!! Biba na całego! Nie ma co! Proszę powiedzcie że się podoba. Zajęło mi to z godzine! <3 Ale czego się dla was nie robi! <3
Proszę o jakikolwiek znak że czytaliście...to naprawdę ważne <3
Kocham was <3

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 6

*oczami Angie*
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Przetarłam oczy i chwyciłam telefon :
"Hej. Spisałem sobie twój numer z walizki,chyba się nie gniewasz? A i zastanawiam się jak wpadniesz do mnie na impreze skoro nie masz mojego adresu? :) spokojnie oto on : Regent Street 16. Chciałbym cię zobaczyć u mnie dzisiaj. Harry ;)"
Nie mogłam uwierzyć! Ten koleś ewidentnie do mnie zarywał! I jeszcze spisał mój numer!!! Musiałam mu zaraz odpisać.
-" No wiesz? Gniewam się! Wystarczyło poprosić o telefon, a nie używać podstępu! Dzięki za adres :) Jednak skąd możesz wiedzieć, że nie wzięłam go specjalnie, żeby tam nie iść? :) Jestem brunetką Harry :) "
- "Przepraszam :( Aż tak bardzo mnie nie lubisz? :( "
- " Harry! Ja ciebie praktycznie w ogóle nie znam!!!"
- " Nieprawda!!! Znasz mnie! Przez 6 i pól minuty da się człowieka poznać! "
- " Nie da się! Ty to liczyłeś?!"
- "DA! I koniec,ale jeśli tylko chciałabyś mnie poznać to proszę bardzo! Jestem otwarty na nowe znajomości... <3 Oczywiście że liczyłem.<33 "
Czy mi się zdaję czy on właśnie wysłał mi serduszko?! Nie no WTF?!
- "Ja też jestem otwarta na nowe znajomości, tylko zależy jakie...Kończe Harry, pa :("
- " Pa :( Ale będziesz na imprezie?"
- " Postaram się :)"
- " Ok! <3"
Boziu co za typ!!!

*oczami Jess*
Wstałam dosyć wcześnie. Wzięłam długi i relaksujący prysznic. Umówiłyśmy się z Ang że idziemy na zakupy, bo Harry zaprosił nas na impreze w jego domu. Widać że ewidentnie podoba mu się Angelica, a ja chcę żeby byli razem. Już na oko pasują do siebie! Ubrałam dzisiaj bordowy sweterek, czarne leginsy i do tego czarne converse. W Londynie jest o wiele zimniej niż w Exeter, tam gdzie mieszkam dlatego nałożyłam  na siebie też czarną skórzaną kurtkę i lekki makijaż. I gotowa! Mogłam iść z Angie na te zakupy, wkońcu musimy jakoś wyglądać na tej imprezie.
-Angie! Pospiesz się!!! -krzyknęłam
- Tak,tak już ide!!
Cari była na zajęciach więc to my musiałyśmy zamknąć tą chatę. Zamówiłyśmy taksówkę bo same jeszcze nie ogarniałyśmy tego miasta. Nie minęło 10 minut a my już byłyśmy przed ogromnym centrum handlowym. Szalałyśmy po sklepach jak dzikie. Angie poszła na chwilę do Reserved po branzoletkę bo ją widziała na wystawie, a ja pobiegłam  do butiku naprzeciwko sklepu w którym jest Ang. Ja jako niezadara biegłam patrząc tylko w jeden punkt - na torebkę,którą musiałam  mieć, i chłopak który chyba też nie za dużo ogarniał nie mogliśmy się po prostu minąć. NIE. Zderzyliśmy się ale w mistrzowski sposób! Tak że upadliśmy oboje...
- O mój boże! Tak strasznie cię przepraszam! - powiedziałam do chłopaka wstając.
- Nie no spoko, nic się nie stało, a ty cała jesteś? - powiedział patrząc się na mnie z troską.
-Chyba tak- powiedziałam,po czym odydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. W końcu spojrzeliśmy sobie w oczy. A ja odpłynęłam. Czy to możliwe żebym zakochała się w chłopaku którego nie znam? No.......ok znam, minute,ale nawet nie wiem jak ma na imie!
- Jestem Louis- powiedział podając mi dłoń. Noi wykrakałam, teraz to już znam jego imię.
- Jestem Jess- powiedziałam lekko się uśmiechając. Nagle zawibrował mi telefon i zabrzmiał mój dzwonek : klik . Chłopak tylko się uśmiechnął i patrzył w podłogę.
- Halo?
- Gdzie ty do jasnej..
- A.A.A nie kończ! Jestem na przeciwko twojego sklepu.
- To może łaskawie już przyjedziesz? Bo mamy 2 godziny do imprezy. -wykrzyczała już mocno wkurzona Angie.
- Ok,ok już ide- powiedziałam po czym się rozłączyłam.- Emmm,musze już iść kumpela się wkurza że zniknęłam.
- Ok rozumiem. - powiedział uśmiechając się serdecznie. - Miło było cię poznać. Mam nadzieje że jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy haha...
- Też mam taką nadzieję. Pa. Louis odprowadził mnie wrokiem, po czym go spuścił i poszedł przed siebie. Hmmmmm...Louis. Teraz to imie będzie mnie dręczyć przez całe wakacje, no bo to chyba logiczne że już go nie zobaczę co nie ? Po powrocie od razu zabrałyśmy się do strojenia i malowania. Angie jako Angie założyła to : klik a ja to : klik . Byłyśmy gotowe. PARTY TIME!

*oczami Angie*

 Ku naszemu zdumieniu 15 minut przed imprezą pod naszym domem stanęła limuzyna, a na niej przyklejona karteczka zaadresowana do mnie:
" No kochana, czas mnie poznać. Ten koleś zawiezie cię prosto na moją imprezkę, zapraszam, Harry :) xx <3"
- Czy to po nas przyjechał ten wóz? - powiedziała zdziwiona Jess wychodząc z Cari z domu.
-Tak, po nas, nie pytaj, Harry. - powiedziałam wchodząc wgłąb auta.
- No to siostra, uważaj na siebie- powiedziała Caroline stukając paznokciamy o dach limuzyny.
- Oczywiście siostra. - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi od limo. - No to jedziemy. - Na miejscu byłyśmy 5 minut przed uroczystością. Wyszłyśmy z luksusowego autka i stanęłyśmy jak wryte. Dom niejakiego Harry'ego wydawał się być jakimś snem. Wyglądał on tak : klik .

*oczami Jessici*
Ale z tego Harry'ego bogacz. Limo i taka chata. Jednym słowem WOW! Zaczynam go lubić. Zadzwoniłyśmy domofonem. Po chwili otworzył nam nie kto inny jak Hazz. Ze mną przywitał się zwykłym "Cześć" ale z Ang.........
Weszłyśmy do salonu. Zobaczyłam tam ładną blondynkę siedzącą na kolanach jakiegoś chłopaka o ciemnej karnacji, potem zobaczyłam jeszcze jednego chłopaka z brunetką, widziałam oczywiście Hazze,którego wszędzie było pełno, i LOUISA?! Tego z centrum?!
- Louis?! -krzyknęłam zdziwiona.
- Jess?!- on chyba też był zdziwiony.
-Zayn?! - krzyknął chłopak ciemniej karnacji. Przypuszczam że miał na imię Zayn.

~Lola
_______________________________________________________________________
NOI jestem!!! Po zebraniu nie było tak źle.......więc oto i ja! I moja 6 część! Mam nadzieję że wam się spodoba. Proszę o jakieś komentarze,bo boję się że się nie podoba. :(((((((((((((((((((((

środa, 22 maja 2013

Rozdział 5

*oczami Angie*
-Jak to nie twoja walizka?!?! -wrzasnęła Jess.
- Nooo...normalnie, wygląd taki sam, ale ciuchy inne!
- Jezu,nie wierze! - powiedziała Jess wyraźnie wkurzona. -Czekaj,czekaj! Może ta walizka jest podpisana co? - popatrzyłyśmy na siebie i równocześnie pobiegłyśmy do mojego pokoju.
- Ta walizka jest jakiegoś Harry'ego Stylesa - zrobiłam minę WTF?!
- Skądś znam to imię. Dobra nieważne. Sprawdź czy jest numer telefonu.- kierowała mnie Jessy.
- Jest! - wrzasnęłam wygrzebując z przegródki małą karteczkę. - Trzeba by zadzwonić. Co nie?
- No co ty nie powiesz?! - powiedziała z ironią chwytając mojego białego iphone'a.
-Ja zadzwonię. - powiedziałam po czym wzięłam telefon i wykręciłam numer chłopaka. Jeden sygnał,drugi sygnał, trze.....
- Halo? - odezwał się męski głos w telefonie.
- Cześć.- palnęłam
- Hej? Znamy się? - powiedział, a ja już widziałam jego zażenowaną minę.
- Nie, tylko mam twoją walizkę. Przez przypadek ją wzięłam. - odpowiedziała mi cisza, po czym usłyszałam głos jakiegoś innego chłopaka:
- OOO Stary! To twój stanik?
- Nie! - wrzasnął. - Spadaj! Już!- usłyszałam tylko trzask drzwi - Jesteś tam jeszcze?
-Tak, tak jestem. - powiedziałam spokojniej.
- O rany! A Ja chyba mam twoją walizkę,tak?
- No raczej tak.
- No to może.........yhh,ehhh, spotkamy się i oddamy sobie to co nasze?
- Dobry pomysł- powiedziałam ironicznie.- To gdzie i kiedy?
- Przyjadę do ciebie, podaj adres.
- Oxford street 69.
- hahahahahahahahahahahahahahahahaha-chłopak zaczął się śmiać.
- Co cię tak bawi?- powiedziałam trochę zażenowana.
- Moja ulubiona liczba,nieważne....przyjadę po 8 <p.m> ok ?
- Ok. - Tak jak było umówione o 20 czekałam na niejakiego Harry'ego. Za zegarze wybiła właśnie ósma, a ktoś zapukał do drzwi.
- Hehe, co za punktualność - pomyślałam. Chwyciłam jego walizkę i położyłam na komodzie w przedpokoju. Poprawiłam się w lustrze i otworzyłam. W progu ukazał się chłopak. Jednym słowem : Boże!!! Kręcone,błyszczące włosy, koszulka w kratkę nadająca chłopięcego uroku, umięśniony tors spoczywający pod koszulką, piękne i głębokie zielone oczy. Oniemiałam. Zatkało mnie.
- Hej, chyba mam coś twojego. - uśmiechnął się lekko wyjmując zza siebie moją walizkę.
- Hej, tak ja chyba też mam coś twojego. - odwzajemniłam uśmiech i podałam mu jego bagaż.
-Dzięki. - powiedział, po czym przybliżył się do mnie. Miałam coraz gorsze myśli. A co jeśli to jakiś zboczeniec?! Jednak myliłam się.
- Harry, Harry Styles - uśmiechnął się promiennie podając mi swoją rękę.
- hah Angelica, Angelica Edwards- znów odwzajemniłam uśmiech. W najgorszym dla mnie momencie zeszła Jess.
- Hej, Angie, może mi przedstawisz swojego kolegę,co? - poszwiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Harry to jest Jessica-moja kumpela, Jessica to jest Harry. Znam go od 2 minut. Coś jeszcze? - mój wymowny wzrok mówił wszystko.
- Ja już sobie pójde, nie chce przeszkadzać. pa Harry miło było cię poznać. - poszła na górę.
- No to? Ja już chyba pójdę. Miło było cie poznać Angie.
- Mi ciebie też Harry. - miałam już zamknąć drzwi,ale ten przytrzymał je nogą.
-Coś nie tak?
- Nie chcesz przypadkiem  wpaść jutro do mnie? Będzie impreza.
- To zaproszenie?
-Yyyyyh,tak - podrapał się po czole.
- Ok , wpadne,ale nie obiecuję i wezmę ze sobą Jess. - znowu mało brakowało, miałam zamknąć drzwi ale ten znów przytrzymał je nogą i pocałował mnie w policzek. Co to było? Czy to coś miało znaczyć?
- Pa Harry, do jutra- tym razem drzwi się zamknęły, a ja ze szczęścia nie mogłam. Pobiegłam wszystko opowiedzieć Jessice. Paranormalny dzień!!!!
~Lola
________________________________________________________________________
Piszę wam dzisiaj NEXTA bo już do końca tygodnia nie wejdę. Jest zebranie.
Zebranie=szlaban=szlaban=0 kompa= 0 kompa=brak nextów= brak nextów= smutna ja i  wy :((
PRZEPRASZAM <3333
Kocham was

2.Harry część I


Miśki powracam z kilkuczęściowym imaginem o naszym kochanym Harrym!
PS Nie wiem czy jutro coś dodam,ale obiecuję,że w weekend wszystko nadrobię8)
xx
~ Em
__________________________________________________________________


-Musimy pogadać.- Harry podszedł do mnie i zagrodził mi drogę do salonu
-Tak? Interesujące. Bo ja odniosłam inne wrażenie.-powiedziałam nadzwyczaj spokojnie
-[T.I] ile mam cie przepraszać?
-Nie musisz wcale.
-Wkurzasz się o byle gówno.
-Byle gówno? Może pamiętasz byłeś wczoraj na wywiadzie z chłopakami? I co powiedziałeś,jak zapytano o to czy masz dziewczynę? Pamiętasz czy przypomnieć?!-byłam naprawdę zdenerwowana i z chęcią wybiegłabym teraz z domu.
-Jeny [T.I] nie rozumiesz że jak im powiem że jesteśmy razem to nie będziesz miała normalnego życia?-chłopak chyba rzeczywiście próbował mnie uspokoić,co mu nie za bardzo wychodziło.
-Sądzę,że problem tkwi w czym innym. Może po prostu się wstydzisz że twoja dziewczyn nie jest taka Perrie? Albo Danielle,Eleanor czy Selena? - powiedziałam z trudem opanowując łzy napływające do moich oczu.
-Przecież wiesz że bardzo cię kocham.-chłopak podszedł do mnie i przytulił. No dobra, to była moja słabość, nie potrafiłam długo być na niego zła.
-Ja ciebie też.- spojrzałam w jego zielone tęczówki i już miałam go pocałować,ale niespodziewanie Zayn postanowił nas odwiedzić.
-HARRY!-krzyknął wbiegając do mieszkania o mało nie potykając się o własne nogi-Nie przeszkadzam,prawda?
Zaśmiałam się tylko patrząc na widocznie podekscytowanego Malika.
-Sprężaj się.Mam ciekawsze zajęcia- Hazz uśmiechnął się ukazując swoje zniewalające dołeczki. Dałabym sobie rękę obciąć, że właśnie wtedy do mnie mrugnął.
-Mamy trasę koncertową po USA!-krzyknął Zayn i rzucił się na Hazzę. Posmutniałam. Nie,to nie tak,że nie cieszyłam się z jego szczęścia. Ja po prostu nie byłam gotowa na kolejną kilkumiesięczną rozłąkę z nim. Chyba jeszcze się nie przyzwyczaiłam do tego jak to jest być dziewczyną Harry'ego Stylesa z One Direction. Cóż,takie życie.
-To super! Kiedy lecimy?-spytał równie "podjarany" Styles.
-Mamy tydzień.-odpowiedział smutno Zayn i spojrzał na mnie. Starałam się ukryć moje uczucia i chyba nawet nieźle  mi to wychodziło. Moja twarz była kompletnie bez wyrazu,co w ogóle nie odzwierciedlało tego,co się działo w moim sercu. Czułam jakby rozpadało się na miliony malutkich kawałeczków. Zdecydowanie za bardzo się do niego przywiązałam.
-Kochanie wszystko ok?-spytał troskliwie Hazzy i mocno mnie przytulił. Jak ja wytrzymam bez kilka miesięcy?!
-Tak,wszystko okej.Chyba-powiedziałam ze łzami w oczach wtulając się w ciepłą bluzą Harry'ego. Chłopak pocałował mnie w czoło i kontnuował ustalanie szczegółów z przyjacielem.
Ja tylko powtarzałam sobie mantrę: "Poradzisz sobie [T.I]. Jesteś silna,pamiętaj" Chyba nie miałam innego wyjścia.

Rozdział 4

*oczami Angie*
Dziś sobota. Dzień wyjazdu.Byłam taka podjarana że w ogóle nie zasnęłam dzisiejszej nocy. Zdążyłam się spakować, rozpakować i jeszcze raz spakować.
Wstałam już o 5. Wzięłam prysznic, a potem włożyłam na siebie nowe ciuszki, które kupiłyśmy z Jess przedwczoraj. A więc założyłam kremową bluzkę z napisem "Yo bitches" , nowe dżinsowe spodenki, szarą czapkę żulówkę i szare converse. Już o 6 zeszłam na dół, o dziwo moja mama wraz z siostrą siedziały przy ławie w salonie.
- Hej, jak tam dzień? - powiedziałam uśmiechnięta jak nigdy.
- A dobrze,dobrze -mama odwzajemniła uśmiech, za to Aby była naburmuszona. Podeszłam do siostrzyczki.
- Słonko, co jest?
- Nic. - powiedziała.
- No ale przecież widze.
- No bo wyjeżdżasz, a nas nie zabierasz ze sobą i zapomnisz o nas, zostawisz, nie wrócisz!!!- zaczęła płakać. No jasne, no bo co 6-latka mogła zrozumieć.
- Co ty mówisz?! Prawda, nie zabieram was ze sobą, ale to nie znaczy że o was zapomnę! I zostawię!
- Obiecujesz?- powiedziała krztusząc się łzami.
- Tak,obiecuję! - przytuliłam mocno siostrzyczkę i podałam jej chusteczki. O 9 miałam być gotowa,więc byłam. Z serialu w Tv wyrwał mnie dźwięk sms-a. Popatrzyłam na ekran.
" Jest 9. Ja, gotowa, a ty? Jess xoxo "
odpowiedziałam:
-" Ja tak na 1000000000% ale moja rodzinka coś nie :(( Aby płakała."
- " Nie gadaj?! Biedna! :((("
- " No wiem! Strasznie mi jej szkoda :////////"
- "Pozdrów ją ode mnie. Za 10 minut będziemy u cb z Cari, do zobaczonka <333 J <3"
- "ok. papa <3"
Tak skończyła się nasza rozmowa. Zaraz tu będą! AAAAA!

*oczami Jess*
Dziś wyspałam się jak nigdy. Gdy tylko zwlekłam się z łóżka pomyślałam ze będę za tym łóżkiem tęsknić, wkońcu to one towarzyszyło mi zawsze gdy wstawałam i się kładłam. Poszłam wziąć poranny prysznic. Dzisiaj założyłam na siebie bluzkę w niebiesko-szare paski, szare rurki i do tego moje czarne Vansy i kochane Raybany. Nałożyłam na siebie też trochę makijażu, wkońcu nie pojade do Londynu czysta!!! Już po 8 byłam gotowa. Gdy zeszłam na dół coś przekąsić przed podróżą zastał mnie totalny chaos! Wszystko było powyjmowane, jakieś papiery,rozlana kawa taty,ubrania, kanapki bez talerza na podłodze. Boże! Co tu się dzieje?!
-Ahhhh,no tak Caroline przyjechała- pomyślałam stukając się palcem w głowę.
- Hej, już wstałaś? Chcesz coś na śniadanie? - powiedziała Cari zarzuczając włosy do tyłu.
- Tak, jak widać, siostra a tak w ogóle to co ty robisz?
- Pakuje się. No to chcesz coś na śnidanie?
- Nie dzięki. Zrobie sobie sama. A ty tu ogarnij. - poszłam do kuchni, zrobiłam sobie tradycyjne śniadanie czyli płatki z mlekiem. Do salonu weszli rodzice.
- O mój boże! Co tutaj się wyprawia?! - krzyknęła moja mama.
- No mówić mi zaraz kto wylał moją kawe?!- powiedział tata mocno wkurzony.
- To nie ja! - krzyknęłam z kuchni - Ja sobie robie śniadanie!
- Posprzątam obiecuję! - powiedziała Cari ze sztucznym uśmieszkiem. Jak zwykle musiałam jej pomóc, no ale ma tylko mnie! A ja ją widze raz na rok,więc jak tu jej nie pomóc? Ogarnęłyśmy totalny bałagan po czym pomogłam się jej spakować, bo oczywiście sama tego nie zrobiła. Czasem się czuję jakbym to ja była od niej starsza. Ehhhh te dzieci . Po wszystkim wysłałam sms-a do Angie:
"Jest 9. Ja, gotowa, a ty? Jess xoxo"
Nie musiałam długo czekać i dostałam odpowiedź. :
" Ja tak na 1000000000% ale moja rodzinka coś nie :(( Aby płakała.
Odpisałam:
-" Nie gadaj?! Biedna! :(("
- " No wiem! Strasznie mi jej szkoda :////////"
- " Pozdrów ją ode mnie. Za 10 minut będziemy u cb z Cari, do zobaczonka <333 J <3"
- " ok, papa <3"
Tak jak powiedziałam, tak było, po domem Ang byłyśmy o 17:10. Dokładnie 10 minut po sms-ie. Piszczałyśmy przez całą drogę z domu Ang do lotniska. Zdecydowanie za bardzo się jarałyśmy.
Lotnisko. Odprawa. Londyn. Wyszłam z samolotu i zaciągnęłam się powietrzem nowego miejsca. Już czas na odbiór bagaży. Odebrałam swoją walizkę w kwiatki i dużą białą torbę. Angie też odebrała swoją czarną walizkę i torbę z nadrukiem  wierzy Eifla . No to co? Jedziemy. Już po ok. 20 minutach byłyśmy pod domem Cari. Wyglądał on tak : klik. Spojrzałam na siostrę zdezorientowana.
- emm,Cari ten......no to na pewno twój dom?
- Tak - uśmiechnęła się i wzięła moją walizkę.  Każda z nas miała oddzielny,super wypasiony pokój. Gdy już po części się rozpakowałam, do mojego pokoju wparowała Angie.
- Jess! Nie uwierzysz! To nie moja walizka! - wydarła się Ang . Patrzyłam na nią zdezorientowana.
- Jak to nie twoja?!- krzyknęłam.

~Lola
________________________________________________________
Oto część 4!!! Dzięki za miłe <poprzednie > komentarze. Myślę że ta część też wam przypadnie do gustu <333 Czytasz=komentujesz <3

1. Niall (smutny)

Siema,siema! Z góry Was przepraszam,co prawda miałam dodać coś wczoraj,ale niestety ze względu na moje przerażające oceny musiałam się uczyć:(. Pomyślałam że na początku dodam smutnego imagina o Niallu (zaznaczam,że ryczałam pisząc go). Mam nadzieję,że Wam się spodoba8)

Nasza zasada? Czytasz = komentujesz <3
~ Em


__________________________________________________________________


"Niall,na samym początku muszę Cię przeprosić. Przeprosić za to,że nie dotrzymałam obietnicy. Pamiętasz,obiecałam Ci że zawsze będę przy Tobie? A wyszło jak wyszło. Naprawdę chciałam zostać Chciałabym teraz być przy Tobie,robić Ci kolację,przytulać Cię. Naprawdę chciałabym,ale nie mogę. Proszę Cię,nie płacz,wystarczy że ja płaczę pisząc ten list. I znasz mnie bardzo dobrze,więc pewnie wiesz jak nienawidzę takich tandetnych pisemek. Ale wiesz też,że nie potrafiłabym spojrzeć ostatni raz w twoje cudowne oczy i powiedzieć że odchodzę na zawsze. Proszę Cię też,żebyś zapamiętał mnie taką,jaka byłam w dniu zaręczyn. Była wtedy uśmiechnięta i bez przesady powiem że był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Pamiętasz? Jak byliśmy w Paryżu na wieży Eiffla? Odgrywaliśmy scenę z Titanica i wtedy Ty powiedziałeś że nie chcesz żeby ktoś nas kiedykolwiek rozdzielił. A potem przytulając mnie zapytałeś czy zostanę z Tobą na zawsze. Niall kocham cię i dlatego znów muszę Cię przeprosić za to że nie dotrzymałam obietnicy i że nie dotrwałam do naszego ślubu. Chciałam,naprawdę chciałam. Ale choroba po prostu mnie wykańcza. Nie mam już na nic siły. Chciałabym powiedzieć Ci to prosto w oczy,ale rozpłakałabym się,a nie chcę żebyś widział jak płaczę. Ten list piszę z nadzieją,że kiedyś,kiedy mnie już tutaj nie będzie znajdziesz go i przypomnisz sobie wszystkie nasze wspomnienia i to jacy byliśmy szczęśliwi. Ciągle mam przed oczami nasze pierwsze spotkanie. Szczerze powiem że nie myślałam że kiedykolwiek zakocham się w kimś kto wylał na mnie kawę. Nie zapowiadało się ciekawie... Ale potem coś do siebie poczuliśmy. Przez rok byliśmy razem naprawdę szczęśliwi. Nowy dom,zaręczyny narodziny Emmy i coś co wszystko popsuło:moja choroba. Choroba popsuła wszystko. Zanim się z Tobą pożegnam muszę Cię jeszcze o coś poprosić. Opiekuj się Emmą. Ona jest taka do Ciebie podobna. Wiem,że jesteś cudownym ojcem i wiem że sobie beze mnie poradzisz. Musisz sobie poradzić. Błagam Cię,zrób to dla mnie i bądź szczęśliwy. Mam nadzieję,że znajdziesz sobie dziewczynę która będzie Cię kochać chociaż po części tak jak ja kocham Ciebie i Emmę. Zrób to dla mnie,proszę. Teraz najgorsza część listu-muszę się pożegnać. Kocham Cię. Kocham to jak uwielbiasz jedzenie,to że jesteś niesamowitym patriotą i Twoja piękne oczy w które mogłabym patrzeć godzinami. Kocham w tobie dosłownie wszystko. I zawsze będę. Pamiętaj o tym. Obiecuję,że tam u góry (o ile tam trafię) pogadam z kim trzeba i sprawię żebyście byli szczęśliwi- Ty i Emma. Ona jest taka słodka,błagam nie pozwól jej skrzywdzić. Jest moim kochanym słoneczkiem. A ty,Niall jesteś moim księciem z bajki. Na zawsze. Przepraszam.

                                                                                                                Twoja  [T.I]"

Na kartkę zaczęły spływać pierwsze krople łez. Niall płakał,ciągle ponownie zagłębiając się w treść listu pozostawionego przez [T.I]. Nie mógł uwierzyć,że jeszcze kilka dni temu swoją delikatną dłonią kreśliła literki na papierze. Nie mógł uwierzyć że odeszła i zostawiła go zupełnie samego. Zaraz,on wcale nie jest sam. Przez łzy spojrzał na dziecięce łóżeczko znajdujące się w sypialni. Leżała tam kilkumiesięczna dziewczynka która była naprawdę śliczna. Miała brązowe włoski,niebieskie oczy,malinowe usta i jasną karnację. Gdy na nią spojrzał mimowolnie się uśmiechnął.
-Poradzimy sobie kochanie. Dla mamusi-powiedział ocierając łzy i biorąc dziewczynkę na ręce.-Na pewno sobie poradzimy.

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 3

*oczami Angie*
Ze szkoły wróciłyśmy busem. Umówiłam się z mamą, że od razu po szkole pójdę z Jess do niej do domu, a mama i Aby dojdą wieczorem. Gdy tylko weszłyśmy rozległ się pisk, a zza framugi salonu wybiegła przeszczęśliwa Caroline. Moje pierwsze wrażenie : WOW. Smukła bondynka, długie nogi, śliczna. Nie wiem czy już wspominałam, ale zawsze chciałam być jak ona. Była wzorem do naśladowania zarówno dla mnie jak i dla Jessici. Pierwsza oczywiście rzuciła się na nią Jess,potem ja ją delikatnie przytuliłam i poszłyśmy we trójkę do salonu.

*oczami Jess*
Ze szkoły jak zwykle wracałyśmy tym obskurnym busem, ale miał to do siebie,że nawet jak był obskurny, a na każdej ścianie była pornografia miał swój urok. Był taki...taki przytulny.
Dużo rozmawiałyśmy o mojej siostrze, o tym jak może wyglądać i jaka jest....wkońcu rok, to szmat czasu!
Gdy tylko weszłyśmy do domu usłyszałam pisk,a zza rogu wyskoczyła Cari. Tak strasznie się uczieszyłam. Dopadłam do niej. Przytulałam,całowałam (w policzek). My z Cari miałyśmy świetne stonsunki siostrzane. Nie wiem czy jeszcze ktoś był tak dogadany z siostrą jak ja.
Gdy już się "przywitałyśmy" Angie również ją przytuliła. Pozwoliłam jej.
Poszłyśmy do salonu. W pokoju siedziały nasze obydwie mamy i mój tata wraz z Aby bawiącą się pluszakami. Troche mnie to zdziwiło,bo podobno p.Withword miała przyjść wieczorem. Czułam jakiś podstęp. Przeszliśmy do rozmowy:
-Boże, dziewczyny jak wy żeście wyrosły!-powiedziała Cari z uśmieszkiem.
- Daj spokój! Jak ty się zmieniłaś! - Ang zabrała głos.
- Aaaa,no właśnie ,bym zapomniała, dziewczyny mam...........mamy do was sprawę- spojrzała porozumiewawczo na nasze mamy i na tate.
- Mów. - powiedziałam.
- Ok,więc podjęliśmy taką decyzje, że skoro macie 17 lat..... - przerwała biorąc łyk kawy.
- Ahhhh,no mów! - krzyknęłam.
- Skoro jesteście już PRAWIE pełnoletnie, to należy wam się trochę od życia, więc....... nie chciałybyście przypadkiem pojechać do mnie, do Londynu na wakacje?
- Żartujesz?! - wykrzyknęłyśmy na raz z niedowierzaniem.
- Nie, mówię na serio poważnie!
- AAAAAAAAAAAAAAA!!!- zaczęłyśmy się wydzierać.
- O rany! dziewczyny! Wystarzczyło powiedzieć, że nie chcecie jeschać! - powiedziała z ironią.
- Chcemy!
- Ok, więc wyjeżdżamy w sobote. - powiedziała po czym udała się do kuchni po ciasto.

*oczami Angelici*
Nie mogłam uwierzyć ,że jadę do Londynu!!!! I to jeszcze z Jessicą-moją najlepszą kumpelą. Po fantastycznym spotkaniu poszłśmy z mamą i Aby do domu jeszcze raz dziękując za wizytę. Po powrocie jeszcze chwilę rozmawiałam z mamą. Powiedziała że koszty wyjazdu i pobytu pokryje w całości mój tata. Obiecał to mamie. (moi rodzice wzięli rozwód). To chyba był najcudowniejszy dzień w moim życiu!!!

*oczami Jess*
Gdy Angie i jej mama i siostra wyszły zaczęłam ustalać szczegóły z Cari <koszt itp.>.
Po wszystkich przeżyciach wzięłam długa kąpiel i runęłam na łóżko szczęścliwa jak nigdy! Najlepszy dzień w moim zyciu!!!!

Newsik

Tak,tak mamy nową blogerkę! <3 Ona w szczególe zajmuje się imaginami,chociaż kto wie? Może opowiadanie też pomoże pisać <3 Kocham was i dzięki że po 2 dniach mamy już tyle wyświetleń, cieszę się że ktoś tu zagląda<3 Jednak martwi mnie ilość komentarzy :((((
Ustalmy : czytasz= komentujesz
Wam to zajmie minute,a nam daję radoche i wenę. <3 Kocham was
~Lola (kasia) <tak się bd podpisywać>

Ogłoszenie parafialne

Elo wszystkim! Razem z Kasią postanowiłyśmy,że będę współtwórczynią tego bloga z czego bardzo się cieszę8) Będę się podpisywac Emily lub Em. To chyba tyle na początek. Aaa zapomniałabym: Kasia zajmuje się opowiadaniami a ja będę dodawać imaginy :) Serdecznie wszystkich pozdrawiam i mam nadzieje  ze mnie polubicie<3 


~ Em

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 2

*oczami Jessici*
Dziś wtorek. Wstałam już o 5, ponieważ moja kochana siostrzyczka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przyjeżdża dzisiaj. Tylko coś sprostuje. Moja siostra ma 23 lata i mieszka w Londynie, studiuje tam. Więc tak jak już mówiłam przyjeżdża nas odwiedzić. Szczerze to okropnie się cieszę,bo nie widziałam jej od dobrego roku.
Wstałam pare minut po 5. Wzięłam relaksujący prysznic. Owinięta ręcznikiem poszłam dobrać jakiś komplet na dzisiaj. Wybrałam zwiewną sukienkę w  kwiatki, do tego dżinsową kamizelkę i moje ulubione buty na koturnie. Dziś również, wyjątkowo nałożyłam mocniejszy makijaż, Wkońcu taka okazja nie zdaża się codziennie! Włosy wyprostowałam i nałożyłam na nie czarną opaskę z dużą kokardą. Dziś o wiele szybciej się pozbierałam,więc miałam dużo czasu do wyjścia po Ang. Zeszłam na dół. Moja mama właśnie kończyła robić śniadanie, a tata czytał gazetę pijąc poranną kawę.
-Ehhh,jak zwykle - pomyślałam wchodząc do kuchni.
-Hej, jak tam dzionek? - powiedziałam z zadziornym uśmieszkiem
- A dobrze,dobrze. Wiesz że przyjeżdża do nas...
- Tak wiem, Caroline- przerwałam mamie.
- A,czyli do ciebie też dzwoniła.
-Tak. -uśmiechnęłam się tylko.
- A ty co żeś się tak odstawiła? - powiedział tata wychylając oczy  spod gazety.
- No wiesz, jak się ma chłopaka,to się musi dobrze wyglądać. - powiedziała mama z porozumiewawczym wzrokiem w stronę taty.
- Ja nie mam chłopaka! O co wam chodzi?
- Ehhh,no wiesz , wczoraj zostawiłaś laptopa w kuchni, był otwarty, więc....A tak w ogóle to kto to ten Josh?
- CO?!?! Czytałaś moje rozmowy na facebook'u?!?! - nie mogłam uwierzyć, że moja własna rodzicielka, takie coś!- Josh to tylko kolega- sprostowałam
- Oh, oczywiście. - powiedział tata z triumfalną miną.- A właśnie zaproś panią Withword do nas dzisiaj, na spotkanie z Caroline,jeśli tylko będzie chciała.
-Właśnie, właśnie - powiedziała mama zapinając sukienkę. - powiedz że do niej zadzwonię i obmówimy szczegóły.
-Ok - odburknęłam (nadal gniewałam się za laptopa)
 Dochodziła 7 więc zjadłam śniadanie i wyszłam z domu bez słowa, udając poważnie obrażoną na rodziców. Pod domem Angie byłam równo 7:20. Jak zwykle zadzwoniłam do drzwi, jednak dzisiaj otworzyła mi Aby - młodsza siostra Ang.
- Hej Jess - powiedziała promiennie
- Hej mała. Wpuścisz mnie?
- Jasne! - powiedziała po czym otworzyła mi drzwi.
-Dzień dobry! - powiedziałam,a raczej krzyknęłam. Ze schodów zbiegła Angelica, a potem jej mama.
- O, Jessica ! Miło cię widzieć.- powiedziała mama Angie
-Mi również miło panią widzieć. Ja i rodzice dzisiaj was serdecznie zapraszamy do nas do domu, bo Caroline przyjeżdża. Mama do pani zadzwoni i ustalicie szczegóły. - powiedziałam serdecznie.
- Oh, naprawdę?  Bardzo mi miło, dobrze niech przedzwoni.
- No to pa! - krzyknęła Ang chwytając mnie za ramie.
- Do widzenia - krzyknęłam,ale pani nie zdążyła nic odpowiedzieć , bo Ang zamknęła drzwi. W szkole , jak to w szkole. Myślałam że umrę na ostatniej lekcji. Już nie mogłam się doczekać spotkania z moją siostrą. Cieszył mnie jeden,jedyny fakt, że do wakacji zostały 4 dni!!!

*oczami Angie*
Już o 5 dostałam sms-a od Jess że jej siostra przyjeżdża, kto wie? Troche mnie to zdziwiło. Odkąd pamiętam ta dziewczyna była dla mnie przykładem...
Wstałam,bo po sms-ie jakoś nie mogłam już zasnąć. Wzięłam gorący prysznic, i powoli choć niechętnie zaczęłam się pakować. Został mi tylko strój na dzisiaj. Hmmm...dosyć długo wybierałam,ale wkońcu zdecydowałam się na biały,luźny t-shirt z numerkiem , który wsumie służył mi jako tunika, do tego białe podkolanówki z czarnymi końcówkami i czarne vansy. Założyłam też białą opaskę z dużą kokardą,ponieważ Jess powiedziała że też ją ubiera. Nałożyłam też mocniejszy makijaż i GOTOWA. Jeszcze chwile patrzyłam na siebie w lustrze z niedowierzaniem że można być aż tak brzydkim. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Po chwili usłyszałam  również donośny głos mojej kochanej Jess. Zbiegłam na dół. Zaraz za mną moja mama. Jessica to wie jak się mojej matce podlizać. Zaprosiła nas dzisiaj na spotkanie z siostrą Jessici, kto jak kto ,ale ja ją wielbie.
- Dobra Jess idziemy - wyszeptałam. Ona tu by jeszcze tutaj została i gawędziła sobie z moja mamusią. Chwyciłam ją za ramię i wyszłyśmy z tego wariatkowa. Hmmmm...dzisiaj w szkole przystawiał się do Jess taki jej kumpel-Josh, szczerze? Nie lubie gościa. No bo za kogo on się uważa? Rzuca każdą, jak tylko pójdzie z nim do łóżka. Na szczęście do wakacji zostały już tylko 4 dni !! YAAAAAAAY !!
_______________________________________________
i o to część 2, proszę bądźcie wyrozumiali :D
BŁAGAM o jakiś komentarz. Chociaż jakiś znak,że czytaliście XD <33

Rozdział 1



*oczami Angie*


Dziś poniedziałek,Ehhhh 9 lekcji. Kurde co za debil wymyślił że mamy 5 dni lekcyjnych,a 2 dni wolne??!?! Przysięgam że gdybym go poznała, to zabiłabym własnymi rękami. Jak zwykle wstałam o 6. Założyłam swój szlafrok w kwiatki i kapcie i zeszłam na dół. W domu nie było już żywej duszy, zresztą zawsze tak jest, jednak dziś na blacie kuchennym czekało na mnie śniadanie z kartką obok:
" Kochanie, przepraszam ,ale musiałam wcześniej wyjść, tu masz kanapki, twoje ulubione z nutellą, powodzenie w szkole, kocham cię, Mama"
- Ugh, jasne. - pomyślałam zajadając się kanapkami. Po pysznym śniadaniu poszłam się w coś ubrać. Zdecydowałam się na czarną bluzkę na ramiączka, dżinsowe spodenki i bordowe converse, do tego dżinsowa kamizelka i lekki, naprawde lekki makijaż. Jeszcze te włosy. Nie żeby coś ,ale ja ich poprostu nie cierpię. Są kręcone, a rano, szczególnie rano trudno je okiełznać. Dałam rade. Niedbalny koczek pasował do zestawienia idealnie. Z łazienki usłyszałam głos sms-a.
"Hej, będe za 5 minut, zbieraj sie! Jess xoxo" 
O matko! Jessica będzie tu za 5 minut a ja jeszcze nie spakowana!!! Szybko chwyciłam torbę i plan i zaczełam wrzucać książki z ekstremalną szybkością.

*oczami Jessici*
Dziś poniedziałek. Fajnie. Nie powiem że kocham szkołę, ale nienawidzić to też nie. Jak to mam w zwyczaju  wstałam już o 5:30. Nie chcę żeby taki piękny dzień się marnował. Wskoczyłam pod prysznic. Po ok.10 minutach wyszłam w poszukiwaniu suszarki do włosów i jakiś ciuszków na dziś. Po długim wyborze zdecydowałam się na szarą bluzkę na ramiączka, dżinsowe spodenki i błękitne converse. Do tego też moje czrne RayBany. Chwyciłam suszarkę i po ok.2 minutach moje włosy były pełne blasku, tak to ten nowy szampon. Miałam jeszcze 5 minut, więc chwyciłam wcześniej zapakowaną torbę i ruszyłam na dół. W kuchni stała mama. Najwyraźniej rozmawiała z kimś przez telefon.
- Mamo, ja już będe lecieć. - powiedziałam całując ją w policzek na pożegnanie.
- Poczekaj chwilę- powiedziała do telefonu- Ok, i baw się dobrze.
-Mamo, idę do szkoły! - poker face
- A co? W szkole nie można się dobrze bawić?
- Pa . - powiedziałam na odchodne i wyszłam z domu. Do Angie idzie się około 10 min , więc tak jak zakładałam byłam u niej 7:20. Zadzwoniłam do drzwi. po niespełna 3 sekundach otworzyła mi moja najlepsza kumpela.
- Hej - powiedziała promiennie się uśmiechając
- Hej - odwzajemniłam uśmiech - To co idziemy?
- Tak jasne. - Angie zamknęła porządnie dom i poszłyśmy do szkoły. W szkole jak to w szkole. 9 lekcji  z czego na każdej albo kartkówka, albo pytanie się. Nauczyciele uważają że to i tak za mało. Po lekcjach udałyśmy się jeszcze z Ang do butiku za rogiem. Kupiłam sobie nową bluzkę, a Angie spodnie. Po zakupach wróciłam do domu.
- Już jestem! - wrzasnęłam wchodząc.
- O, hej, i jak tam w szkole?-spytała mama wychodząc z salonu
- Ok.
- O, coś podejrzane to "ok" , coś się stało?
- Nie, poprostu jestem wykończona! 9 lekcji!!!
Po zjedzonym obiedzie i odrobionych lekcjach runęłam na łóżko i zasnęłam.

*oczami Angie*
Po zakupach z Jess poszłam do domu, pewnie tak samo jak ona. Gdy tylko przełożyłam jedną nogę przez próg dopadła do mnie młodsza siostra.
- Angie! Czemu cie tak długo nie było?
- Byłam w szkole,a teraz mnie puść , bo musze rozebrać buty.
-Angie?
-Tak?
- Mama kupiła mi nową baję. Poczytasz? - posłałam błagalny wzrok na mamę a ona tylko powiedziała:
- Słonko, Angelica jest strasznie zmęczona , wiesz? Ale jutro napewno ci przeczyta.
- Ale ja nie chce jutro! Ja chce dzisiaj!!
- Dobrze,postaram się dzisiaj - powiedziałam przerzucając oczami
Po obiedzie i rozmowie z mamą,poszłam odrobić lekcje. Nie było ich aż tak dużo. Postanowiłam jednak przeczytać Aby tą bajkę. Gdy już doszłam do momentu kulminacyjnego, gdy syrenka wyznaje miłość chłopakowi moja siostra zasnęła. Odłożyłam książkę i sama też poszłam spać, wkońcu jutro wtorek, i 10 lekcji! Jak można to przegapić?!?!
*********************************************
Noi o to moja część 1 !! Prosze o małą krytykę, bo jestem jeszcze zielona w pisaniu ^^. Bardzo prosze też o jakieś komentarze, czy się podoba czy nie? <33